Aktualności Publicystyka

“Young blood run like a river…”

Do napisania tego tekstu nakłoniła mnie czarno-biała grafika z brytyjskim „trzonem” Arsenalu. Ramsey, Oxlade-Chamberlain, Jenkinson, Wilshere, Gibbs – nazwiska, w których pokładano niesłychanie duże nadzieje. Chcę wam przedstawić nie tylko stanowisko odnośnie tych zawodników, ale też naświetlić mój punkt widzenia na przyszłość, która kreuje się również lub nawet bardziej obiecująco niżeli wyżej wymieniony trzon. Przynajmniej na papierze…

Lećmy po kolei. Aaron Ramsey – zawodnik, którego fanem byłem niemalże od początku mojej przygody z The Gunners. Miał spadki formy, męczyły go urazy, jednak był to facet, który ten klub kochał i w pełni mu się poświęcał. Nawet nie będę podejmował dyskusji odnośnie tego, czy powinien opuścić Arsenal – bo to nonsens. Jak go teraz zastąpić? Jedynym rozwiązaniem jest dla mnie znalezienie kogoś z podobną mentalnością i przywiązaniem do klubu. Upatruję w tej roli Joe Willocka. Młody, kreatywny, waleczny Brytyjczyk, związany z Arsenalem niemalże od zawsze. Czy ma szanse dorównać Walijczykowi? Jeżeli będą omijały go urazy, to pod wodzą Emery’ego ma szansę rozwinąć się nawet bardziej niż „Rambo”. Cieszy i napawa optymizmem widok młodego Anglika w podstawowej jedenastce już teraz. Jest to duża szansa na zdobycie doświadczenia i ogrania na najwyższym poziomie, co jak mogliśmy zauważyć w ostatnim meczu z Liverpoolem jest młodemu Anglikowi potrzebne.

Next one – Alex Oxlade – Chamberlain. Zyskał nowe życie pod wodzą Jürgena Kloppa. Bezapelacyjnie ten ruch w karierze Anglika był bardzo istotny, bo pozwolił mu wejść na wyższy niż dotychczas poziom. Niemiecki szkoleniowiec od początku miał plan odnośnie rozwoju anglika, który konsekwentnie realizował. W Arsenalu „Ox” tułał się po kilku pozycjach, przez co, ciężko było w pełni wykorzystać to, co w nim drzemało. Nie zawsze też jego występy były w pełni zadowalające, więc pryzmat jego odejścia z perspektywy czasu okazuje się pozytywny dla obu stron. Podobnym potencjałem lub nawet większym dysponuje Reiss Nelson. Piłkarz w pewnym stopniu podobny do ww. zawodnika Liverpoolu. Szczerze mówiąc to nie przypominam sobie, aby Alex w wieku Reiss’a był w stanie kręcić podobne liczby. Tutaj warto podkreślić rolę trenera przy rozwoju danego piłkarza. Liczę, że Emery zdoła w pełni wykorzystać potencjał byłego skrzydłowego Hoffenheim. No i oczywiście, że sam Nelson będzie zadowolony z tego jak sprawy się mają. Widać, że kocha ten klub i chce dla niego walczyć. A to niezbędny fundament.

CARL JENKINSON. No, tutaj sobie daruję szukania potencjalnego zastępstwa, jakikolwiek boczny obrońca z młodzieżówki mógłby już w tej chwili spokojnie mu dorównać, o ile nie przerosnąć poziomem. Z całym szacunkiem dla Carla, nawet przez myśl mi nie przeszło, że ten zawodnik miałby grać w podstawowej jedenastce tak wielkiego klubu jak Arsenal. Nie ten poziom. Cytując tytuł piosenki Organka: „To nie miało prawa się stać!…”

Jack Wilshere. Darzę go ogromną sympatią i do końca jego kariery pozostanie mi niesmak w związku z niewykorzystanym w pełni potencjałem, którym dysponował. Oczywiście kontuzjogenność w pełni się do tego przyczyniła, lecz gdzieś z tyłu głowy dalej zostaje wrażenie, że Jack mógł być jednym z najlepszych pomocników na świecie. Jego występy nazwijmy to „za najlepszych, aczkolwiek młodzieńczych lat” były wręcz magiczne. Niestety wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę, co kontuzje z nim zrobiły i z każdym powrotem było, co raz gorzej. Ciężko mi wskazać kogoś na podobę Jacka. Emile Smith – Rowe jest jedyną postacią, która przychodzi mi do głowy, lecz z całą sympatią, w tej chwili Emile nie ma podejścia do tamtejszego Jacka. Mam nadzieję, że jeżeli Smith – Rowe będzie konsekwentnie pracował, to w przyszłości wejdzie na stały poziom Wilshere’a z młodzieńczych lat. Jeżeli byłby w stanie bez kontuzji stale grać na takim poziomie, mielibyśmy z niego nieoceniony pożytek.

Ostatni uczestnik tego posiedzenia – Kieran Gibbs. Taki Oxlade – Chamberlain z wyglądu. Dziwna kariera, nawet nie potrafię jakiejś myśli z nim związanej przytoczyć. Taki normalny obrońca, zbyt normalny na Arsenal. Czy niewykorzystany potencjał? Też ciężko stwierdzić. Talent miał, ale jego przebłyski były zbyt rzadkie, żeby o tym mówić. Czuję w kościach, że Kieran Tierney będzie wersją Gibbsa, której ten już nigdy nie będzie w stanie osiągnąć. Oczywiście w chwili obecnej. Szkot po rozwoju może być jednym z najlepszych na swojej pozycji w lidze.

Wracając do tego, o czym wspomniałem na samym początku – Czy gra jest warta świeczki? Przy niemal każdym zawodniku z wspomnianego zdjęcia dopisałem zastępstwo, o większym lub równym potencjale. Patrząc na naszą młodzież przez pryzmat innych klubów z Premier League powinniśmy być optymistami. Porównując tych piłkarzy, możecie dostrzec wspólne punkty. Jakby zmartwychwstanie karier tych zawodników. Czego życzyłbym sobie, wam i tym piłkarzom kończąc już mój tekst? Żebyśmy nie mieli Déjà vu z przed kilku lat. Cieszy fakt, że podczas podpisywania kontraktów nikt nie wpadł na pomysł wspólnego zdjęcia. Przynajmniej mentalnej żałoby, gdy wspomniani zawodnicy nie wypalą sobie oszczędzimy. Patrzmy przez różowe okulary, w końcu idzie nowe. Projekt Emery’ego wygląda, co najmniej intrygująco, a przy odrobinie wiary, nasza młodzież może stać się wielka. „Let’s make Arsenal great again!” – jak by to powiedział poeta…

Facebook Comments