Oceny pomeczowe

Emocjonalny rollercoaster w klasyku, czyli oceny Liverpool – Arsenal!

Wyjazdy na Anfield od dłuższego czasu są niemal pewną porażką. Tu także niewielu spodziewało się cudu. A jednak, był on bliżej niż moglibyśmy pomyśleć… I to kilka razy! Otrzymaliśmy niesamowicie ciekawy mecz, pełen błędów i bramek. Czy porażka zagroziła posadzie Unaia? Nie wiem. Z jednej strony – puchar myszki miki, z drugiej strony utrata dwubramkowego prowadzenia dwa razy w ciągu jednego meczu… Oj Unai, Unai. Najbliższy miesiąc będzie zapewne kluczowy, jeśli chodzi o posadę Baska. Przypomnę tylko, że już niedługo mecze z Wolves i Leicester…

Emiliano Martinez [4/10] – Przez większość meczu czujny. Przy samobóju Mustafiego, karnym Milnera, czy bombach Ox’a i Origiego nie mógł wiele zrobić. Niestety, ta bramka w 94 minucie… Tu zabrakło instynktu i po prostu umiejętności. Argentyńczyk niedawno z przekonaniem mówił, że jest podobnej klasy do Leno – podstawowego bramkarza Kanonierów, jednak wczorajszym występem szybko został sprowadzony na ziemię. Warto nadmienić, że w konkursie rzutów karnych nie wyczuł ani jednego przeciwnika…

Hector Bellerin [5/10] – Oglądanie Hiszpana na boisku to przyjemne doświadczenie dla każdego fana Kanonierów. Heccy był bardzo aktywny. Momentami grał za plecami napastnika. Czy zagrał źle? Zdecydowanie nie. Czy wyrwał nas z siedzeń? Również wątpię. Solidny występ. Pozostaje czekać na nadejście pięknego dnia, kiedy ujrzymy Hectora na boiskach Premier League w roli kapitana Kanonierów.

Shkodran Mustafi [4/10] – No cóż… Niemiec rozpoczął to spotkanie od klasycznej dla siebie nie poradności. Było mi go bardzo szkoda. Szczerze? Zaimponowal mi tym, że pomimo błędu potrafił momentami grać pewnie. Dobrze wyjaśnił sytuację po podaniu Milnera w pole karne. Trudno mi chwalić kogokolwiek z bloku defensywy po tym, jak pozwolili na 5 bramek…

Rob Holding [4/10] – Niestety, nie zagrał na takim poziomie, jakiego od niego się oczekiwało. Momentami było wręcz tak, że pewniejszy w defensywie wydawał się Mustafi. Kulało też wyprowadzanie piłki, z której tak Rob słynie. Liczę, że to był taki wyjątkowy zanik formy.

 Sead Kolašinac [4/10] – Wyjątkowa sytuacja, ponieważ Bośniak był bardziej zajęty defensywą, aniżeli ofensywą. Trudno powiedzieć coś więcej. Przez uraz w końcówce spotkania posadził na ławce Lacazette’a. Pozostaje życzyć, aby nie było to nic poważnego.

Lucas Torreira [6/10] – Zagrał dobre spotkanie. Strzelił bramkę (po minimalnym spalonym, ale nie takie rzeczy się dzieją na angielskich boiskach). Grał wyżej od Willocka, aż do momentu wejścia na boisko Matteo. Nie rozumiem obu tych decyzji Unaia, ale w porządku, przyzwyczaiłem się. Warto wspomnieć, że był to jego drugi gol w tym sezonie. Drugi przeciwko Liverpoolowi. Na Anfield. Nieźle.

Joe Willock [6/10] – Przez większość spotkania raczej nie rzucał się w oczy. Bardziej zwróciłem na niego uwagę dopiero, gdy miał okazję walczyć o piłkę. No i oczywiście jak strzelił TĘ bramkę. Jakie to musiało być cudowne uczucie dla młodego Anglika? Zdobyć bramkę (wówczas na wagę zwycięstwa) w takim meczu przeciwko Liverpoolowi na Anfield? Totalnie pozamiatał. Aż sprzątać nie trzeba przez miesiąc. Niestety, my już wiemy jak to się skończyło. Jednak, co strzelił, to jego. Dobrze się ogląda naszą młodzież, zdecydowanie lepiej niż tą The Reds.

Ainsley Maitland-Niles [5/10] – Nie doskoczył do Oxlade’a. Zdobył bramkę, ale poza tym nie zaserwował nam niczego specjalnego. Ainsley stał się w Arsenalu zawodnikiem, który gra… tam gdzie potrzeba. Prawa obrona, środek pola, skrzydło. Dobrze mieć w szeregach takich grajków, jednak szkoda, że w pewnym sensie ma to zły wpływ na grę młodego Anglika. Nie może się przyzwyczaić do określonej pozycji i roli, przez co nie jest brany pod uwagę ze względu na pozycję, tylko tam, gdzie jest akurat potrzeba. Są plusy i minusy.

 Mesut Özil [7/10] – Dobry występ Niemca. Dużo biegał (rozumiecie? Mesut dużo biegał!). Znajdował kolegów z drużyny w sposób, w jaki to kochamy. A zachowanie, dzięki któremu bramkę zdobył Niles pokazało wielki kunszt Niemca. Powrót króla? Oby! Takiego Mesuta potrzebujemy. Ozil pokazał na Anfield dużo przytomności i umiejętności czytania gry. Ujęcie jego radości przy trybunie kibiców Kanonierów było pięknym widokiem. Aż ciepło na serduszku! Został żałośnie zmieniony w 64 minucie na rzecz Matteo. Ciekawe, co z tym fantem zrobi Emery? Pozostaje czekać, bowiem chyba jest na co!

Bukayo Saka [5/10] – Bukayo zagrał nieco poniżej tego, do czego nas przyzwyczaił w tym sezonie. Nie był to jednak zły wieczór dla wychowanka Arsenalu. Udało mu się zdobyć asystę. Mógł mieć nawet dwie, ale zachował się nieco egoistycznie na początku drugiej połowy, nie szukając podania do Mesuta.

Gabriel Martinelli [8/10] [MOTM] –  Chyba nikt nie spodziewał się eksplozji brazylijskiego talentu na taką skalę. Gabi robi robotę i to niesamowitą. Jak na razie 7 bramek w 7 meczach. Nakładał pressing na środkowych obrońców Liverpoolu. Momentami grał nieco zbyt chaotycznie. Sprokurował rzut karny, zdobył dwie bramki. Ciekawy występ, zdecydowanie na plus. Jeżeli jego kariera będzie rozwijać się w tym tempie, to śmiało możemy mówić, że mamy do czynienia z diamentem.  

Zmiennicy

 Mattéo Guendouzi [3/5] – Podejrzewam, że gdyby zastąpił Nilesa, cieszyłbym się z tej zmiany znacznie bardziej. Mateusz ma już ten określony poziom, poniżej którego nie schodzi. Tak było także na Anfield. Dlaczego zastąpił akurat Ozila? Mam nadzieję, że chodziło o odpoczynek dla Niemca, który zagra w Premier League. Wówczas ma to sens.

Dani Ceballos [1.5/5] – Oczekiwania wobec Hiszpana były duże. Zaczął od cudownego występu przeciwko Burnley. Potem forma spadała niżej i niżej. Koniec końców na Anfield lepsze spotkanie zaliczył Ozil, aniżeli Dani. Zawodnik wypożyczony z Realu miał możliwość wyprowadzenia kontry, ale zapomniał jak się podaje mocne prostopadłe piłki. Nie strzelił także karnego.

Kieran Tierney [3/5] – Zastąpił kolegę z Bośni pod koniec spotkania. Nie zagrał zbyt długo, ale od każdego kontaktu z piłką Szkota bije bardzo dużo pewności, odwagi i charyzmy! Młody obrońca ma niesamowity charakter, zarówno na boisku, jak i poza nim. Obecnie znacznie wyżej, jeśli chodzi o formę od Seada.

AUTOR: Michał Pikuła

Facebook Comments