Oceny pomeczowe

Fatalna passa trwa dalej, czyli oceny za mecz Norwich-Arsenal

Kibice w piątek usłyszeli wiadomość, na którą czekali i która większości się spodobała. Unai Emery pożegnał się z posadą menadżera Arsenalu i można było skupić się na ratowaniu tego sezonu. Pierwsza okazja ku temu wręcz wymarzona, bo mecz z Norwich walczącym o utrzymanie i znajdującym się w strefie spadkowej. Niestety okazja niewykorzystana i to dwa razy Kanonierzy musieli gonić wynik. Udało się wywieźć punkt, ale nie można być z tego zadowolonym. Styl nieco poprawiony, ale gra obronna… Dalej wygląda, jakby przed meczem wystawiono w tej formacji czterech panów, którzy akurat przechadzali się koło stadionu. Jak spisali się poszczególni piłkarze?

Bernd Leno [7,5/10] – chciałbym doczekać się meczu, w którym Niemiec nie musiałby ratować zespołu. Na Carrow Road wpuścił dwie bramki, ale pierwszą po rykoszecie, a drugą po bezbłędnym strzale w długi róg. Gdyby nie on Arsenal przegrałby ten mecz. Interwencja w sytuacji sam na sam i wybicie piłki końcami palców – klasa światowa. Tak samo jak parada w doliczonym czasie gry.

Callum Chambers [2/10] – zdecydowanie najgorszy piłkarz na placu. Wiecznie spóźniony, kiepski w kryciu, nie doskakujący do przeciwnika, niedokładny z piłką na połowie rywali, źle wyprowadzający piłkę. Bezproduktywny i wprowadzający zamieszanie.

Shkodran Mustafi [4/10] – zamieszany w trzy z czterech bramek. Przy pierwszej, za daleko ustawiony od Davida Luiz. Przy drugiej straconej niespecjalnie przeszkadzał Cantwellowi. Przy ostatniej przyczynił się do tego, że piłka trafiła pod nogi Aubameyanga. Mógł mieć kolejnego gola na koncie, ale uratował go bramkarz. Występ mniej niż średni, ale chyba nikt poza Ljungbergiem nie liczył na więcej.

David Luiz [3,5/10] – najbardziej zawalił przy pierwszym golu. Zgubiony prostą zmianą kierunku przez Pukkiego, a później nie doskoczył do Fina i został łatwo ograny. Karny dla Arsenalu to w jakimś stopniu jego zasługa. Wytrącił Zimmermana z równowagi i Niemiec zagrał ręką w szesnastce. Zupełnie nie przypomina obrońcy, który od kilkunastu lat gra w piłkę na tym poziomie.

Sead Kolasinac [5/10] – Bośniak był najpewniejszym punktem defensywy. Jednak przy takich kolegach to nie jest wcale jakimś wielkim wyczynem. Poza jedną sytuacją gdzie został wkręcony w ziemię spisywał się raczej przyzwoicie. Kolasinac chyba zawsze już będzie grał co najwyżej solidnie, ze względu na jakość swojego ostatniego podania i nieodpowiednie wybory. Wejścia ofensywne stoją na bardzo wysokim poziomie, ale sposób jego zagrań w ostatniej strefie boiska pozostawia wiele do życzenia. Mógłby obejrzeć od czasu do czasu jakiegoś Arnolda, albo Robertsona.

Granit Xhaka [4.5/10] – strata na środku boiska przodem do własnej bramki nie może się przytrafić w takim klubie. Z piłką w ataku bezproduktywny. W obronie trochę lepiej, ale brakuje mu nawyku w doskakiwaniu do przeciwnika. Naprawił raz czy dwa błędy po kolegach i to jedyne pozytywy w jego występie. Jako gracz mający asekurować kolegów spisał się prawidłowo, ale to trochę mało.

Matteo Guendouzi [6/10] – 90% celnych podań i ani jednej straty. W budowaniu akcji znakomity, ale gorzej z destrukcją. Nie przeszkodził McCleanowi przy obsłużeniu Pukkiego, więc jego konto także zostało nieco obciążone. Poza tym grał na dobrym poziomie, do którego zdążył już przyzwyczaić.

Joe Willock [3/10] – nie zauważyłem ani jednej pozytywnej rzeczy w jego grze. Nie potrafił dryblować, ani zrobić zaskakującego podania i zaliczał łatwe straty. Widać brak doświadczenia i być może powinno się dać szansę komuś innemu. Krótko mówiąc – nie powalił na kolana.

Mesut Ozil [7/10] – wśród pomocników nie byłe lepszego Kanoniera w tym spotkaniu. Wrzutki z rzutu wolnego, a potem rożnego pośrednio wpłynęły na zdobyte przez The Gunners bramki. Dopóki starczyło mu sił opierała się na nim gra ofensywna i więcej już nie można oczekiwać po tym wiekowym zawodniku. Zrobił co do niego należało, nie można się do niczego przyczepić.

Pierre-Emerick Aubameyang [7/10] – gdzie byłby Arsenal bez Gabończyka? Prawdopodobnie w strefie spadkowej. Karnego na szczęście pozwolono mu powtórzyć, bo pierwszy został wykonany okropnie. Na szczęście się poprawił. W drugiej połowie wykonał swoją robotę i dzięki niemu mamy chociaż punkt. W drugiej połowie zorientował się jak kiepsko wyglądają jego koledzy na tyłach i wracał pomóc w obronie.

Alexandre Lacazette [4.5/10] – jeden z gorszych występów Francuza. Powinien strzelić już w 5. minucie, ale nie trafił z kilku metrów do pustej bramki. “Laca” znakomicie zastawiał piłkę i ją osłaniał, wykorzystując swoją siłę. Niestety tym razem nie pomógł drużynie w tym najważniejszym aspekcie.

Rezerwowi:

Lucas Torreira [2,5/5] – Urugwajczyk nie powinien wchodzić na boisko w takim momencie meczu, ale to akurat nie jego wina. Nie tak solidny w defensywie jakbyśmy tego chcieli.

Bukayo Saka [3/5] – podjął kilka odważnych prób pojedynków i starał się pociągnąć grę drużyny do przodu. Niestety niewiele z tego wynikało.

Gabriel Martinelli [N/A] – grał za krótko żeby ocenić

Facebook Comments