Oceny pomeczowe

Oceny za spotkanie z Evertonem!

Mecz z mocnym przeciwnikiem, który od początku nie ułożył się po myśli Kanonierów. Jeszcze dwa miesiące temu, nie było opcji, by zakończyć takie spotkanie pomyślnie, tymczasem Arsenal po zaciętym boju zgarnia komplet punktów. Podopieczni Mikela Artety zanotowali trzecie zwycięstwo z rzędu i pozostają niepokonani w 2020 roku. Takimi występami dają nadzieję na to, że ten sezon jest jeszcze do uratowania. Jak spisali się poszczególni zawodnicy?

Bernd Leno [7/10] – przy pierwszym trafieniu dla Evertonu niewiele mógł zrobić. Piłka z wolnego zagrana perfekcyjnie, więc musiał zostać na linii, ale wykończenie Calverta-Lewina również było bezbłędne. Drugi wpuszczony gol już w znacznej mierze obciąża konto niemieckiego golkipera, ale w drugiej połowie spokojnie zrehabilitował się z nawiązką. Obronił piłkę nie do wyjęcia i naprawił błąd Saki, przytomnie wychodząc z bramki.

Shkodran Mustafi [6.5/10] – podobnie jak jego rodak w bramce. Przy pierwszym golu bez winy, przy drugim mógł lepiej wyliczyć wyjście do piłki. Ogólnie niezły występ niemieckiego stopera. Dobrze bronił swojej strefy, zachowywał spokój pod presją i radził sobie w pojedynkach z napastnikami.

David Luiz [6.5/10] – brak koncentracji od pierwszej minuty. Przechytrzony przez Holgate’a, zaliczył asystę przy golu na 0:1. Na szczęście również się zrehabilitował kapitalnym podaniem do Henry’ego… znaczy Aubameyanga. Przy drugiej straconej bramce też mógł się lepiej zachować, a tak po prostu zaliczył pusty przelot, który uniemożliwił mu skuteczną interwencję.

Sead Kolasinac [2/5] – jego zachowanie przy pierwszej bramce to totalne nieporozumienie. Długo nie grał, więc mógł zapomnieć co to spalony… Długo też nie pograł w niedzielnym meczu i chyba na szczęście dla Arsenalu. Prawie pozwolił Iwobiemu na zdobycie gola, więc może w ostatecznym rozrachunku zmiana Bośniaka wyszła Arsenalowi na dobre.

Hector Bellerin [6/10] – nieźle z przodu kiepsko z tyłu. Tak po krótce można podsumować występ Hiszpana. Robił przewagę w ofensywie, ale znów nie popisał się w grze obronnej. Na szczęście był dobrze asekurowany przez Mustafiego i co ciekawe nie zawinił przy żadnej bramce. Musi się jednak poprawić w kolejnym spotkaniu.

Granit Xhaka [6.5/10] – zgubił krycie w 1. minucie, a kryty przez niego zawodnik strzelił bramkę. Rozprowadził później akcję, po której Arsenal wyrównał, więc niejako “wyszedł na zero”. Później dobrze zabezpieczał tyły, więc jak najbardziej można stwierdzić, że się spisał. Szwajcar to zawodnik, który ma lepsze długie podania od krótkich.

Dani Ceballos [7.5/10] – zaczął dość niemrawo, ale ogólny występ na zdecydowany plus. Jeśli hiszpański pomocnik utrzyma wysoką dyspozycję, nie widzę przeszkód, by został na The Emirates. Dokładny w rozgrywaniu, odważny z piłką, a do tego dał się poznać od zupełnie nowej strony. Dwa odbiory w drugiej połowie bardziej w stylu N’golo Kante niż Daniego, ale to może tylko cieszyć.

Mesut Ozil [8/10] – niemiecki playmaker wrócił do swojej najwyższej formy. Wspaniale znajdował sobie przestrzeń do kreatywnej gry. Stanowił niezbędne spoiwo między pomocą, a atakiem, którego tak brakowało w Arsenalu Emery’ego. Asysta drugiego stopnia, celne i dokładne podania. Klasowa “10” jak się patrzy. Zaraz za Aubameyangiem najlepszy na placu gry. Tak jak to być powinno.

Nicolas Pepe [7.5/10] – kolejny mecz z liczbą na koncie. Ultra ważna asysta i bardzo duży wpływ na tkanie gry ofensywnej. Był groźny z piłką przy nodze, stwarzał dużo okazji kolegom i wywoływał zamieszanie w szeregach rywali. Bardzo dobry występ skrzydłowego Kanonierów.

Pierre-Emerick Aubameyang [9/10] MOTM – bezsprzecznie bohater spotkania. Skuteczny do bólu. Pierwszy gol w stylu innego nie najgorszego napastnika Arsenalu z nr “14” na plecach. Przy drugim również zachował się jak rasowy snajper. Zgubił ruchem Sidibe, a później bezbłędnie uderzył głową. Co tu dużo pisać. Zawodnik meczu. Zapewnił kolejne trzy punkty Kanonierom.

Eddie Nketiah [7/10] – bezbłędnie wykończył dośrodkowanie Saki, chociaż trudniejsze było urwanie się spod opieki obrońców. Pod koniec meczu mógł zdobyć drugą bramkę, ale trafił tylko w poprzeczkę. Obiecujący występ młodego napastnika.

Zmiennicy

Bukayo Saka [6/10] – asysta przy golu Nketiaha to najlepsze co zrobił w tym meczu. W drugiej odsłonie popełnił dwa kardynalne błędy, które na szczęście nie zakończyły się straconymi bramkami, ale Anglik musi się pilnować.

Lucas Torreira [3/5] – zmienił Daniego Ceballosa i wykonał swoją robotę. Miał utrzymać środek w ryzach i pomóc w utrzymaniu korzystnego wyniku.

Matteo Guendouzi [4/5] – “jak wściekły byk! Jak Tommy Lee Jones w Ściganym!” Podobno takie słowa padły z ust Artety przy linii bocznej, gdy wpuszczał Francuza na boisko. Dobry przykład tego jak wiele można zdziałać meldując się na boisko w 82. minucie. Ze swoich zadań wywiązał się świetnie. Znakomity pressing i wymuszanie błędów na defensywie Evertonu w końcówce spotkania. Jurgen Klopp lubi to.

Facebook Comments