Zapowiedzi

Nie upaść jeszcze niżej, czyli zapowiedź meczu Liverpool vs Arsenal

Środowy wieczór i hitowe spotkanie. Czy to Liga Mistrzów? Nie, nie, nie! To 1/8 finału Carabao Cup, a w nim nasi Kanonierzy zmierzą się z Liverpoolem na słynnym Anfield Road. Początek spotkania o 20:30.

Wspaniała forma Arsenalu w ostatnich meczach, efektowna i efektywna gra sprawiają że Kanonierzy podchodzą do spotkania z Liverpoolem z pozycji faworyta… Bardzo chcielibyśmy tak napisać, niestety nie ma w tym zdaniu ani krzty prawdy. Słabe wyniki, brzydka dla oka gra, złe relacje z kibicami, kapitan rzucający opaską – to są epitety opisujące obecny stan Arsenalu. Podopieczni Unaia Emerego nie zdołali wygrać dwóch ostatnich spotkań Premier League, odpowiednio z Sheffield (0:1) i Crystal Palace (2:2), a zwycięstwo przeciwko Victorii Guimaraes w Lidze Europy było tylko i wyłącznie zasługą przebłysku geniuszu Nicolasa Pepe, bo gra w tym meczu również, delikatnie mówiąc, nie była zadowalająca. Dużo o grze Arsenalu świadczy również fakt że w trzech ostatnich ligowych meczach na listę strzelców wpisywali się tylko środkowi obrońcy. David Luiz zanotował po jednym trafieniu z Bournemouth i Crystal Palace, a Sokratis, również w spotkaniu z Orłami, wpisał się na listę strzelców tylko raz, a gdyby nie VAR, miałby na koncie dwie bramki. Mamy nadzieję że w najbliższym spotkaniu napastnicy wezmą strzelanie bramek na siebie, a obrońcy będą mogli zająć się skutecznym bronieniem dostępu do własnej bramki.

Co można powiedzieć o Liverpoolu? Podopieczni Jurgena Kloppa są nienasyceni zwycięstwem w Lidze Mistrzów w poprzednim sezonie i chcą wygrywać kolejne trofea. W tym sezonie z wyjątkiem porażki z Napoli w Champions League i niedawnym remisie z Manchesterem United, pokonują każdego kto stanie im na drodze. Nie zawsze przychodzi im to łatwo co pokazują spotkania z Salzburgiem czy Sheffield, ale w ostateczności, zazwyczaj osiągają cel jakim są 3 punkty.

Mimo że Carabao Cup uchodzi za rozgrywki nieistotne, i nie liczące się dla tych mocniejszych zespołów, na pewno obu drużynom będzie bardzo zależało na zwycięstwie w tym meczu. Liverpool chce po prostu wygrywać mecz za meczem, a dla Kanonierów może to być szansa na zmianę kierunku w którym zmierza i powrót na właściwe tory. Faworytem spotkania będzie Liverpool, co do tego nie ma wątpliwości, jednak nie należy skreślać Arsenalu. Może i ostatnio w klubie nie dzieje się dobrze, a wyjazdowa forma wciąż jest daleka od dobrej, ale to jest nadal topowa drużyna, która ma w swoim składzie wielu wartościowych zawodników, a piłkarze nie biorący udziału w ostatnich ligowych zmaganiach tacy jak Hector Bellerin, Joe Willock czy Mesut Ozil który jak zapowiedział Unai Emery znajdzie się w kadrze na to spotkanie, mogą wnieść do drużyny jakość, która pozwoli nawiązać walkę z The Reds. Skoro będący w jeszcze większym dołku Manchester United w starciu z Liverpoolem mógł zremisować, a Sheffield mogło nawiązać walkę jak równy z równym, to Kanonierzy jak najbardziej też mogą to zrobić. Puchar rządzi się swoimi prawami, a składy obu drużyn będą różnić się od tych które oglądamy w lidze i być może w rozgrywkach pucharowych będzie to wyglądało zupełnie inaczej. Przekonamy się o tym już o 20:30.

Raport zdrowotny:

Unai Emery będzie miał do dyspozycji w tym meczu całą kadrę z wyjątkiem Reissa Nelsona, który leczy kontuzję kolana. Gorzej to wygląda w przypadku Liverpoolu, gdyż tam ze względu na urazy pauzują Xherdan Shaqiri, Joel Matip, Mohamed Salah, Virgil van Dijk oraz Nathaniel Clyne

Przedmeczowe ciekawostki:

Będzie to piętnasty mecz w historii tych rozgrywek pomiędzy Arsenalem i Liverpoolem. Żadna para drużyn nie spotykała się częściej.

– Wygraliśmy dwa ostatnie mecze Pucharu Ligi z Liverpoolem – 2-1 na The Emirates w sezonie 2009/10 i 6:3 na Anfield w sezonie 2006/7.

– Liverpool przegrał w Pucharze Ligi dwa ostatnie mecze rozgrywane na Anfield – 0-1 z Southampton w sezonie 2016/17 i 1-2 z Chelsea w zeszłym sezonie.

– Roberto Firmino strzelił osiem goli w dziewięciu meczach przeciwko Arsenalowi, w tym siedem z nich miało miejsce w pięciu meczach na Anfield.

Przewidywany skład:

Martinez – Kolasinac, Holding, Mustafi, Bellerin – Torreira, Willock, Ozil – Martinelli, Lacazette, Pepe

Typ Armatek:

1:1 (zwycięstwo Arsenalu w rzutach karnych)

Facebook Comments