Oceny pomeczowe

Pan Martinelli jest debeściak – czyli oceny Arsenal vs. Standard Liege!

Emiliano Martinez [7.5/10] – Emi zaliczył solidny występ. Sytuacje, które w jakimś stopniu zagrażały bramce nasz argentyński rezerwowy zatrzymywał ze spokojem. Pewny punkt drugiej jedenastki. Nie był w tym meczu zbytnio ostrzeliwany, dzięki czemu mógł zachować czyste konto.

Héctor Bellerin [7.5/10] – Pierwszy mecz rozegrany przez Bellerina po powrocie z kontuzji i to od razu w roli kapitana! Niedawno miałem okazję w jednym z felietonów, po raz któryś już mówić o hiszpańskim obrońcy w kontekście opaski i oglądając Arsenal pod jego wodzą mogłem się tylko i wyłącznie w tym utwierdzić. Wierzę, że wkrótce zostanie on pierwszym kapitanem. Sam „Heccy” zagrał w tym meczu bardzo solidnie. Dobrze było go zobaczyć z powrotem zobaczyć na murawie Emirates!

Skhodran Mustafi [7.0/10] – Jako jeden z przeciwników Niemca w Arsenalu, muszę przyznać, że tym razem nie mam się do czego przyczepić. Solidna gra w defensywie, brak większych błędów indywidualnych, mało tego – śliczne podanie rozpoczynające akcję przy pierwszej bramce, kształtują się w solidną całość. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, aczkolwiek może jeszcze uda mu się odbudować. Jak nie na Emirates, to w innym europejskim klubie…

Rob Holding [7.5/10] – Obrońca jakiego nam trzeba. Spokojny w swoich działaniach, pewny i solidny. Czego chcieć więcej? Chciałbym zobaczyć go w parze z Chambersem na środku obrony. Ta angielska parka mogłaby stworzyć niezły mur…

Kieran Tierney [8.5/10] – Nareszcie otrzymaliśmy lewego obrońcę z prawdziwego zdarzenia! Praca w ofensywie i defensywie na najwyższym poziomie. Dobre zagrania, pomysł na grę, unikalny charakter – kogoś takiego na tej pozycji było nam trzeba. Będziemy mieli ze Szkota ogromny pożytek, pokuszę się nawet o stwierdzenie, że w niedalekiej przyszłości Robertson może stracić miano najlepszego szkockiego bocznego obrońcy.

Lucas Torreira [7.0/10] – Urugwajczyk nareszcie odnalazł się na boisku. Jego gra była bardzo poprawna i przyjemna dla oka. Mam nadzieję, że zdoła przenieść tę formę na mecze ligowe.

Joe Willock [8.0/10] – Joe ma niesamowity potencjał, aby stać się absolutnie bezcennym zawodnikiem dla Kanonierów. Sposób w który Anglik porusza się z piłką, jego pomysł i nietuzinkowe spojrzenie na grę, oraz praca na przestrzeni całego spotkania sprawiają, że tego faceta chce się oglądać jak najczęściej. Strzelił swoją trzecią bramkę w tym sezonie. Zapamiętajcie to nazwisko…

Dani Ceballos [8.0/10] – Dani z pierwszą bramką w barwach Arsenalu! Mógł mieć nawet dublet, lecz patrząc na jego zaangażowanie w grę, można mu ten fakt wybaczyć. Zagrał na poziomie, którego od zawodnika tej klasy trzeba oczekiwać. Keep going!

Ainsley Maitland-Niles [6.5/10] – Bez fajerwerków. Zagrał na nienajgorszym poziomie. Niestety, Ainsley wtopił się w tłum i jakoś specjalnie się w tym spotkaniu nie wyróżniał. Jasne, grunt, że solidnie, lecz od Maitlanda-Nilesa oczekuję troszkę więcej. W ubiegłorocznej kampanii oglądałem go z o wiele większą przyjemnością niż teraz.

Reiss Nelson [7.0/10] – Reiss starał się tego wieczoru coś udowodnić i pokazać się z jak najlepszej strony. Muszę przyznać, że wyszło całkiem pozytywnie. Może czasami za bardzo chciał, ale w tym przypadku powinno być to traktowane bardziej na plus, ponieważ przynajmniej widać starania…

Gabriel Martinelli [10/10] MOTM – Czego więcej można oczekiwać? Dwie bramki, śliczna asysta, cały występ na pełnym zaangażowaniu, coś pięknego. To, co Gabriel robi w tym wieku jest niesamowite. Potencjał, który drzemie w tym chłopaku jest wręcz kolosalny. Mam nadzieję, że wkrótce przekonają się o tym także zespoły Premier League!

Rezerwowi

Nicolas Pépé [3/5] – Miał kilka niezłych momentów, jednak w dalszym ciągu to nie było jeszcze jego dobre wydanie. Wierzę, że mecz z Bournemouth będzie dla niego tym przełomowym.

Mattéo Guendouzi [3/5] – Zagrał tak jak zdążył nas do tego przyzwyczaić. Bardzo pewny punkt w kadrze Arsenalu.

Pierre-Emerick Aubameyang [3/5] – Oglądanie Auby to zawsze przyjemność. Tego gościa nie da się nie kochać. Tylko nurtuje mnie, jaki sens miało wpuszczenie Gabończyka na 10 minut…?

Facebook Comments