Oceny pomeczowe

Oceny za spotkanie z Olympiacosem…

Przyznam zupełnie szczerze, że wręcz nie cierpię pisać tego typu tekstów. Oczywiście, możliwość przelania swojej frustracji na papier zawsze jest ciekawą formą wyrzucenia z siebie negatywnych emocji, lecz powielając ten schemat przez przeszło rok, zaczyna robić się to przykre. Nie chodzi o samo pisanie, lecz o postawę opisywanych piłkarzy. Szukanie podzespołu odpowiadającego za taki, a nie inny stan rzeczy też zaczyna stopniowo tracić sens. Kompletnie nie mogłem uporządkować sobie w głowie, dlaczego po raz kolejny stajemy się pośmiewiskiem, oraz, co stało się z tak świetnie prezentującymi się w ostatnich spotkaniach zawodnikami. Tu potrzebna jest totalna czystka i przebudowa kadry, co uważam mogłoby odmienić pogląd na ten zespół. Cieszy, że Mikel ma pomysł. Może uda się go wdrożyć…

Bernd Leno [5/10] – Zaliczył bardzo dobrą i istotną interwencję w drugiej części spotkania, lecz poza tym niestety kolejny raz zawiódł w ważnej chwili. Był kompletnie nieuważny przy wykonywanym przez zespół z Grecji rzucie rożnym, co w ostatecznym rezultacie kosztowało nas utratę bramki.

Héctor Bellerín [4/10] – Mimo, iż zwykle staram się jak najprzychylniej pisać o Hiszpanie, tak tutaj najzwyczajniej w świecie nie ma nic, co mógłbym do tych pozytywów zaliczyć. Już tyle minęło od powrotu z kontuzji, a momentami oglądając jego grę można się zastanawiać, czy aby on na pewno nie zostawił połowy swoich umiejętności w gabinecie lekarskim. Wychowanek Barcelony w formie jest nieocenionym wsparciem dla zespołu, jednak podkreślam – w formie…

Skhodran Mustafi [6/10] – Chyba jedyny zawodnik, do którego nie będę miał w tych ocenach większych pretensji. Niemiec w dostatecznym stopniu wykonał powierzoną mu robotę, zablokował parę strzałów i wszystko było w należytym porządku. I pomyśleć, że wystarczyło zagrać dostatecznie dobry mecz, bez głupich odpałów…

David Luiz [3/10] – Tragiczny wieczór Brazylijczyka. Pierwszą połowę to jeszcze w miarę porządnym stopniu ukończył, lecz gdzie podziały się jego umiejętności i możliwości w drugiej to zastanawiam się do teraz. Nie możemy pozwalać sobie na takie występy, jeżeli faktycznie planujemy w nadchodzących latach odbudowę marki. Luiz to dalej klasowy zawodnik, jednak w momencie przyjścia Saliby nie wyobrażam sobie po prostu, aby były zawodnik Chelsea dalej występował w pierwszej jedenastce.

Bukayo Saka [6/10] – Anglik również był w stanie zagrać na tyle, aby nic nie zepsuć, a nawet coś od siebie dołożyć. Zanotował kilka dobrych dośrodkowań, jednakże z uwagi na to, że ofensywa Arsenalu nie dojechała na ten mecz, były one niewykorzystane.

Dani Ceballos [5/10] – Co się chłop nabiegał i napracował to jego, lecz niestety niewiele z tego wynikało. Doceniam sam wkład w mecz i chęci.

Granit Xhaka [5/10] – Podobnie jak w przypadku Ceballosa, jakiejś niesamowicie konstruktywnej krytyki nie ma co w jego kierunku wysyłać. Fakt, za który jednak należy go zganić, to niektóre piekielnie niecelne podania, które kosztowały nas utratę piłki. Za mało skupienia.

Mesut Özil [4/10] – Falowanie i spadanie – raz gloryfikowany, raz ganiony. Niemiec jest idealnym opisem formy i gry Arsenalu – zależy od dnia i chęci. To jest tak niewiarygodnie bolesne, gdy z prawdziwego kreatora gry w małym odstępie czasu stajesz się znowu „Panem Wiesiem” i robisz wszystko na słowo honoru… Już nawet nie wiem, co o nim sądzić.

Nicolas Pépé [5/10] – Tylko, albo i aż – okej. Wyglądał całkiem przystępnie, jednak to nie był najbardziej produktywny występ, jaki był w stanie zagrać. Momentami bezradny, zbyt długo holujący piłkę… Jakby wrócił do tego, co było przed nauczaniem Artety. Również ciężko mi znaleźć przyczynę.

Pierre – Emerick Aubameyang [6/10] – Można dać mniej, można dać więcej, lecz nie można mu odebrać woli walki. Strzelił prześliczną bramkę. Niestety, aby nie było tak kolorowo mając na nodze „meczówkę”- spudłował. Ta sytuacja może mu się śnić po nocach, lub szybko odejść w niepamięć dzięki chociażby zmianie barw. Pesymistycznie zakładając, mógł być to jego ostatni występ w Europejskich Pucharach w barwach Arsenalu.

Alexandre Lacazette [3/10] – Obok Luiza zdecydowanie najgorszy na boisku. Alexa bardzo lubię, oraz cenię, jednak z taką grą to moim zdaniem w Arsenalu nie ma, czego szukać. Nketiah zdecydowanie lepiej wykorzystuje powierzane mu szanse. Bezsensowne, niecelne strzały, dziwne zagrania… Francuza oglądało się wręcz tragicznie. Jego przyszłość należy w wypadku braku natychmiastowej poprawy poważnie rozważyć.

Zmiennicy

Martinelli [3/5] – Uważam, że powinien zdecydowanie szybciej zmienić Lacazette’a. Po jego wejściu przynajmniej było widać, że mamy napastnika, który potrafi kopnąć piłkę.

Sokratis [2.5/5] – Zagrał dostatecznie. I tyle na jego pozycji z całym szacunkiem do Luiza, by w tym meczu wystarczyło.

Lucas Torreira [2.5/5] – Szczerze mówiąc, to dużej różnicy między Lucasem a Danim w tym meczu nie odczułem. Wykonywali praktycznie to samo.

Joe Willock [2.5/5] – Delikatnie zdołał zaznaczyć swoją obecność na boisku. Dla mnie jednak, delikatnie za mało…

Facebook Comments