Bez kategorii

“To była chwila Mesuta Özila…”

Czas leci szybciej, niż pieniądze po wypłacie z naszych kont. Reflektując się i teoretyzując nad potencjałem naszej drużyny moją uwagę przykuł pewien zagubiony zawodnik, który w tym sezonie przekroczył granice piłkarskiej jakości i zmierza w kierunku destrukcyjnym–w chwili obecnej jest cieniem cienia swojego cienia. Ciężko w to uwierzyć, jednak we wrześniu wybiło już 6 lat odkąd Mesut Ozil trafił w szeregi Kanonierskiej drużyny. Czy Mesut tak bardzo Nas zawiódł, czy my oczekując jakiegokolwiek transferu-zbawienia, ratunek zawierzyliśmy niewłaściwej osobie?

2 września 2013 roku za 47 mln euro 24-letni Ozil dość nieoczekiwanie zasilił szeregi The Gunners. Euforii kibiców nie było końca, ponieważ w drużynie brakowało piłkarskiej jakości, brakowało wyników, brakowało świeżej krwi.  Transfer Niemca miał być elementem, od którego zacznie układać się nowe, jakościowo lepsze granie w czerwonej części Londynu.

By ocenić , rozliczyć się i podsumować występy Mesuta Ozila w Arsenalu, nie możemy pominąć powodu, dla którego Niemiec opuścił barwy Królewskich.

Jak relacjonował Niemiec, będąc już piłkarzem The Gunners, głównym powodem jego odejścia z drużyny Realu Madryt był brak zaufania ze strony obecnego wówczas trenera – Carlo Ancelottiego oraz fakt, że coraz częściej zamiast Mesuta w pierwszej 11-stce wybiegał młodziutki Isco (w 2013 w momencie odejścia Ozila do Arsenalu, Isco miał 21 lat).
Jak opowiadał dalej Mesut, jego transfer do drużyny Kanonierów to duża zasługa Arsene Wengera, tego że bardzo mocno wierzył w piłkarskiej umiejętności Niemca, to on miał być wolnym elektronem i motorem napędowym odświeżonej drużyny Arsenalu.  Dodatkowo Wenger płynnie władajęzykiem niemieckim a fakt, że w składzie The Gunenrs było kilku piłkarzy reprezentacji „Die Manschaft” przeważyło szalę na korzyść przejścia do ekipy Arsene’a.

Wenger miał ogromną słabość do Niemca, która była ewidentnie nieszczęśliwą miłością i dość patologiczną – skierowaną tylko w jedną stronę. Arsene zbyt długo „głaskał się” z Ozilem budując w nim miano całkowitego pewniaka – „czy się stoi, czy się leży pierwszy skład mi się należy”.
Budowanie pozycji pewniaka trwało tak długo, że z każdym miesiącem i upływającym sezonem zapał, umiejętności i chęci w Niemcu gasły. Pyszność niejedno ma imię. Jak szybko brak pracy, brak chęci rozwoju i brak zaangażowania, może sprowadzić z piłkarskiego nieba do piekła? Maksymalnie 6 lat – cały pobyt Mesuta w Arsenalu to ciągły spadek jakości, jaką wnosił do drużyny – zaznaczając przy tym nieliczne przebłyski.


Ozil nie spełniał pokładanych w nim nadziei – w spotkaniach ze słabszymi rywalami, grającymi bardziej siłowy futbol, był bardzo rzadko pod grą. Jego gra często była zbyt wolna i statyczna. Zbyt długo holował piłkę przy nodze, a kółeczka, które z nią kręcił były nic nie wnoszącym dodatkiem, po których dość często tracił futbolówokę. Bał się dźwignięcia odpowiedzialności i kreowania akcji. Dwie mocniejsze interwencje i agresywniejsze odbiory piłki na Niemcu całkowicie pozbawiały jednego piłkarza drużynę Arsenalu.
Natomiast z rywalami z Angielskiego, czy Europejskieigo TOP’u nie wyróżniał się niczym nadzwyczajnym. Przez cały swój pobyt w Arsenalu na palcach jednej ręki można zliczyć spotkania podczas których stanął na wysokości zadania.

W Niemca wszyscy uwierzyli  aż nadto. W Realu Madryt, w rozkwicie swojej formy, być może nie miał on na swoich barkach tyle presji, takiej odpowiedzialności za losy drużyny, co miało mieć miejsce w Londynie. W drużynie Królewskich chociaż mógł być brany na świecznik, nigdy nie był tym, który świecił na najjaśniej. Nigdy nie był tym, który był jako pierwszy rozliczany z wyników drużyny Los Blancos.

Gdy jednak po 3 latach zaczęło zwracać uwagę w Madrycie na jego nierówną formę, a młodzi piłkarze Królewskich coraz mocniej dochodzili do głosu i zgłaszali gotowość do gry swoją wysoką formą, Mesutowi zapaliła się kontrolna lampka. Niemiec obraził się i w dość szybki sposób zdecydował się na dezercję. Pytanie, czy jego transfer był faktycznie krokiem w rozwoju piłkarskiej kariery i podniesienia swoich umiejętności, czy w dużej mierze genialnie wynegocjowaną umową handlową?

Niemiec z Armatką na piersi rozegrał 233 spotkania strzelając 43 bramki, asystując przy 74 bramkach. Współczynnik udziału przy bramce to w zaokrągleniu 0,50 gola na mecz (dla porównania w Realu Madryt – 159 spotkań: 27 goli, 80 asyst; współczynnik 0,67).
Dla porównania Santi Cazorla w Arsenalu rozegrał 180 spotkań strzelając 29 goli i notując 45 asyst (współczynnik 0,41).

Niby to tylko statystyka gorsza, która powinna mówić, że Mesut był bardziej produktywnym piłkarze, a jednak ilu znajdzie się takich, którzy lepiej będą wspominać Ozila niż Cazorle? Myślę, że będzie to bardzo wąskie grono. Santi miał te wszystkie cechy, których próżno szukać o Mesuta Ozila. Mimo tak potwornych kontuzji i długich miesięcy bez grania w piłkę Hiszpan nigdy nie odstawiał nogi – zawsze, gdy grał z Armatką na piersi,udowodniał, że można na niego liczyć, można mu ufać i warto trzymać kciuki za jego dyspozycję.  Wiedział, jak wiele osób mu kibicuje, jak oddanych fanów mają Kanonierzy i on niczego nie musiał, on wyłącznie swoją postawą i charakterem chciał wynagrodzić to zaufanie. Pasję, zaangażowania i woli walki Cazorli nigdy nie zapomnimy. A czego nie zapomnimy Mesutowi? Człapania po boisku w najważniejszych momentach spotkań, w najważniejszych meczach.

Oczywiście nie można zapominać o tym, że Mesut miał mecze dobre, podczas których zgodnie mogliśmy stwierdzać „w końcu się obudził”. Cóż jednak z tego, jak 1 udane spotkanie było przeplatane 5 na bardzo kiepskim poziomie. Dodatkowo po porażkach niemal zawsze pierwszy chciał uciekać do tunelu (co jest jawnym lekceważeniem kibiców, którzy za swoją drużyną podróżują nie tylko po Anglii, ale również Europie).

Cieszę się, że wraz z przyjściem do klubu Unaia Emery’ego  zasada „nowej miotły” dotknęła Mesuta. Nowy trener śmielej zaczął stawiać na młodych, gniewnych, ambitnych i chcących walczyć piłkarzy. Nie ma nic przyjemniejszego dla Naszych oczu, niż oglądanie zawodników, którzy starają się, walczą, są świadomi po co wychodzą na boisko i od pierwszego kroku na murawie pokazują pełne zaangażowanie w rywalizację z przeciwnikiem.

„Zaufanie” to słowo klucz zarówno jak aspekt psychiki i mentalności piłkarza. Być może Niemiec, parafrazując słowa Jerzego Brzęczka, powinien zaprzyjaźnić się z Piotrem Zielińskim – bo wg wiedzy naszego selekcjonera, jeśli kiedyś przyjdzie taki dzień i Piotrkowi coś przeskoczy w głowie, to cały piłkarski świat będzie nam go zazdrościł. My czekaliśmy 6 lat i nie doczekaliśmy się na tę zmianę . Śmiem twierdzić, że w przypadku dotychczasowej kariery Niemca – lepiej już było.
Jak myślicie, czego mogło zabraknąć Mesutowi w Arsenalu, że tak przeciętnie radził sobie w Naszej drużynie?

Wiele wskazuje na to, że już w zimowym okienku transferowym z klubem pożegna się Mesut Ozil. Podobno sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. W tej sytuacji, by stać się sierotą, Mesut sam w powolny sposób uśmiercał swoich rodziców, by na końcu, tuż przed śmiercią – odejściem zarzucić im brak zainteresowania, zaufania i atencji – Król jest nagi.

Facebook Comments