Aktualności Publicystyka

Co musi zrobić Pepe, aby zostać gwiazdą Arsenalu wartą 72 miliony funtów

Styl Arsenalu w obecnym sezonie napewno nie powala, jednak Kanonierzy znajdują się na trzecim miejscu w tabeli, tracąc jeden punkt do obecnego mistrza Anglii, z jedną porażką na koncie. W ostatnim meczu z Bournemouth po raz kolejny podopieczni Unaia Emery’ego byli dalecy od ładnego stylu, którego w przeszłości niejednokrotnie byliśmy świadkami. Jednak dzięki porażkom Tottenhamu i Manchesteru United, Kanonierzy mogą cieszyć się jeszcze bardziej z ciężko wywalczonych trzech punktów.

Chmura wisi nad Pepe

Wbrew pozorom to nie występ Iworyjczyka przeciwko Manchesterowi United jest powodem do zmartwień. Bardziej frustrować może fakt jak w nowy sezon wszedł świeży nabytek Arsenalu.

Każdy zawodnik ma prawo zagrać jeden gorszy mecz. W ostatnim spotkaniu przeciwko Czerwonym Diabłom Pepe popełniał błąd za błędem. Jego grę można by było porównać do treningu światowej klasy golfisty, który raz za razem wybija kolejne piłki. Być może były to nerwy, a może przygotowanie fizyczne. Jednak co by nie powiedzieć było to pewne odchylenie od normy, szybko zapomniane i zapisane jako wypadek przy pracy.

Pepe podczas meczu Ligi Europy ze Standardem Liege otrzymał wielkie wsparcie z trybun, oraz od kolegów z zespołu, którzy jakby obawiali się, że sytuacja skrzydłowego Arsenalu może się jeszcze pogorszyć.

Nawet asysta z rzutu rożnego w ostatnim spotkaniu Kanonierów nie dodała pewności Nicolasowi i na tle młodego Bukayo Saki, który grał na drugim skrzydle, Iworyjczyk wyglądał naprawdę źle.

Większość piłkarzy w najlepszej formie działa instynktownie, natomiast u Pepe ta sytuacja kształtuje się zupełnie inaczej. Wygląda to tak jakby każda jego akcja wymagała długiego przemyślenia. Dobrze wie co ma zrobić, jednak obawia się błędu, za który będzie już coraz częściej rozliczany, dlatego nawet w biegu jego ruch wydaje się niezdecydowany.

Jego talent jest widoczny. Przez 63 minuty meczu przeciwko Bournemouth wykonał tyle dryblingów ile wszyscy zawodnicy kluczowych podań razem wziętych, oraz wykonał kilka niebezpiecznych rzutów rożnych. Wydaje się kwestią czasu, kiedy najdroższy zawodnik w historii Arsenalu wreszcie pokaże najlepszą wersję siebie.

Nowy nabytek Kanonierów nie ma pewności siebie. Pierre-Emerick Aubameyang zrobił wiele aby podnieść morale Iworyjczyka, oddając mu karnego w meczu z Aston Villą. Pepe napewno odpłaci się Gabończykowi asystami, które niewątpliwie wpłyną na jego pewność siebie i może to nastąpić szybciej niż wszyscy się tego spodziewają.

Instynkt zabójcy w Arsenalu zniknął

Przebudzenie Bournemouth w drugiej połowie sprawiło, że ich słaba gra w pierwszej odsłonie spotkania została zapomniana. Należy jednak pamiętać, że Wisienki przez pierwsze czterdzieści pięć minut nie stwarzały żadnego zagrożenia dla Kanonierów i pozostawiali bardzo dużo miejsca w środku pola, przez co Granit Xhaka był w stanie poruszać się niczym samochód po autostradzie.

Kilka lat temu akcje Arsenalu uczyły przeciwników pokory. Za czasów Arsena Wengera Kanonierzy wygrywali mecze jeszcze zanim się rozpoczęły, ponieważ potrafili karać rywali za błędy. Niestety w przypadku Unaia Emery’ego sytuacja wygląda inaczej.

Drużyny grające przeciwko Arsenalowi, unikają konsekwencji za błędy, ponieważ podopieczni Emery’ego nie mają instynktu myśliwego. Kanonierzy okazują zbyt dużo respektu drużynom, które powinni zdominować. Obawiają się kontrataku nawet najsłabszych zespołów Premier League, przez co Granit Xhaka i Matteo Guendouzi rzadko biorą udział w akcjach ofensywnych i bardzo szybko wracają, nawet jeśli sytuacja jeszcze tego nie wymaga.

Widoczny jest brak Aarona Ramsey’a, który utrzymywał równowagę w pomocy, dzięki czemu defensywni pomocnicy mogli skupić się na swoich obowiązkach.

Nic dziwnego, że Aubameyang przeżył ciężkie popołudnie w ostatnim meczu na Emirates. Zbyt często był jedynym zawodnikiem w polu karnym Bournemouth.

Dzisiaj Arsenal odzwierciedla Unaia Emery’ego i jego wrodzony konserwatyzm. Kanonierzy mogli wykończyć podopiecznych Eddie’go Howe’a już przed przerwą, jednak tego nie zrobili i mogli zapłacić za to dużą cenę.

Nadzieja na poprawę obrony

Kiedy Kanonierzy przyjadą na Bramall Lane, 21 października, najprawdopodobniej trzy czwarte obrony względem ostatniego meczu będzie wyglądać inaczej.

Kieran Tierney i Rob Holding, którzy nie pojawią się na zgrupowaniach reprezentacji, powinni być gotowi na mecz z Sheffield United. Czyste konto w ostatnim meczu było pierwszym spotkaniem w lidze bez straty gola od pierwszej kolejki, w której to Kanonierzy pokonali Newcastle United również 0:1.

Obecni obrońcy nie spisują się najlepiej. Sead Kolasinac ma bardzo dużo pracy na swojej stronie i często bardziej angażuje się w grę ofensywną, zamiast jak na obrońce przystało – defensywną. Sokratis w ostatnim meczu był podatny na błędy, a David Luiz zawodził w poprzednich meczach.

Tierney jest dużo lepszy na obu bokach, a Holding w swoich ostatnich występach praktycznie nie popełniał błędów.

“Kieran i Rob są bliżsi wyjścia w podstawowej jedenastce (…) Myślę, że Rob może zagrać pełne 90 minut na bardzo dobrym poziomie” – podaje Unai Emery. “Pracujemy również z Sokratisem i Davidem Luizem, ale jestem bardzo szczęśliwy, że Rob będzie miał okazje rozegrać wiele meczów.”

Kieran Tierney jest gotowy do gry, grał w czwartek, a w meczu z Bournemouth był na ławce. Hector Bellerin natomiast potrzebuje więcej czasu i więcej treningów. Ta przerwa reprezentacyjna będzie dla niego bardzo ważna. Myślę, że będzie bliżej startu w pierwszej jedenastce w następnych meczach Premier League”

Powrót Hiszpana może być tym najbardziej wyczekiwanym. Kiedy Tierney, Holding oraz Bellerin powrócą do składu, obrona nabierze tempa, konsekwencji oraz boczni obrońcy zaczną stwarzać więcej sytuacji do zdobycia gola.

źródło: football.london

Facebook Comments