Oceny pomeczowe

NIEPOKONANI u siebie, czyli oceny za mecz Arsenal-Southampton!

Udało się! Kolejny sukces naszej drużyny w tym sezonie. Arsenal pozostaje niepokonany na The Emirates Stadium w Premier League, dzięki bramce wyrównującej w ostatnich minutach meczu. Tym razem nawet mocarne Southampton, które ani razu nie dostało dwucyfrówki w tym sezonie, nie potrafiło wywieźć z Londynu kompletu punktów. Jak spisali się poszczególni zawodnicy Kanonierów w tym heroicznym boju? Zapraszam do zapoznania się z ocenami za to spotkanie.

Bernd Leno [6/10] – przy golu na 1:0 nie miał nic do powiedzenia. Karnego obronił, ale dobitki nie wyjąłby żaden człowiek, więc trudno go winić. Poradził sobie ze strzałem z dystansu Redmonda, ratując tym samym skórę Torreiry, który dał się wymanewrować.

Callum Chambers [4/10] – może wystąpił jeszcze w zbyt małej liczbie meczów, a może po prostu nie jest wystarczająco bystry na obrońcę. Gdyby stanął przed piłką, którą wznawiał Bertrand, nie byłoby pierwszego gola dla gości. Mimo to, wolałbym oglądać w drugiej połowie jego niż Sokratisa.

David Luiz [3.5/10] – zawsze nieprzewidywalny, zawsze spóźniony. Gdybym wybrał go jako osobę, która miałaby mnie asekurować na ściance wspinaczkowej, prawdopodobnie bym zginął. Jeśli ktoś się jeszcze łudzi, że to będzie lider defensywy, to apeluję o powrót na ziemię. Wygląda na to, że Chelsea znów wcisnęła nam starego gościa, który już tylko odcina kupony od dawnej kariery. Podwyższam mu ocenę o pół, bo ponoć dał w łapę Djenepo, żeby nie strzelił tego dnia gola.

Sokratis [2/10] – udało mu się raz wybić piłkę. Prawie znów zaliczył asystę przy golu dla rywali, niestety przeciwnicy tej klasy nie potrafili wykończyć wykreowanej przez niego okazji. Napastnicy Soton wchodzili w pole karne jak w masło. Wystawiajmy już tego Holdinga i Chambersa, bo oni w przeciwieństwie do Greka mogą jeszcze wyciągać wnioski ze swoich błędów.

Tierney [3.5/10] – oby była to jednorazowa wpadka, a nie początek dołka formy. Szkot dobre zagrania przeplatał ze słabymi, a w decydującym momencie zachował się skrajnie nieodpowiedzialnie. Jego reakcja po popełnionym błędzie i to, że o mało się nie popłakał mówią, że mu zależy. Jednocześnie wskazują, że może być za miękki do gry na tym poziomie.

Bellerin [3/10] – współpraca z Chambersem czy Luizem wołała o pomstę. Najpierw na spółkę z Anglikiem dali się przechytrzyć rywalom co doprowadziło do bramki, a jego krycie i komunikacja z Brazylijczykiem to istny żart. A w ogóle czy on potrafi dośrodkować?

Guendouzi [6/10] – pokażcie mi drugi zespół, w którym to 20-latek jest najbardziej dojrzały na boisku. Arsenal to miało być dla niego miejsce do nauki i rozwoju, a nie klub, który będzie musiał ciągnąć za uszy. W przeciwieństwie do niektórych, o nim nikt nie może powiedzieć, że mu się nie chce. Jeśli jest cień szansy dla tego zespołu, to rzuca go właśnie Francuz.

Torreira [5/10] – lepszy bez piłki niż w jej posiadaniu. Zaliczył 5 przechwytów w pierwszej połowie, ale szybko zarobiona żółta kartka, mocno utrudniła mu granie. Widać brak ogrania, ale ten zawodnik jest potrzebny i przy większej liczbie minut nam to pokaże.

Mesut Özil [6/10] – szkoda, że obraża się jak coś mu nie wychodzi. Gdyby nie to, mógłby pociągnąć ten zardzewiały wózek. Pokazał kilka ciekawych zagrań i chciał być pod grą. Zaprezentował się z dobrej strony i gdyby jego partnerzy lepiej czytali grę, częściej byśmy go oklaskiwali. Przypadek ten sam co u Torreiry. Dopiero tak naprawdę wchodzi w sezon, więc normalne, że jest do tyłu. Teraz tylko dać mu spokój i grać.

Alexandre Lacazette [7/10] – gdyby nie jego umiejętność odnajdowania się w polu karnym i celne strzały… Emery’ego już by z nami nie było. Wstydź się Alex! Francuski napastnik sam zdał sobie sprawę z tego co zrobił po wyrównującym golu, jego mina mówi wszystko.

Pierre-Emerick Aubameyang [4/10] – dobrze, że przedłużył głową to jedno podanie do Gabriela. Drugi mecz bez gola, więc w tym przypadku możemy zacząć mówić o kryzysie. A tak poważnie to on już i tak się nieźle narobił w tym sezonie. Ile można samemu dźwigać taką ciężką armatę? Czas, żeby inni się trochę wykazali.

Rezerwowi:

Nicolas Pépé [1.5/5] – miał całą drugą połowę, żeby wpłynąć na wynik. Nie skorzystał. Dostał idealne dośrodkowanie od Tierneya. Kopnął w ziemię. Dostał świetne podanie od Lacazette’a na sam na sam. W Ligue 1 poszedłby sam na przebój, w Premier League kopnął w jedynego obrońcę. Najgorzej, że to było jeszcze przy 1:1, ale to już teraz jest tak istotne jak zeszłoroczny śnieg.

Martinelli i Willock [4/5] – weszli w 83. minucie, więc to teoretycznie mało czasu na cokolwiek. Brazylijczyk asystował przy bramce na 2:2, a Willock obronił strzał do pustej bramki. Anglik mógł jeszcze strzelić bramkę głową po wrzutce Mesuta, ale nie wymagajmy od dwóch małolatów, że zbawią Arsenal. Chociaż… co lepszego nam pozostało?

Facebook Comments