Oceny pomeczowe

Uczta z dwóch potraw – jednej cudownej i drugiej nieco mdłej, czyli oceny za mecz z Chelsea!

Bardzo czekałem na to spotkanie. Bo derby. Bo powrót Mikela Artety na Emirates. Bo ostatni mecz w tym roku kalendarzowym. I dostałem Arsenal, który grał w piłkę, która cieszyła oko. Cała pierwsza połowa była magiczna. Tak dawno nie było Nam, kibicom, dane oglądać takiej postawy drużyny… A potem przyszła rzeczywistość. I sędzia. Rzeczywistość i sędzia. Mikel Arteta prowadzi drużynę od dziesięciu dni (jeśli ten tekst trafi na stronę w poniedziałek). Zrobił olbrzymi krok w lepszym kierunku, nie tyle pod względem wyników, co faktycznej gry, która wygląda niebotycznie lepiej względem tej, jaką oglądaliśmy w ostatnich miesiącach.  W pierwszej połowie Kanonierzy zniszczyli Chelsea pod względem taktycznym. Piłkarze The Blues jedynie patrzyli, faulowali i rzucali długie piłki. Niestety, druga połowa okazała mniej ,,magiczna”, jednak taka postawa całego zespołu jest niewątpliwym światełkiem w tunelu. Projekt i ideologia Hiszpana napawa optymizmem, a już zaraz zimowa karuzela transferowa!

Bernd Leno [5/10] – Niestety, prawda jest taka, że jego błąd kosztował nas trzy punkty. Kto by się spodziewał, że gdy w końcu obrońcy zaczną trochę myśleć, to Bernd popełni taką głupotę… Nie ma co wieszać na nim psów. Zdarza się. Mimo wszystko jest w tym sezonie niewątpliwym bohaterem i ostoją Arsenalu. Mam nadzieję, że po meczu z Machesterem United znowu wróci do wyższych not.

David Luiz [9/10] [MOTM]– Nie wierzę, ale David Luiz w tym spotkaniu grał jak prawdziwy profesor. Byłem pod olbrzymim wrażeniem tego, co Brazylijczyk wyczyniał z zawodnikami Chelsea. Zawsze blokował, przewidywał i uprzedzał. Byłbym skłonny dać nawet magiczną ocenę 10/10, jednak ostateczny rezultat (żadna z bramek nie była spowodowana jego błędem, ale jednak niesmak jest) jest plamą na tak cudownym występie. Mimo wszystko, takiego Profesora chciałbym do końca kontraktu, panie Davidzie.

Calum Chambers [4/5] – Anglik zaliczył asystę, po bardzo przytomnym przedłużeniu dośrodkowania. Rozgrywał bardzo solidne zawody, podobnie jak jego towarzysz na środku obrony. Niestety, uraz w 20 minucie zmusił go do opuszczenia boiska. Na szczęście, o własnych siłach. Wracaj do zdrowia, Calum!

Ainsley Maitland-Niles [6/10] – Dobry mecz w jego wykonaniu. Dawał radę w pojedynkach jeden na jeden z Willianem. Najbardziej w pamięć zapadło cudowne crossowe podanie do Nelsona. W niektórych zagraniach dało się dostrzec młody wiek Anglika, jednak w większości dawał radę.

Bukayo Saka [6/10] – Lewa obrona nie jest jego nominalną pozycją, ale mimo wszystko Bukayo mnie zaskoczył. Zaliczył przyzwoity występ, bez większych błędów. Tutaj warto wspomnieć o tym, jak cudownie przepchał znacznie wyższego przeciwnika.

Lucas Torreira [8/10] – Genialny występ Urugwajczyka. W końcu dane mu było zagrać na pozycji, na której czuje się najlepiej. Dobrze ustalał tępo akcji, przyzwoicie w ofensywie i stanowczo w defensywie.

Matteo Guendouzi [6/10] – Typowo w swoim stylu zastawiał piłkę. Niestety, otrzymał żółtą kartkę już w 10 minucie spotkania. Szkoda, bo jego możliwości gry ,,w destrukcji” były ograniczone sporym ryzykiem otrzymania drugiej żółtej kartki (chociaż z tym sędzią, to nie było jak widać takie oczywiste hehe).

Mesut Özil [8/10] – Można śmiało powiedzieć, że na ten moment Arteta wyciska z Mesuta wszystko to, za czym tęskniliśmy. Tak kreatywnego Ozila nie było nam dane oglądać od bardzo, bardzo długiego czasu. Przepuszczenia piłki, sprinty na skrzydle, nieoczywiste sposoby rozegrania… W drugie połowie było widać już zmęczenie, jednak nie ma co się dziwić – Mesut raczej do tej pory siedział na ławce. Należy jednak liczyć, że nowy szkoleniowiec dalej będzie miał tak cudowny wpływ na naszego Magika, bo bardzo go potrzebujemy.

Reiss Neson [7/10] – Widać, że Arteta ufa temu chłopakowi. Drugi mecz z rzędu w podstawowym składzie i… nadal czegoś brakuje. Dużo udanych sprintów i nieco mniej dobrych decyzji w pojedynkach jeden na jeden. Brakuje tylko asyst i goli, a najwyższa pora, aby te liczby zacząć robić. Mecz na plus, jednak oczekujemy trochę więcej.

Alexandre Lacazette [6/10] – Pomimo tego, że Francuz ostatnio jest pod formą, zagrał dobre zawody. Walczył i tą walką mi zaimponował. Ciągle nękał obrońców The Blues i… to tyle?

Pierre-Emerick Aubameyang [8/10] – Bardzo dobry występ Gabończyka. Pierwsze trafienie przeciwko drużynie Chelsea (strzelona idealnie w momencie, gdy polscy komentatorzy go wywołali do tablicy mówiąc, że w trzech spotkaniach ani razu nie pokonał bramkarza The Blues.). Bramka bramką, ale kapitan Kanonierów wyróżniał się w tym spotkaniu nieustępliwością. Potrafił odebrać piłkę w polu karnym Bernda Leno, po tym jak wrócił po nią sprintem z połowy boiska. Charakter na miejscu, forma na miejscu. Oby tylko nam nie spłatał figla w okienku transferowym…

Zmiennicy:

Shkodran Mustafi [7/10] – Jego wejście było wymuszone (drugi mecz z rzędu!). Tym razem z powodu kontuzji Caluma Chambersa. Mustafi, który słynął już z swoich fatalnych błędów zagrał naprawdę solidnie. Nie wiem, czym go Arteta tam straszy, ale widać efekty. Może nie wskoczy na najwyższy światowy poziom, ale wstydu na razie nie przynosi. Oczywiście, życzymy jak najlepszej fomy.

Joe Willock [2/5] – Jego zmiana nic nie wniosła. Miał piłkę meczową, ale strzelił obok słupka…

Nicolas Pepe […/5] – Był na boisku (niestety) zbyt krótko.

Autor: Michał Pikuła

Facebook Comments