Stadion

Nowy dom Arsenalu, następca Highbury, trzecia największa piłkarska arena Anglii, wybudowana za niemal 500 milionów funtów. Choć okazała budowla robi wrażenie, stworzenie jej nie było pozbawione problemów i zahamowań, a do wykonania niektórych operacji niezbędne okazało się podjęcie bezprecedensowych kroków i zasięgnięcia pomocy najlepszych inżynierów Europy. Oto niedługa w porównaniu do pozostałych brytyjskich obiektów historia stadionu, na którym od 2006 roku swoje mecze rozgrywa ekipa Kanonierów.
Początki budowy
Pierwszym poważnym wyzwaniem, z jakim musieli uporać się inwestorzy i osoby odpowiedzialne za logistykę oraz budowę, było znalezienie odpowiedniego miejsca do postawienia stadionu. Początkowo starano się znaleźć pusty lub jedynie zalesiony plac, jednak brakowało takich działek w północnym Londynie, stąd zdecydowano się na pobliski zabudowany teren, będący współwłasnością miasta oraz spółek Railtrack i Sainsbury’s. Ośmioosobowy zespół koordynatorów w kwietniu 2000 roku wybrał widoczny poniżej grunt położony zaledwie 460 metrów od poprzedniego, a wtedy wciąż aktualnego stadionu Arsenalu – Highbury.
Plac ten, zwany Ashburton Grove, ma kształt trójkąta ograniczonego od wschodu i zachodu torami kolejowymi (czerwone linie), a od południa zabudowaniami mieszkalnymi (czarna linia). Po prawej stronie u góry widoczne ówczesne Highbury.

Należące do miasta budynki, które można dostrzec w centrum placu, składały się na zakład zajmujący się recyklingiem. Musiały one zostać przeniesione na koszt klubu, a pozostałe miały być poddane rozbiórce. Poza tym, teren ten był zamieszkany przez ponad dwa tysiące lokatorów, którzy (nie bez oporów) musieli opuścić swoje kwatery, oczywiście po uprzednim sprzedaniu ich klubowi. Cała operacja przygotowująca Ashburton Grove do demontażu i rozbiórki stojących na nim budynków była pierwszym głównym celem zespołu odpowiedzialnego za projekt i trwała prawie trzy lata.
Do tego momentu całą procedurą kierowała firma AYH, która zajmowała się nadzorowaniem planowania i kontrolą kosztów oraz odpowiadała za negocjacje z pośrednikami. Projekt stadionu spoczywał zaś na barkach spółki HOK, dziś członka grupy Populous, autora designu kilkudziesięciu różnych obiektów sportowych na całym świecie, między innymi Estádio da Luz, Kazan-areny czy też rozbudowy Wembley oraz Etihad Stadium.
Pozostał jeszcze wybór ekipy, która uprzątnie z placu cały ten bałagan, a potem postawi tam nowy, olbrzymi obiekt, najlepiej w jak najkrótszym czasie. Jak podano do publicznej wiadomości, początkowo brano pod uwagę sześć firm, a szybko zrezygnowano z trzech, które oczekiwały zbyt wygórowanej sumy za swoje usługi. Wybór padł na założoną w 1869 roku spółkę Sir Robert McAlpine, zajmującą się budownictwem oraz inżynierią w przemyśle naftowym, gazowym, petrochemicznym, energetycznym, nuklearnym, farmaceutycznym, obronnym, chemicznym, wodnym i górniczym. Firma miała na swoim koncie budowę tak skomplikowanych obiektów jak platformy wiertnicze na Morzu Północnym u wybrzeży Szkocji, O2 Arena w Londynie, czy też szkocki odpowiednik Stadionu Narodowego – Hampden Park.
Wstępnym problemem, z jakim musieli zmierzyć się architekci i inżynierowie spółki, był wybór kształtu stadionu. Odrzucono konstrukcję prostokątną, ponieważ zmarnowałaby ona zbyt wiele wolnej powierzchni na placu w formie trójkąta. Postawiono na kształt eliptyczny, który wypełnił każdy cal dostępnego miejsca i wpasował się idealnie pomiędzy boki dostępnego terenu.

Drugi problem stanowiło “pozwolenie na planowanie”, to znaczy dokument uprawniający do poczynienia pierwszych plac w terenie, czyli wydawałoby się formalność. Klub musiał wykazać, że 60 tysięcy ludzi będzie mogło sprawnie i bez przeszkód dla lokalnej społeczności dotrzeć na stadion, najlepiej przy pomocy transportu publicznego, a następnie go opuścić. Zaprojektowano więc dwa masywne mosty (oznaczone czerwonymi liniami), umiejscowione nad torami na wschód od działki, które miały umożliwić przybycie osobom korzystającym zarówno z linii podziemnych, jak i naziemnych.

Zanim rozpoczęto rozbiórkę, musiały zostać poruszone dwie kolejne istotne kwestie. Po pierwsze, zakład recyklingowy, który miał siedzibę w budynku znajdującym się w centrum terenu, musiał działać aż do momentu otwarcia jego “następcy” na Lough Road, niecały kilometr na południe od Ashburton Grove. Postanowiono, że zostanie on wyburzony na końcu, w chwili otwarcia nowego zakładu. Po drugie – dążono do tego, aby inne firmy, których dotychczasowe budynki miały zostać wyburzone, miały możliwość przesiedlenia się bez konieczności zmiany lokacji. Przy stadionie zaplanowano więc powstanie osiedli z niedrogimi mieszkaniami i lokalami biurowymi. Ashburton Grove miał być czymś znacznie więcej niż tylko stadionem piłkarskim.
I tak, po zaakceptowaniu planów, uzyskaniu wszystkich pozwoleń oraz po podpisaniu blisko pięciuset różnych dokumentów, zespoły rozbiórkowe wkroczyły na teren budowy w lutym 2003 roku. Wydawało się, że teraz praca pójdzie już pełną parą, ale nic bardziej mylnego. Już w następnym miesiącu okazało się, że jeden z banków wycofał się z finansowania inwestycji i odmówił udzielenia pożyczki na kontynuowanie robót. Nastąpiła niemal roczna przerwa w projekcie, którą spółka Sir Robert McAlpine wykorzystała na udoskonalenie planów oraz dokończenie wspomnianego zakładu recyklingowego.
Pod koniec lutego 2004 roku, po czterech latach od rozpoczęcia całego przedsięwzięcia, ówczesny prezes Arsenalu, Peter Hill-Wood, poinformował o zabezpieczeniu zaplecza finansowego inwestycji. Pracownicy Sir Robert McAlpine mogli wrócić do pracy.

Stadion nabiera kształtu
Jednocześnie rozpoczęto budowę konstrukcji stadionu, montaż mostu oraz dokańczano zakład recyklingowy. Masywna kładka musiała zostać złożona najbliżej miejsca, w którym miała zostać zamontowana, czyli w obrębie elipsy obiektu sportowego, tuż obok torów.

Firma budowlana postanowiła, że prace te będą wykonywane w jednym czasie. Widoczny na zdjęciu biały most miał zostać zamontowany powyżej (czerwona strzałka), a jego ukończenie musiało nastąpić przed powstaniem zamkniętej struktury stadionu. Był to jeden z dwóch wspomnianych mostów, umiejscowiony na planie na południowym wschodzie terenu. Najpierw ukończono jednak ten drugi, północny, i to na jego zamontowaniu skupiono się w pierwszej kolejności. Nie było to zbyt skomplikowane zadanie, ale za to dość ryzykowne, bo podzielona na dwie części konstrukcja ważyła łącznie niemal 400 ton. To jednak nic w porównaniu do widocznego na powyższym zdjęciu 100-metrowego mostu o wadze ponad 1000 ton. Wykonawcy nie byli w stanie znaleźć dźwigu, który podniósłby taki ciężar i przeniósł go na ustawione wcześniej filary. Stworzono więc platformę, na której umieszczono podnośniki, a które z kolei uniosły most na wymaganą wysokość i zaczęły mozolnie przesuwać się ku miejscu przeznaczenia. Po ukończeniu tej operacji i “uwolnieniu” stadionu od zalegającej na nim kładki można było wreszcie zakończyć pierwszy etap w budowie obiektu – domknięcie jego eliptycznego kształtu. Ściany zaczęły piąć się w górę.
W międzyczasie, bo w lipcu 2004 roku, ukończono zakład recyklingowy na Lough Road, można więc było dokonać rozbiórki budynków, w których mieścił się on wcześniej. Teren, na który niedługo miała zostać położona murawa, został odpowiednio oczyszczony i wyrównany.
W październiku tego samego roku prezes Arsenalu podał kolejne ważne ogłoszenie: “Konstrukcja naszego nowego stadionu wznosi się w fantastycznym tempie. W związku z szybko zbliżającym się otwarciem, przypadającym na lato 2006 roku, chciałbym ogłosić znaczące partnerstwo, które wprowadzi nas w nowy rozdział w historii Arsenalu. Partnerstwo to odnosi się zarówno do prawa do nazwy obiektu, jak i umowy sponsorskiej z klubem. Mam zaszczyt ogłosić największy w historii angielskiego futbolu kontrakt sponsorski pomiędzy Arsenalem oraz Emirates.”
Umowa ta, zawarta na 15 lat i opiewająca na sumę stu milionów funtów, zmieniła nazwę obiektu z “Ashburton Grove” na “Emirates Stadium”.

Na podnośniku Arsene Wenger.
Północna część stadionu, której ścianę widać powyżej, wyraźnie przewyższała zaawansowaniem robót tę południową, która była wcześniej zahamowana obecnością budynków zakładu recyklingowego oraz miejscem montażu mostu. Powstałą przez to “wyrwę” wykorzystano do łatwiejszego zamontowania konstrukcji dachu na tych częściach obiektu, które były już do tego gotowe. Olbrzymie kratownice dachu musiały zostać zbudowane w taki sam sposób, jak wcześniej południowy most, a następnie podniesione, ustawione w odpowiedniej pozycji i połączone ze sobą. Jako że operacja wykonywana była na przyszłym boisku piłkarskim, było ono zbyt krótkie, aby zrealizować ją w całości w jednym podejściu. Najpierw wykonano więc kratownice przeznaczone na północną część stadionu, a dopiero potem na południową. Całość ustawiono na czterech gigantycznych statywach umiejscowionych w “rogach” obiektu, a czasowo podtrzymywały ją też specjalne stojaki wzniesione wewnątrz stadionu. Kiedy obie części były już na swoim miejscu, ówczesny dyrektor Arsenalu, Danny Fiszman, podniesiony przez specjalny dźwig z platformą, przykręcił ostatnią, ceremonialną śrubę, łączącą dwie połowy dachu.

Prace końcowe

Przyszła płyta boiska była więc wreszcie wolna od wszelkich konstrukcji, które musiały być na niej zmontowane i przystąpiono do finalnego etapu projektu, zmierzającego już ku końcowi.
Kolejnym znaczącym sukcesem było osiągnięcie pełnej wysokości trybun i uzupełnienie brakujących części dachu. Z najważniejszych części stadionu, pomijając wszelkie detale i lokale wewnętrzne, brakowało już jedynie krzesełek na trybunach, oświetlenia oraz płyty boiska. 15 sierpnia 2005 roku, a więc rok przed oficjalnym otwarciem obiektu, zorganizowano małą ceremonię i rozegrano pierwszy mecz piłki nożnej w nowym domu Arsenalu.

Było to spotkanie pomiędzy członkami zarządu i trenerem Arsenalu a ekipą złożoną z kierownictwa Sir Robert McAlpine. Symboliczny mecz zwiastował początek nowej ery w historii klubu.
Najważniejsza część całego projektu, a więc konstrukcja stadionu, była już sfinalizowana, rozpoczęto zatem jej wykańczanie. Po ukończeniu dachu zamontowano krzesełka oraz szklane ściany zewnętrzne. W środku umieszczono dziesięć agregatów chłodniczych o mocy 5000 watów, zadbano o gastronomię (40 stałych punktów, połowa z nich wyposażona w nowoczesne kuchnie, dodatkowo w strategicznym miejscu umieszczono jeszcze jedną, największą kuchnię). Wnętrze zostało zaprojektowane prosto, z wyraźnym odniesieniem do barw klubowych, podobnie jak nowoczesne lokale usługowe.

Wyposażono klubowy sklep, sale konferencyjne, łazienki, szatnie dla piłkarzy i sale zabiegowo-masażowe. Zamontowano bandy reklamowe i zadbano o odpowiednią murawę – jest to hybrydowa trawa typu GrassMaster, z której korzystano chociażby na Camp Nou czy San Siro.
Po tych wszystkich zabiegach i ponad 300 zmianach w projekcie wnętrza stadionu w stosunku do pierwotnego planu, można było wreszcie przystąpić do najpoważniejszego testu – meczu piłkarskiego przy wypełnionych po brzegi trybunach. Było to jednocześnie pierwsze, jak i ostatnie spotkanie – pierwsze dla nowego stadionu, ostatnie w pełnej sukcesów karierze Dennisa Bergkampa. Historyczną, premierową bramkę na Emirates Stadium zdobył 22 lipca 2006 roku Klaas-Jan Huntelaar, ale to Arsenal cieszył się z końcowego triumfu nad Ajaksem po golach Henry’ego i Kanu.

Oficjalnego otwarcia stadionu dokonał Książę Filip 26 października 2006 roku.
Arsenalizacja
W sierpniu 2009 roku, po otrzymaniu sugestii na spotkaniu z członkami Stowarzyszenia Kibiców Arsenalu rozpoczęto projekt o nazwie “Arsenalizacja”. Głównym zamysłem akcji było przekształcenie stadionu w “widoczną twierdzę zawierającą wszystko, co związane jest z Arsenalem, przy użyciu różnorodnych środków artystycznych i twórczych”, a prowadził ją obecny dyrektor Kanonierów, Ivan Gazidis. Pierwszą zmianą jakiej dokonano było ułożenie armaty z klubowego herbu z białych krzesełek na trybunie umiejscowionej naprzeciwko tunelu wejściowego dla piłkarzy. Kolejną – wykonanie w listopadzie 2009 roku wielkiego muralu przy południowej ścianie stadionu, przedstawiającego każdego gracza, jaki kiedykolwiek wystąpił na Highbury podczas jego 93 letniej historii.

“The Spirit of Highbury”

Na ścianach stadionu zamontowano zaś osiem innych, ogromnych fresków. Każdy z nich przedstawia cztery legendy Arsenalu stojące obok siebie i obejmujące się ramionami, tak że cały obiekt wygląda jak otoczony murem złożonym z 32 najważniejszych piłkarzy w historii klubu. Widnieją tam postacie pokroju Tony’ego Adamsa, Steve’a Boulda, Iana Wrighta, Patricka Vieiry, Martina Keowna, wspomnianego Bergkampa czy też Thierry’ego Henry’ego.

Przed sezonem 2010-11 Arsenal zmienił nazwy trybun stadionu na East Stand, West Stand, North Bank oraz Clock End. Ta ostatnia, podobnie jak to było na Highbury, miała zostać zwieńczona odpowiednim zegarem. Został on odsłonięty przed ligowym spotkaniem z Blackpool.

W kwietniu 2011 roku także zmieniono nazwę, tym razem dwóch wspomnianych mostów. Oba noszą imiona byłych dyrektorów Arsenalu: Kena Friara oraz Danny’ego Fiszmana.
W grudniu tego samego roku, w związku z obchodami 125-lecia istnienia klubu, odsłonięto pod stadionem dwie statuy – Thierry’ego Henry’ego oraz byłego menadżera Herberta Chapmana. Trzy lata później, w lutym 2014, przy zachodniej części obiektu stanął jeszcze jeden pomnik, tym razem przedstawiający Dennisa Bergkampa.

Garść statystyk
Pojemność stadionu to 60,432 miejsca.
Budowę ukończono po 123 tygodniach i dwóch dniach od momentu jej rozpoczęcia, czyli w niecałe dwa i pół roku.
W szczycie budowy na jej placu przebywało 1400 pracowników.
Wymiary: 245 metrów z północy na południe, 199 metrów z zachodu na wschód.
Na bryłę stadionu składa się 45 tysięcy metrów sześciennych wylanego betonu i 10 tysięcy ton podpór i wzmocnień.
Stadion, wraz ze strefami różnego przeznaczenia zajmuje łącznie siedem hektarów powierzchni.
Na zewnętrzne ściany obiektu składa się 15 tysięcy metrów kwadratowych szyb.
W środku znajdziemy 100 pięter schodów (łącznie), 13 wind i 5 podjazdów schodami ruchomymi.
900 ubikacji, 113 z nich z ułatwieniami dla niepełnosprawnych, 370 metrów pisuarów.
70 spiżarni, 16 kuchni, 7 barów i 4 puby sportowe.
Miejsce dla 250 punktów gastronomicznych, mogących przyjąć 100 tysięcy zamówień w ciągu jednego meczu.
150 VIP-roomów.
27 tysięcy metrów kwadratowych dachu.
Wymiary boiska: 113m x 76m.
Wydajność chłodnicza – 5MW, wydajność cieplna – 9MW.
Prawie 50km kabli różnego przeznaczenia.

Facebook Comments