Aktualności Zapowiedzi

Upolować Sroki, czyli zapowiedź spotkania Arsenal-Newcastle!

Po naprawdę intensywnej końcówce i początku roku Kanonierzy – i ich fani – udali się na zasłużoną przerwę zimową, która ciągnęła się niemiłosiernie, a przynajmniej nam! To specyficzne uczucie – z jednej strony masz dosyć ciągłego rozczarowywania się, dzielenia się punktami w spotkaniach, które Arsenal powinien spokojnie wygrać, głupich błędów zawodników, ale z drugiej, kiedy tylko rozbrat z spotkaniami ukochanej drużyny trwa odrobinę dłużej, wówczas nachodzą człowieka myśli, że chętnie zobaczyłby tych zawodników na boisku. Ot, uroki syndromu sztokholmskiego. Niemniej, przerwa zimowa dobiegła końca i na horyzoncie pojawia się kolejne starcie Kanonierów w Premier League – tym razem, w ramach 26 kolejki tych rozgrywek na Emirates przyjedzie drużyna Steve’a Bruce’a, Newcastle!

Zewsząd słychać głosy krytyki pod kątem Arsenalu (a przecież mowa o drużynie, która w 2020 roku jeszcze nie zaznała smaku porażki!), jednak Steve Bruce postanowił delikatnie osłodzić życie fanom Kanonierów, podkreślając wielkość marki klubu i stając opozycji do głosów, które sytuują klub z Emirates jako ligowego średniaka.

Arsenal był finalistą zeszłorocznej edycji Ligi Europy – to nie wzięło się znikąd. To nadal ogromny klub, nic nie zmienia się na w ich przypadku na przestrzeni kolejnych lat. Rozgrywane przeciwko nim spotkania zawsze należą do naprawdę ciężkich.

Prawdą jest natomiast, że Kanonierzy borykają się w tym sezonie z wieloma problemami. Jednym z nich są notoryczne straty punktów poprzez remisowanie sporej ilości spotkań – jak do tej pory licznik zatrzymał się na trzynastu podziałach punktów w spotkaniach rozgrywanych przez Arsenal. Ostatnio wychodzi nawet na to – całkiem paradoksalnie -, że drużyna Mikela Artety zdecydowanie lepiej prezentuje się w obronie niż w ataku. Kilka słów o rzekomym poświęceniu swojej formacji ofensywnej dla lepszych wyników formacji defensywnej powiedział sam trener drużyny.

Nie wydaje mi się, że cokolwiek takiego ma miejsce. Musimy wygenerować swego rodzaju stabilność w obronie, ale nie robimy tego poprzez bronienie się głęboko w swoim polu karnym. Nie lubię takiego podejścia. Nasze podejście opiera się na bronieniu wysoko i zakładaniu pressingu na rywala jak najwcześniej tylko się da. Do wszystkiego dojdziemy z czasem, tego potrzeba nam przede wszystkim. Jeśli jesteś zbyt daleko od rywala już na starcie, za żadne skarby nie będziesz w stanie kontrolować spotkania. Żeby móc napędzać, kontrolować i utrzymywać naszą grę ofensywną, musimy dysponować stabilną defensywą.

Co jest jednak ważniejsze? Zdobywanie bramek czy ich nietracenie?

Najważniejsze jest wygrywanie. Spotkania w których pada dużo bramek, jak nasze 7-3 z Newcastle to świetne widowiska dla postronnego kibica, dla kibica Arsenalu, ale nie dla mnie, bo to oznaka, że balans w zespole w danym spotkaniu został zburzony. Uwielbiam zdobywanie bramek, kocham futbol na tak, oparty na posiadaniu piłki, nastawiony na atak. Lubię go jednak tylko wtedy, kiedy kontrolujesz również to, co przeciwnik robi w Twoim polu karnym.

Nasz trener poruszył również kwestię tego, na czym skoncentrowali się na mini obozie w Dubaju, jak zespołowi minęła przerwa zimowa.

To był dla nas mini okres przygotowawczy, mieliśmy czas na pracę nad kilkoma aspektami naszej gry: ustawieniem w kilku formacjach, zachowaniem i kooperacją z piłką przy nodze i bez niej. Przy tym wszystkim mieliśmy chwilę, żeby spędzić ze sobą trochę czasu i jeszcze lepsze poznanie się nawzajem. Nie mówię tu tylko o zawodnikach, ale też sztabie trenerskim, osobami zajmującymi się innymi sprawami związanymi z funkcjonowaniem drużyny. To był dla nas naprawdę pożyteczny wyjazd.

Forma

Co zabawne i jednocześnie przerażające, zagrają ze sobą dwie ekipy, które po dwudziestu pięciu kolejkach zgromadziły dokładnie tyle samo punktów – 31. O ile może to być liczba zdecydowanie zadowalająca fanów, trenera czy włodarzy Newcastle, o tyle w przypadku Arsenalu jest to – bardzo delikatnie rzecz ujmując – wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań.

W ostatnich pięciu spotkaniach minimalnie lepszym wynikiem mogą pochwalić się podopieczni Mikela Artety – w ostatnich pięciu spotkaniach Kanonierzy zgromadzili zawrotne siedem punktów (wygrana i cztery remisy), podczas gdy popularne Sroki mogą “pochwalić się” dorobkiem sześciu punktów (trzy remisy i wygrana).

Jak natomiast wygląda sytuacja w ostatnich pięciu bezpośrednich starciach między obiema ekipami? Tutaj wyraźną przewagę ma drużyna z The Emirates z czterema zwycięskimi bataliami, jedną porażką oraz bilansem siedmiu strzelonych i trzech straconych bramek.

Raport z koszar

Lista kontuzji w Arsenalu przyzwyczaiła nas do swojej pokaźnej wielkości, jednak dwutygodniowa przerwa zimowa pozwoliła zespołowi medycznemu i samym zawodnikom na jej zredukowanie – do dyspozycji Mikela Artety na spotkanie z Newcastle będą zarówno Sead Kolašinac (wyleczony uraz uda), Reiss Nelson (wyleczona kontuzja stawu skokowego) oraz Bukayo Saka, zmieniony w przerwie spotkania z Burnley na skutek obtłuczenia nogi. Poza kadrą pozostaną nowe nabytki Kanonierów – Cedric Soares nadal leczy kontuzję kolana i przewiduje się, że powróci do treningów pod koniec lutego, z kolei Pablo Mari ma szansę na występ już w czwartkowym spotkaniu z Olympiacosem – Hiszpan trenował z pełnym obciążeniem w Dubaju i jest naprawdę bliski powrotu do pełnej sprawności fizycznej. sezon zakończył się dla Caluma Chambersa, którego powrót do gry szacowany jest na okres między lipcem, a wrześniem tego roku.

Sprawy mają się zdecydowanie lepiej w przypadku Kierana Tierneya – Szkocki obrońca jest w świetnej formie i kondycji, jednak jego bark nadal regeneruje się po przemieszczeniu, którego były zawodnik Celticu nabawił się w grudniowym spotkaniu z West Hamem. Szacowany okres powrotu do gry zmienił się i wszystko wskazuje na to, że już pod koniec lutego Tierney będzie w pełni gotowy do gry. Ową kwestię na konferencji przedmeczowej poruszył również Mikel Arteta.

Kieran notuje ustawiczny postęp w kwestii gotowości do powrotu na boisko, jednak jego bark musi wyzdrowieć w stu procentach, żeby mógł on ponownie wejść w kontakt z rywalem, z kolegą z drużyny na treningu. Jego etos pracy jest niesamowity, a ja sam jestem pod jego ogromnym wrażeniem. Chcemy żeby wrócił do nas jak najszybciej, ale musimy jeszcze uzbroić się w cierpliwość.

Zaglądając do obozu Newcastle widzimy, że w tym przypadku sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana – z kontuzjami zmaga się dziewięciu zawodników: Krafth (kostka), Shelvey (staw skokowy), Manquillo (udo), Gayle (udo), Carrol (biodro), Joelinton (żebra), Colback (kolano), Dummet (udo), Willems (zerwanie więzadeł krzyżowych).

Czego możemy się spodziewać po drużynie Newcastle?

Co nieco na ten temat powiedział Michael Cox:

Po kontuzji Jetro Willemsa pierwszym wyborem na lewe wahadło Srok zostanie najprawdopodobniej Matt Ritchie, którego wrzutki potrafią siać spustoszenie w szeregach rywali.

W przypadku Newcastle bardzo ważnym spostrzeżeniem jest fakt, że ponad połowa bramek strzelonych przez ekipę Steve’a Bruce’a została zdobyta przez obrońców, co logicznie wskazuje nam, że każdy przeciwnik Srok musi zachować szczególną ostrożność przy stałych fragmentach gry, na których opiera się zagrożenie stwarzane przez przyjezdnych.

Czy wiesz, że…

Arsenal wygrał trzynaście z ostatnich czternastu spotkań przeciwko Newcastle, przegrywając 1-2 w kwietniu 2018 roku na St. James’ Park

Newcastle przegrało każdą z ostatnich siedmiu gier na Emirates Stadium w Premier League, ostatni raz wygrywając 1-0 w listopadzie 2010 roku po golu Andy’ego Carrola

Arsenal stracił w tym sezonie dziewięć punktów w sytuacji, w której to on pierwszy wychodził na prowadzenie w spotkaniu domowym. Tylko w sezonie 2001-02 i 2004-05 Kanonierom zdarzyło się stracić więcej punktów w takiej sytuacji – było to odpowiednio czternaście i jedenaście punktów.

Newcastle nie przegrało od czterech spotkań w Premier League (wygrywając jedno spotkanie i remisując trzy) – ostatnia taka seria przydarzyła się Srokom na przełomie kwietnia i maja 2016 roku (wówczas było to sześć kolejnych spotkań bez porażki)

Newcastle oddaje średnio 9.9 strzała na bramkę rywala w pojedynczym spotkaniu – to ich najniższy wynik od czasu, kiedy owa statystyka jest naliczana (czyli od sezonu 1997-98)

Arsenal nie przegrał domowego spotkania w lutym od 2006 roku, kiedy to Kanonierzy ulegli West Hamowi. Od tamtej pory wygrali oni dwadzieścia takich spotkań, remisując pięć.

Rzut oka na detale

Czas rozpoczęcia: Niedziela 16 lutego, godzina 17:30

Miejsce: Emirates Stadium

Transmisja: Canal+Sport

Komplety strojów na to spotkanie:

Sędzia spotkania:

Przewidywane składy:

Arsenal: Leno – Bellerín, Luiz, Mustafi, Kolašinac – Xhaka, Torreira – Aubameyang, Özil, Pépé – Lacazette

Newcastle: Dubravka – Yedlin, Schar, Lascelles, Lejeune, Rose – Almiron, Longstaff, Bentaleb, Saint-Maximin – Joelinton

Typ Armatek

Spotkania z Newcastle nigdy nie należą do łatwych, jednak to Kanonierzy desperacko potrzebują punktów, zwłaszcza teraz, po ogłoszeniu zakazu gry w Lidze Mistrzów dla Manchesteru City – w przypadku wygranej Kanonierzy zbliżą się do aktualnie znajdującego się na piątym miejscu Sheffield na odległość pięciu punktów. Ciekawym będzie zobaczenie, jak przerwę zimową spożytkował Mikel Arteta – wyjazd do Dubaju był dla niego pierwszą okazją na dłuższą pracę z zespołem. Czy Kanonierzy zrozumieli lepiej to, czego oczekuje od nich Arteta i zbliżyli się do poziomu wytrzymałości, którego wymaga styl gry preferowany przez Hiszpana? Wszystkiego dowiemy się już jutro!

Wynik: 1-0

Facebook Comments