Aktualności Oceny pomeczowe

Jak zarobić i się nie narobić, czyli oceny za spotkanie Newcastle – Arsenal!

Cóż, z pewnością nie nazwę tego spotkania przyjemnym dla oka, ani nawet dobrym meczem – obie drużyny wydawały się cierpieć katusze na St. James’s Park, jednak ostatecznie – mimo dwunastego zawodnika Newcastle w postaci lejącego cały czas w mieście nad rzeką Tyne – to Kanonierzy wracają do Londynu z tarczą i pierwszymi trzema punktami w nowym sezonie Premier League. Przyjrzyjmy się zatem, jak poszczególni zawodnicy ekipy z północnego Londynu zaprezentowali się w tym spotkaniu!

Bernd Leno [6,5/10] – Niemiec nie miał tego popołudnia zbyt wiele do roboty. Dobrze obronił groźny strzał Joelintona, właściwie zachowywał się przy wrzutkach zawodników Newcastle, bezbłędnie rozgrywał piłkę.

Ainsley Maitland-Niles [8,5/10] [MOTM] – Anglik wydawał się najmniej pewnym punktem naszej obrony przed tym spotkaniem, jednak pokazał nam wszystkim, że naprawdę zaczął rozumieć o co chodzi w robocie wykonywanej przez prawego obrońcę. Bez błędów w obronie, Matt Ritchie nie istniał praktycznie przez całe spotkanie, a także Saint-Maximin nie mógł rozwinąć skrzydeł dzięki dobrej grze Anglika. Do dobrej gry w defensywie Ainsley dołożył grę do przodu na wysokim poziomie – kilko jego indywidualnych wejść naprawdę mogło się podobać, w ataku pozycyjnym potrafił samodzielnie wyjść spod pressingu jednym zwodem. Świetnie zachował się także przy akcji bramkowej Arsenalu – dostrzegł gapiostwo Willemsa i wykorzystał sytuację świetnie dogrywając do Aubameyanga. Oby tak dalej!

Calum Chambers [7/10] – tak jak w przypadku Ainsleya, Anglik przed tym spotkaniem zdawał się być sporą niewiadomą. Okazało się jednak, że potrafi zagrać na naprawdę wysokim poziomie – dobre rozegranie, ustawianie się w obronie, kilka naprawdę niezłych interwencji. Wymieniał się Joelintonem z Sokratisem, i dobrze asekurował poczynania Greka.

Sokratis [6,5/10] – zwykły dzień w biurze dla Papy. Solidnie w obronie, nie pozwolił na wiele napastnikowi Newcastle, będąc do niego przyklejonym przy każdym jego kontakcie z piłką. Delikatny minus za dopuszczenie do groźnej sytuacji dla zawodników Bruce’a w pierwszej połowie, kiedy to Joelinton z łatwością “położył” Greka i mógł swobodnie oddać groźny strzał na bramkę Arsenalu z około jedenastego metra.

Nacho Monreal [7/10] – jedną sprawą jest to, że na jego stronie niewiele się działo, drugą jednak, że z każdym zagrożeniem Nachos radził sobie naprawdę nieźle. Dusił większość zakusów rywali w samym zarodku, grał odpowiedzialnie, nie tracił piłek. Trochę kiepsko wypadł w ofensywie, gdzie przeciętnie układała mu się współpraca z Reissem Nelsonem, mimo kilku niezłych kombinacji.

Granit Xhaka [6,5/10] – Szwajcar miał swoje kłopoty w tym spotkaniu, zwłaszcza kiedy Newcastle zakładało wysoki pressing (głównie w pierwszej połowie). Brakowało mu wówczas szybkiego myślenia i porządnego rozegrania piłki. Z czasem jednak było coraz lepiej, Almiron nie pograł sobie zanadto w towarzystwie Granita. Poprawiło się jego rozegranie, raz czy dwa wyszedł nawet – z odrobiną dynamiki w ruchach! – do ataku. Standardowe minusy – straty oraz głupia żółta kartka. Niemniej, był to niezły mecz w wykonaniu Xhaki.

Mattéo Guendouzi [8/10] – dobrze uzupełniał i askurował tak Granita, jak i całą środkową część boiska. Zagrał solidnie w defensywie, potrafił wywrzeć presję na pomocnikach i napastnikach Newcastle. Jego przyspieszenia i nagłe wejścia między formację przeciwnika okazały się naprawdę pomocne – dawały kolegom więcej miejsca do rozegrania akcji i przepchnięcia jej bliżej bramki strzeżonej przez Dubravkę. Rzuciło mi się w oczy także rozegranie Luiza Guendouziego – było naprawdę dojrzałe, celne i dopasowane do tempa akcji, praktycznie nie tracił piłek, co jest naprawdę genialnym prognostykiem w tym wieku. Momentami mógł wydawać się nieco chaotyczny w swoich działaniach, jednak są to “krople w morzu” dobrego występu Mattéo.

Henrikh Mkhitaryan [4/10] – fatalny występ Ormianina. Tylko w pierwszej połowie zanotował aż piętnaście strat piłki, o pięć więcej niż jakikolwiek inny zawodnik przebywający wówczas na boisku! Nawet jeśli udało mu się przejść jednego rywala – co było naprawdę rzadkością, bo udało się aż dwa razy w trakcie całego spotkania – po podciągnięciu akcji kilka metrów gubił piłkę bez nacisku rywala lub podawał ją bardzo niechlujnie i niedokładnie. Kiepskie przygotowanie pod względem fizycznym i motorycznym dawało się we znaki. W pierwszej połowie miał bardzo dogodną sytuację do otworzenia wyniku spotkania, jednak postanowił posłać piłkę “panu Bogu w okno”, zamiast do bramki z okolic jedenastego metra. Jedyne za co mogę go pochwalić to cudowne podanie lobem wyprowadzające Aubameyanga na dogodną pozycję do strzału. Z taką formą Miki nie powinien grać w Arsenalu, bo poziom jego występów to zdecydowanie nie poziom, na którym chciałby się utrzymywać nasz ukochany klub.

Joe Willock [7/10] – obiecujący występ młodego Anglika. Kilka niezłych zagrań, umiejętne wyjście spod pressingu zawodników Newcastle, szerokie pole widzenia na boisku, waleczność. Zwłaszcza to ostatnie może być tym, co wygra Willockowi więcej szans w tym sezonie – po sieci krąży już filmik gdzie widać, jak zostaje on pozbawiony piłki w dosyć brutalny sposób przez Shelveya, jednak to wcale nie stopuje Anglika, a wręcz przeciwnie – podniósł się, pełnym sprintem zbliżył się do przeciwnika i odzyskał piłkę dla zespołu, co bardzo spodobało się trenerowi Arsenalu, Unaiowi Emery’emu. I właśnie takie zaangażowanie chcemy widzieć jak najczęściej! Mógł nawet zdobyć w tym spotkaniu bramkę, jednak zareagował w małym opóźnieniem w polu karnym, przez co nie zdołał skierować piłki do bramki przeciwnika. Kilka słabszych stron jego występu to niewymuszone straty oraz kiepska wydolność, przez którą widać było, że Joe w okolicach sześćdziesiątej minuty oddychał już “rękawami”. Niemniej jednak, zasługuje na wiele szans, co udowadnia w każdym kolejnym spotkaniu z armatką na piersi, i nie inaczej było niedzielnego popołudnia.

Reiss Nelson [7/10] – występ porównywalny do tego, którym uraczył nas Joe Willock. Świetna kontrola piłki, ciągła chęć gry kombinacyjnej i ustawiczne jej szukanie, dobre zejścia do środka w celu wspomożenia środkowych pomocników w rozegraniu piłki. Pokazał niebagatalną kontrolę nad piłką i wyszkolenie techniczne – po przykład odsyłamy do obszaru pod oceną Reissa. Nie obyło się bez kilku niewymuszonych strat piłki, na przykład poprzez zgubienie jej przy próbie dryblingu. Całościowo jednak był to dobry występ Reissa, który zdecydowanie może napawać optymizmem na przyszłość.

Pierre-Emerick Aubameyang [8/10] – czasami na szpicy, czasami na skrzydle. Chciał wspomóc kolegów w rozprowadzeniu piłki w ataku, czasami cofał się bardzo głęboko. Wszędzie jednak dobrze sobie radził, był dokładny i bardzo opanowany. Z trudnej pozycji w pierwszej połowie nie udało mu się pokonać Dubravki, jednak całość wynagradza nam jego zachowanie przy akcji bramkowej – taki zmysł napastnika, niesamowite “pierwsze dotknięcie” piłki i spokojne wykończenie cechuje jedynie napastników z absolutnego światowego topu, i Aubameyang niewątpliwie należy do tego grona.

Rezerwowi:

Dani Ceballos [3/5] – ożywił grę Kanonierów, był cały czas pod grą, szukał gry kombinacyjnej. Dobrze pokazał też swój charakter – zablokowanie zagrania do bramkarza Newcastle, żeby ten nie mógł szybko wznowić gry, aby kupić Arsenalowi odrobinę czasu na ustawienie się było naprawdę świetnym posunięciem, wykonanym z gracją i pozornie przypadkowo. Może nie było to sportowe zachowanie, ale coś niewątpliwie potrzebnego w tamtym momencie drużynie.

Nicolas Pépé [3/5] – na pierwszy rzut oka nic specjalnego w jego występie nie było, jednak przyglądając się mu uważniej można zauważyć kilka rzeczy. Po pierwsze – Nico to zawodnik posiadający nieziemską technikę. To, jak pięknie dwukrotnie wymanewrował trzech przeciwników samym balansem ciała czy zgaszeniem piłki do nogi i zrobieniem z nią piekielnie szybkiego kółka może utwierdzać nas w przekonaniu, że to właśnie gość, którego nam potrzeba. Zanotował jedną stratę, widać u niego delikatne braki w przygotowaniu fizycznym do gry na najwyższym poziomie w Premier League – gdy jednak osiągnie i to, może być naprawdę niesamowitym wzmocnieniem.

Gabriel Martinelli [-/5] – zagrał zbyt krótko, aby móc rzetelnie ocenić jego występ (choć prawdę mówiąc wolałbym żeby w pierwszym składzie wybiegł właśnie on, a nie Henrikh Mkhitaryan), jednak należy odnotować to, jak wybitnym przyspieszeniem z piłką dysponuje, oraz jak zaangażowany w grę potrafi być Gabriel. Spędził na boisku kilka minut podczas których prawdopodobnie ani razu się nie zatrzymał. Jedynym mankamentem do wskazania jest to samo co w przypadku Nico – Gabriel musi popracować nad swoją tężyzną, aby móc na stałe zagościć w pierwszej drużynie Arsenalu.

Facebook Comments