Oceny pomeczowe

OCENY: Wolves 3-1 Arsenal

Myślami jesteśmy już przy spotkaniu z Leicester. Sąsiadujące z nami w tabeli Chelsea, Tottenham i Manchester United okazały się być na równi nieudolne, co Kanonierzy i solidarnie stracili punkty w ostatnich meczach. To sprawia, że, mimo fatalnej postawy przeciwko Crystal Palace czy Wolverhampton, Arsenal wciąż realnie liczy się w walce o podium. Zanim jednak znów pełni nadziei siądziemy przed telewizorami, winni jesteśmy Wam jeszcze oceny właśnie za kompromitację z Wilkami.

Bernd Leno [2,0/10] – na pewno nie idealne zachowanie przy rzucie wolnym na 1:0, ale na to można jeszcze przymknąć oko. Natomiast fatalny “pajacyk” przy golu na 2:0 i tragiczna “pachówka” na 3:0 były po prostu skandaliczne. Po serii świetnych występów Niemiec zaliczył spektakularny, miejmy nadzieję, jednorazowy zjazd. Okazja do rehabilitacji już jutro.

Ainsley Maitland-Niles [5,0/10] – Diogo Jota całkowicie wyłączył największy atut w grze młodego Anglika, czyli aspekty ofensywne. Niemniej, trzeba przyznać, że z portugalskim skrzydłowym radził sobie w miarę przyzwoicie, co na tle mizernego występu całej drużyny należy uznać za sporą pochwałę.

Sokratis [5,0/10] – w dziecinny sposób dał się ograć Jocie przy trafieniu na 3:0. Nie był tego dnia dostatecznie skuteczny w defensywie, która szczególnie słabo wyglądała przy każdej wrzutce w pole karne. Z drugiej strony, strzelił ładną bramkę głową po dobrze rozegranym rzucie rożnym.

Laurent Koscielny [4,0/10] – nie zaliczył jakichś spektakularnych wpadek, ale jego zadaniem jako kapitana i zawodnika z bardzo długim stażem w klubie jest kierowanie defensywą, która była tej środy bardzo niepewna i chwiejna. Nie nadążył za Dohertym przy golu na 2:0.

Nacho Monreal [4,0/10] – bezsensowny faul, po którym z rzutu wolnego padła bramka otwierająca wynik spotkania. Trochę nie dorównywał tempa przeciwnikom, co było jego największym problemem w tym spotkaniu.

Lucas Torreira [4,0/10] – trochę zawodziło go przyjęcie, często dawało się we znaki jego drobne ograniczenie w kreatywnym rozegraniu ataku pozycyjnego. Podawał dużo, podawał celnie, czasem do przodu, ale nie był w stanie napędzić akcji The Gunners, co sprawiało, że dobrze przesuwający się blok defensywny gospodarzy był nie do skruszenia.

Granit Xhaka [4,5/10] – jego strata zakończyła się golem na 3:0. Rozgrywał bardzo wolno i statycznie. Akcje Kanonierów, które przechodziły przez Szwajcara (czyli znakomita większość), zamiast nabierać wigoru i rozpędu, zwalniały do tempa iście żółwiego. Nieco lepiej wyglądał po zmianie formacji na trzech obrońców. Zaliczył bardzo zgrabną asystę z rzutu rożnego przy honorowym trafieniu Sokratisa.

Henrikh Mkhitaryan [2,0/10] – bardzo równy i kompleksowy występ Ormianina. Wszystko robił na podobnym poziomie – niestety dla nas, żenująco niskim. Zdominowany szybkościowo i fizycznie przez rywali, pozbawiony jakiegokolwiek pomysłu na rozegranie, podający niedokładnie, dryblujący fatalnie.

Mesut Ozil [2,5/10] – frustracja, impotencja, rezygnacja – tak w skrócie można opisać przebieg występu Ozila na Molineux Stadium. Swoją postawą idealnie odwzorowuje to, co my jako kibice czujemy podczas takich meczów jak ten. Ale to właśnie on jest za to odpowiedzialny.

Alex Iwobi [3,0/10] – kilka fajnych sztuczek technicznych, szybka nóżka – myślę, że Alex świetnie odnajdowałby się na orliku. Myślę też, że skoro Arsenal gra na pełnowymiarowych boiskach w poważnej lidze, to powinien rozejrzeć się za poważnym skrzydłowym. Na gwałt.

Alexandre Lacazette [4,0/10] – występ podobny do tych, za które niesłychanie krytykowany był kiedyś Olivier Giroud za czasów jego gry w Arsenalu – żaden z partnerów nie wykreował mu praktycznie ani jednej dogodnej sytuacji strzeleckiej. I jak tu rozliczać napastnika?

Rezerwowi:

Sead Kolasinac [2,5/5] – starał się ożywić lewą flankę po wejściu na murawę, ale niewiele z tego wychodziło.

Matteo Guendouzi [3,5/5] – wniósł do gry Kanonierów tak potrzebną świeżość i odwagę. Wreszcie ktoś podjął ryzyko zagrania prostopadłej piłki do Lacazette’a. Wreszcie wszedł w drybling i poszukał “klepki” na jeden kontakt z partnerem. Wreszcie uruchomił skrzydłowych. Bardzo korzystne wejście, które przy marazmie, jaki do tamtej pory panował w środku pola The Gunners, dało naprawdę sporą ulgę podczas oglądania tego spotkania. Zdecydowanie bardziej pasował akurat do tego meczu niż konserwatywni Xhaka i Torreira.

Eddie Nketiah [3,5/5] – pokazał Mkhitaryanowi jak powinien grać skrzydłowy. Szerokie ustawienie, skuteczne i momentami efektowne szybkie zwody, krótkie prowadzenie piłki, zagrania w pole karne. Świetnie zostawił za sobą jednego z obrońców, po czym wystawił Lacazette’owi piłkę na ósmy metr – niestety, Francuz został natychmiast zablokowany. Młody Anglik swoją zmianą dał bardzo pozytywny impuls, szkoda, że nie dostał więcej minut na boisku.

Facebook Comments