Oceny pomeczowe

Od dawna wyczekiwane zwycięstwo. Oceny za mecz Southampton – Arsenal

southampton-arsenal-oceny

W końcu mogliśmy sobie przypomnieć jak smakuje wygrana. Trzy punkty wywiezione z St. Mary’s Stadium sprawiały, że z serca niejednego kibica Arsenalu spadł olbrzymi ciężar. Kiedy ostatni raz Kanonierzy mierzyli się ze Świętymi, oczekiwaliśmy zwycięstwa, a skończyło się na podziale punktów. Z kolei w czwartek nawet remis wielu wzięłoby w ciemno, ale udało się ostatecznie zgarnąć pełną pulę. Dzięki niej przeskakujemy w tabeli Crystal Palace i już tylko jednego oczka brakuje nam do Sheffield United. Jednak nie wolno się rozluźniać, bo Burnley również wygrało swój mecz i depcze nam po piętach. To tylko takie przypomnienie z jakimi ekipami rywalizujemy o miejsce w środku Premier League. Na wszelki wypadek, jakby ktoś zapomniał w jak ogromnej dziurze jest Arsenal. A jak spisali się Kanonierzy?

Emiliano Martinez [7/10] – przez większość spotkania bezrobotny, ale czujnie zbierał piłki z przedpola. Tym bardziej należy docenić obronę groźnego strzału Longa. Do czystego konta mógł nawet dorzucić asystę, ale i tak mówimy o dobrym występie argentyńskiego golkipera.

Hector Bellerin [5/10] – nadążał z naprawianiem swoich błędów, ale jego gra nie powalała. Zanotował prawie tyle samo niecelnych podań, co tych udanych. Najmniej pewny punkt defensywy w tym meczu. Ale chociaż drzewka będzie mógł posadzić.

Rob Holding [7.5/10] MOTM – solidny występ angielskiego stopera. Dowodził linią obrony i wygrał więcej główkowych pojedynków niż jakikolwiek inny piłkarz na boisku. Nieźle rozprowadzał piłkę i dobrze się ustawiał. Ten mecz z pewnością doda mu niezbędnej pewności siebie.

Shkodran Mustafi [6.5/10] – mecz na zero z tyłu, więc teoretycznie nie ma się do czego przyczepić. Żółta kartka na początku spotkania mogła mu trochę utrudnić mecz, ale później stanowczo za daleko dawał się wyciągać ze swojej pozycji. Moment, w którym zgubił Longa mógł zaważyć na wyniku, ale na szczęście dla Niemca w bramce był Martinez.

Kieran Tierney [7/10] – dobry mecz szkockiego obrońcy. Czasem aż do przesady zawężał pole gry, ale dzięki temu nie pozwolił rywalom na zbyt wiele. Do tego dołożył dwa ciekawe podania napędzające akcje, więc można powiedzieć, że spisał się nieźle. Prawdopodobnie dograłby to spotkanie do końca, ale znów doznał kontuzji. Arsenal nie skorzysta z jego umiejętności, jeśli częściej niż na boisku będzie przebywał w gabinetach lekarskich.

Granit Xhaka [6.5/10] – Szwajcar postawił w tym meczu na bezpieczeństwo. Nie popełnił żadnego kardynalnego błędu, ale wyglądało to trochę tak, jakby bał się rozpocząć jakąś akcję. Większość jego podań to zagrania do tyłu, a tak nie może grać pomocnik odpowiedzialny za rozgrywanie.

Dani Ceballos [5/10] – miał stanowić o sile drugiej linii, a chyba nie ma wątpliwości, że był w tym meczu jej najsłabszym punktem. Spowalniał grę zamiast ją przyspieszyć i nie chciał próbować bardziej ryzykownych podań. Praktycznie nieobecny pod polem karnym przeciwnika, więc trudno żeby zorganizował jakiś przemyślany atak.

Bukayo Saka [7/10] – ciekawe, że najmłodszy zawoodnik prezentuje się najbardziej dojrzale na boisku. Zrobił zauważalną przewagę na lewej flance i zarówno Valery, jak i później Walker-Pieters nie mieli z nim łatwego życia. Szkoda, że spalił akcję w pierwszej połowie. Powinien zakończyć ten mecz z kolejną asystą. Jego współpraca z Tierneyem i Aubameyangiem to jeden z niewielu pozytywów tego spotkania.

Nicolas Pepe [5.5/10] – w pierwszej połowie wygrał przebitkę z Bednarkiem i zrobił wszystko, żeby zaliczyć asystę, ale niestety kolega z zespołu miał inny plan tego dnia. Poza tym niewidoczny i opuścił boisko po godzinie gry.

Pierre-Emerick Aubameyang [6.5/10] – aktywny i bliski strzelenia bramki w pierwszej połowie, ale przeszkodziła w tym poprzeczka. Gabończyk wyglądał znacznie lepiej niż w poprzednich meczach, więc może znów niedługo zobaczymy go trafiającego do siatki. Spowodował wyrzucenie z boiska Stephensa, a później był bliski dołożenia asysty. Wciąż jednak czekamy na więcej.

Eddie Nketiah [6/10] – dobry początek i potem już bez fajerwerków. Świetnie nacisnął bramkarza rywali, co zaowocowało zdobytym golem, jednak późniejsze niepotrzebne faule mógł sobie odpuścić. W okazji skrojonej pod napastnika, którą stworzył mu Pepe zwariował i popisał się kopnięciem rodem z polskiej B-klasy. Przed nim jeszcze dużo pracy, ale widać, że mu się chce.

Rezerwowi

Joe Willock [3/5] – najdłużej na boisku ze zmienników, ale gdyby nie dobitka, po której zdobył gola, to niewiele wniósłby do gry. W środku pola nieprzytomny, ale przytomność zachował pod bramką w najważniejszym momencie. I to się ceni.

Sead Kolasinac [2.5/5] – wszedł i zrobił swoją robotę. Nie mógł zrobić lepszego wrażenia niż Tierney, ale przynajmniej nie popełniał błędów w obronie.

Ainsley Maitland Niles – zaliczył jeden kontakt z piłką w ciągu swoich 10 minut gry, więc nie ma czego oceniać.

Alexandre Lacazette – dla porównania Francuz oddał dwa strzały i przyczynił się do zdobycia drugiej bramki. Pokazał, że jest głodny strzelenia gola. Oby zdążył go skonsumować przed końcem sezonu.

Facebook Comments