Publicystyka

W poszukiwaniu pozytywów w połowie pustej szklance…

W ostatnim czasie sytuacja w Arsenalu wygląda niezbyt ciekawie – delikatnie mówiąc. Wymieniać można wiele złych rzeczy, które dzieją się w tym momencie wewnątrz klubu – obrażony Granit Xhaka tracący opaskę kapitana to wierzchołek góry lodowej. Lecimy dalej – chęć odejścia Lucasa Torreiry z powodu grania nie na swojej naturalnej pozycji (lub nie granie wcale). No i oczywiście Pierre-Emerick, czyli obecny kapitan, który się ,,spufala” z Arsenal Fan TV. W klubie zapanował generalny podział i lekki cyrk na kółkach, a za winowajcę uznaje się Emery’ego. Czy słusznie? To już temat na inne rozważania. Dziś postaramy się znaleźć trochę pozytywnej energii i optymizmu w Armagedonie złych wieści.

Rzecz pewna, ale jeszcze nie pozytywna i trochę o Mauricio

Zacznijmy od tego, że trudno o to, żeby było gorzej. Arsenal nie wygrał w lidze od 6 października, kiedy to po bramce Luiza pokonaliśmy Wisienki. Minął ponad miesiąc. Emery stracił w oczach kibiców wszystko co do tej pory zyskał. Zarzuca mu sie po prostu brak mocnej ręki. Dlaczego gorzej nie będzie? Już dzisiaj powraca Premier League. Kanonierzy zmierzą się z Southampton które, delikatnie mówiąc, jest w jeszcze cięższej sytuacji. Mecz idealny, aby wrócić na właściwe tory. Śmiem twierdzić, że najbliższe tygodnie są tymi, w których Arsenal albo wróci do gry, albo pożegna się z Emery’m. Kandydatów na posadę byłoby kilku, oczywiście, niektórzy skrajnie optymistyczni marzą o Pochettino. Argentyńczyk został ostatnio zwolniony w dosyć słabym stylu przez Tottenham. Pytanie – jest zły i chętny zemsty, czy aż tak pokorny? Z pewnością, przybycie Mauricio do Arsenalu wzbudziłoby wiele hałasu po obu stronach muru. W szatni The Gunners wystarczy na ten moment chaosu i napiętej atmosfery. Oczywiście, nie mówię, że to niemożliwe i totalnie bezsensu. Pochettino to naprawdę dobry trener, zdecydowanie bardziej ogarnięty w szatni niż Emery. Wyjdźmy z optymistycznego założenia, że przerwa reprezentacyjna dobrze zrobiła zawodnikom Arsenalu. Dostali trochę czasu na odpoczynek od chaosu i napięcia. Wrócili z nowymi siłami i dawkami optymizmu. Zdjęcia pojawiające się w social mediach klubu i zawodników ukazują dobrą atmosferę – Auba i Lacazette oczywiście w jej centrum. Pokonać Świętych, potem Frankfurt i Norwich. To powinien być cel numer 1 dla Unaia Emery’ego. Wówczas można by zacząć mówić o fali wznoszącej, której tak bardzo Kanonierzy potrzebują. Kibice podzielili się na dwa obozy. Jedni wolą, aby Arsenal przegrał najbliższe spotkania, aby doszło do zmiany trenera. Ci drudzy za to wyżej stawiają mimo wszystko klub i jego dobre wyniki tu i teraz. Poniekąd rozumiem obie strony. Osobiście liczę jednak, że Emery jednak da radę z tą sytuacją, jaka obecnie zapanowała.

Gdzie ten geniusz taktyczny?

Bask to dziwny szkoleniowiec. Wygrywał Ligę Europy trzy razy z rzędu z Sevilla, aby potem upokorzyć się za sterami PSG w meczu z Barceloną (w historycznym stylu). Unai przejął Arsenal w naprawdę ciężkim czasie. Klub opuścił prawdziwy kapitan okrętu jakim jest Arsenal – Arsene Wenger. Czy decyzja, aby to właśnie Emery przejął ster była najlepszą opcją? Teraz niestety widać, że nie. Początkowo wyniki były dobre. Długa seria bez porażki. I tu pojawia się pierwsze upokorzenie – 5 miejsce w lidze, pomimo najłatwiejszego (na papierze) terminarzu w maju… Cóż, bywa! Przed nami jeszcze finał Ligi Europy, cóż może pójść nie tak? O Boże, o kurka! No i jak widać, coś mogło pójść nie tak. Niesamowicie złe spotkanie w wykonaniu Kanonierów i pierwszy przegrany finał Baska w tych rozgrywkach.

Pomyśleć, że wśród kandydatów po odejściu Wengera mówiło się o Brendanie Rogersie, który obecnie wyczynia cuda z Leicester City…

Wniosek: szklanka jest w połowie pusta i trzeba czasu, aby woda nakapała z popsutego kranu lub kupić nowy kran

 Bardzo smutno? Miało być optymistycznie,  jednak po grubszej analizie nie widzę więcej plusów. Nadzieja na to, że zawodnicy wrócili w lepszych humorach ze zgrupowania jest może i słuszna, ale jakże niewielka na tle takich problemów. Terminarz (na najbliższe trzy tygodnie) jest pewnym punktem zaczepienia. Trudno sobie wyobrazić, aby Arsenal przegrał z Southampton czy Norwich City. Jeśli tak się stanie, nie widzę już żadnych plusów. Wówczas jedynie odejście Baska będę mógł uznać za plus. A na razie niechże ta woda kapie i kapie, aż w końcu wypełni tą szklankę…

Facebook Comments