Oceny pomeczowe

Oceny za spotkanie z Burnley!

Spokojne niedzielne południe, totalny brak jakichkolwiek poważniejszych myśli w głowie – komfort psychiczny. Po obejrzeniu bardzo dobrego finału Australian Open przyszła pora na wspieranie ukochanej drużyny. No i tu niestety nadchodzi plot twist tego dnia, ponieważ to, co gracze Mikela Artety zaprezentowali na Turf Moor wołało o pomstę do nieba. Nigdy w historii (a mam okazję kibicować Kanonierom 10 lat) nie wynudziłem się aż tak na meczu drużyny, którą pokochałem przede wszystkim za te niespotykane flow w grze. Do samego Artety oczywiście nie można mieć pretensji, aczkolwiek do samych piłkarzy pewne wyrzuty się zachowały…

Bernd Leno [6.5/10] – Do gry Niemca nie wypada mieć jakichkolwiek zastrzeżeń. Solidnie grał na linii, zaliczył kilka niezłych, co więcej istotnych w ostatecznym rozrachunku interwencji, dlatego Pana Leno oceniam zdecydowanie „na plus”.

Héctor Bellerín [7/10] – Gra Bellerina w tym spotkaniu również mogła się podobać. Hiszpan otrzymał wytyczne w głównej mierze defensywne, lecz nie przeszkodziło mu to w wzięciu udziału w paru akcjach ofensywnych. W odbiorach wyglądał bardzo solidnie, wreszcie przypominał samego siebie z przed kontuzji. Takiego Hectora potrzebujemy!

Skhodran Mustafi [7/10] – Jestem w pełni świadomy tego, iż to, co za chwilę powiem może spotkać się ze sporą polemiką, ale mam wrażenie jakby Mustafi odrobinę dojrzewał pod okiem Artety. W meczu z Burnley zaliczył kilka naprawdę świetnych i w praktyce niełatwych interwencji, co więcej nie popełnił żadnego rażącego błędu. Podobał mi się Niemiec w tym spotkaniu, czekam na więcej poważnych testów jego rozwoju.

David Luiz [6.5/10] – Tym najważniejszym w jego występie momentem było posłanie absolutnie fenomenalnej piłki do Aubameyanga, którą Gabończyk niestety zmarnował. W defensywie brak z mojej strony jakiś większych zastrzeżeń. Pozostawił u mnie delikatne wrażenie niezbyt pewnego przy swoich zagraniach, ale to może tylko złudzenie…

Bukayo Saka [6/10] –  Bukayo z powodu kontuzji zmuszony był opuścić murawę na początku drugiej połowy. Doceniam charakter oraz wolę walki, lecz młody Anglik grał z tym urazem zdecydowanie za długo, przez co gospodarze w drugiej części pierwszej połowy mogli sobie zbyt śmiało poczynać w ofensywie.

Mattéo Guendouzi [5/10] – No tutaj to ewidentnie coś się popsuło. Może zbyt mocno powiedziane, aczkolwiek w przypadku Francuza zauważyłem syndrom lepszego i gorszego dnia. No i dzisiaj niestety nadszedł ten gorszy. Nie ma sensu analizować całego występu, wyciągnąłem jeden, najbardziej rażący na jego pozycji byk. Chodzi mi o grę w powietrzu, w której Mati sobie najzwyczajniej w świecie nie radzi. Mam nadzieję, że trener jak najszybciej to zauważy i poczyni właściwe kroki ku poprawie.

Granit Xhaka [6/10] – Granit drugą połowę spędził na pozycji lewego obrońcy i poradził sobie nienajgorzej. Nie bardzo rzucał się w oczy. Zagrał okej.

Mesut Özil [4/10] – Falowanie i spadanie. Co zdążę w chłopa uwierzyć, to znów po następnym meczu to wszystko rzucam w niepamięć. Stary Mesut już nie wróci, czas sobie to powiedzieć wprost i od tego faktu nie uciekać. Oczywiście, można mówić, że był sfrustrowany, że miał mało miejsca itd. Ale to bez sensu. W tym spotkaniu był cienki jak sznurek od snopowiązałki. Ogólnie przy piłce to widziałem go może z dwa, trzy razy. It’s time to say goodbye…

Gabriel Martinelli [5/10] – Niestety nawet jemu się dziś oberwie. Szanuję niesamowicie za wolę i chęci, ale w tym meczu to niewiele Brazylijczykowi wychodziło. Występ do zapomnienia.

Pierre – Emerick Aubameyang [4/10] – Myślę, że po zmarnowanym podaniu od Luiza to ta Barcelona, która rzekomo chciała Gabończyka wypożyczyć natychmiastowo się rozmyśliła, bo takie sytuacje to w stolicy Katalonii strzela młodziutki Fati z zamkniętymi oczami. Niestety prawda jest taka, że Auba to specyficzny typ napastnika, który potrzebuje kilku sytuacji, aby w końcu znaleźć drogę do bramki. I to wiadomo nie od dziś. W tym meczu miał 2-3 sytuacje, które mógł zamienić na gole, no i niestety tego nie zrobił. A na tym poziomie, to jak dobrze wiemy drogo kosztuje.

Alex Lacazette [4/10] – Zaczynam się modlić, żeby zdążył strzelić bramkę przed odejściem z klubu, a nie został z ostatnią strzeloną w Grudniu. Mamy Luty a nasz podstawowy napastnik odpowiedzialny za strzelanie ważnych goli, ostatni raz bramkarza drużyny przeciwnej pokonał w Grudniu, w meczu Ligi Europy… Mam nadzieję, że z tego obozu to wróci jakiś odmieniony, bo wygląda fatalnie…

Zmiennicy

Lucas Torreira [3/5] – Wykonał tytaniczną pracę w drugiej części spotkania. Za takie występy kocham Urugwajczyka.

Joe Willock [3/5] – Po wejściu Anglika na murawę wreszcie dało się odczuć, że przed tą ofensywną trójką to jednak ktoś gra i próbuje coś stworzyć. Do poprawy decyzyjność.

Eddie Nketiah – Niestety grał za krótko.

Facebook Comments