Oceny pomeczowe

No i Pan Mikel, no i jedziemy! – optymistyczne, kończące sezon oceny za finał Pucharu Anglii!

Niewymawialnie ciężko jest opisać uczucie towarzyszące każdemu sympatykowi Arsenalu, który po makabrycznym sezonie może nareszcie w jej kulminacyjnym punkcie uśmiechnąć się i na nowo odzyskać radość z gry jego podopiecznych. Powoli wzrasta we mnie na nowo poczucie dumy, że jestem kibicem Arsenalu, widać ogromny potencjał, który drzemie w tych chłopakach, a także bardzo wysokie umiejętności trenerskie Mikela Artety. Przy odpowiednio poprowadzonym oknie transferowym, uważam, że małymi kroczkami będziemy szli w kierunku pełnej odbudowy naszego wizerunku. Wierzę, że wczorajsze zwycięstwo zostanie odebrane, jako początek czegoś nowego, czegoś, z czego nareszcie będziemy mogli być dumni…

Emi Martinez [9/10] – Niesamowita jest historia tego chłopaka. Przesiedział w klubie 10 lat, nagle dostał szansę i udowodnił swoją wartość, a całość zdołał dopiąć zwycięstwem w finale Pucharu Anglii. Jego łzy podczas pomeczowego wywiadu są namacalnym dowodem na to, że z pewnością nie było mu łatwo podczas tej drogi, jednak duma, którą może w sobie teraz nosić jest bezcenna. Podczas interwencji Martinez zachowuje się jak topowy bramkarz, nie inaczej było także tym razem. Klasa!

Rob Holding [7.5/10] – Naturalnie, patrzę na wszystkich przychylnym okiem, również na Roba, który w tym spotkaniu może niekoniecznie zawsze interweniował w jakimś genialnym stylu. Naturalnie jednak nie było aż tyle rzeczy, do których mógłbym się przyczepić, w dodatku mam świetny humor, dlatego 7.5 wydaje mi się być adekwatne.

David Luiz [8.5/10] – To też jest całkiem śmieszna sprawa. Jadę po Brazylijczyku niemalże cały sezon, nie darzę go sympatią, a momentami nawet szacunku do niego nie mam. Aczkolwiek, gdy jego głowa jest uporządkowana i dobrze uda mu się wejść w mecz, to otrzymujemy naprawdę niezłego defensora. Wczorajszego późnego południa również zaprezentował się on z tej najlepszej strony, czym powoli odbudowuje sobie u mnie opinie. Ale to powoli. I generalnie wątpię, że moja dobra opinia o nim, cokolwiek dla niego znaczy…

Kieran Tierney [9/10] – Z pozdrowieniami dla kibiców Liverpoolu – oto najlepszy szkocki lewy obrońca w Premier League! Pół żartem, pół serio, bo chłop ma nieziemskie papiery na granie w tej lidze, a jeżeli wszystko dobrze pójdzie to na zostanie dużą legendą tego klubu. Uwielbiam styl jego gry, jestem fanem jego talentu, gdybym pracował na The Emirates to jego buty czyściłbym najchętniej!

Héctor Bellerín [8/10] – Pierwsze słowa, które cisnęły mi się na usta po jego rajdzie między zawodnikami The Blues  – „Stary Heccy powrócił”. Oczywiście, stawianie takich tez po jednym, bardzo dobrym spotkaniu to może nadinterpretacja, ale przecież za takie akcje się tego faceta uwielbia. Trzymam kciuki za jego formę, bo Hiszpan będący w swoim żywiole to gwarancja dobrego ducha na boisku dla całej drużyny.

Dani Ceballos [9/10] – Gdyby odkopać moje wcześniejsze oceny, to śmiało można stwierdzić, że fanem jego gry nie byłem. Co więcej, nie widziałem nawet opcji, w której byśmy go ściągnęli na stałe. Ostatnie tygodnie jednak pokazały, że można być srogo uprzedzonym. Czasami warto dać czas i zaufać. Dani Ceballos robi obecnie nieocenioną robotę w środku pola. Aktualnie po pokazanych przez niego wysokich umiejętnościach sądzę, że świetnie wpasowałby się w układankę Artety.

Granit Xhaka [8/10] – Solidny. Wyraz może się wydawać pospolity i bez większych fajerwerków, lecz „w punkt” opisujący grę Szwajcara. Mocna pozycja w drużynie, zadanie w pełni wykonane. Bardzo doceniam takie występy.

Ainsley Maitland-Niles [8.5/10] – Chłopak, którego niektórzy już wyrzucali i nie widzieli w nim potencjału, okazał się być prawdziwą perełką. Nieskromnie mógłbym stwierdzić „A nie mówiłem?”, jednak poziom mojego ego rozbiłby sufit. Ainsley w ostatnich tygodniach w pełni wykorzystuje podarowane mu szanse i wręcz z niecierpliwością czekam na jeszcze większe efekty jego pracy z hiszpańskim szkoleniowcem. Drzemie w nim przeogromny potencjał.

Nicolas Pépé [8/10] – Jego szybkość, drybling, zaangażowanie, prawie każdy moment z piłką był bardzo przyjemny dla oka. Sezon był średnio udany dla całej drużyny, a oczekiwania wobec niego bardzo duże. Uważam, że rozkwit jego umiejętności możemy otrzymać już w przyszłym sezonie. A no i jeszcze na koniec warto wspomnieć o przepięknym uderzeniu, które niestety nie zostało uznane przez spalonego. Bramki na Wembley odkurzone z pajęczyn!

Pierre – Emerick Aubameyang [10/10] – Dzięki jego bramkom dostaliśmy się do tego finału. Dzięki jego bramkom również ten finał wygraliśmy. Napastnik absolutnie fenomenalny, bez cienia wątpliwości zasługujący na dogodne warunki. Nie stać nas na utratę takiego Game Changera. Wykończenie na 2:1 polecam sobie zapętlić i oglądać do końca przyszłego tygodnia. Albo nawet i dłużej. Poezja.

Alexandre Lacazette [7.5/10] – Alexa postanowiłem ocenić identycznie jak Holdinga. Nie mam zamiaru się czepiać, powalczył, zaliczam, jako dobry występ. Cieszmy się z małych rzeczy jak prosiła Sylwia.

Zmiennicy

Eddie oraz Sead nie zdążyli wnieść już nic spektakularnego do gry dlatego postanowiłem darować sobie ich oceny.

Facebook Comments