Aktualności Oceny pomeczowe

Krok w tył: Arsenal – Crystal Palace

Przyznam, że nie tak wyobrażałem sobie pózne wielkanocne popołudnie. Kiedy udostępniono składy na to spotkanie miałem złe przeczucia, które niestety znalazły swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Lekceważące podejście do w teorii prostego spotkania z Palace, przerodziło się w niezbyt śmieszną kompromitację. Totalny nieład na boisku, brak obrony,nieistniejący środek pola. Jeżeli w porę nie uda się wyciągnąć wniosków z tego, co stało się w niedzielę, możliwe, że w środę pożegnamy się z TOP4 i będziemy musieli zainwestować wszystkie siły w Ligę Europy, mając nadzieję na to, że przynajmniej tam będziemy nieomylni…

Bernd Leno [7/10] – Nie miał zbyt wiele do powiedzenia przy traconych bramkach. Wydaje mi się, że jako nieliczny prezentował poziom godny koszulki z armatką na piersi, chroniąc nas niejednokrotnie od jeszcze większej kompromitacji.

Shkodran Mustafi – Postanowiłem nie przydzielać mu oceny, bo w jego przypadku zero to o wiele za dużo. Uważam, że jestem w miarę cierpliwą osobą, jednak wszystko ma swoje granice.  Ten zawodnik to totalny błazen i mierna karykatura piłkarza, który po prostu nie zasługuje na grę w tym klubie, do którego nie dorasta swoim miernym poziomiem, a właściwie jego brakiem.

Laurent Koscielny [6/10] – najlepszy obrońca Arsenalu, tak, ale naprawdę fatalny lider formacji defensywnej. Ewidentnie szwankowała komunikacja między obrońcami, a Laurentowi zabrakło tego, czego nie brakuje Sokratisowi – „wydarcia się” na kolegów z formacji, w celu ich właściwego poustawiania. Nie można mu wiele zarzucić w kwestii rzemiosła typowo obronnego, jednak w kwestii przewodzenia tej drużynie – tu Laurent po prostu się nie popisał.

Konstantinos Mavropanos [4/10] –Ciężko mi się pogodzić z tym, że z tak dobrze prosperującego defensora stał się jakąś pokraką. Czasami głupie, nieprzemyślane decyzje, przeplatane z tymi dobrymi, oraz niezłymi interwencjami dają nam obraz odrobinę pogubionego młodego zawodnika, który – przynajmniej na tę chwilę – jest ogromną niewiadomą.

Carl Jenkinson [2/10] – Nigdy chyba nie byłem do żadnego zawodnika tak uprzedzony jak właśnie do Jenkinsona. Zawodnik, który gra na średnim poziomie w niższych ligach nie może być dobry w takim zespole jak Arsenal,  i najwyższy czas żeby zarząd się z tym pogodził. Kluby League One czekają. Chociaż, z jego łamaniem linii spalonego (jak przy pierwszej bramce) może i to jest zbyt wysoki poziom.

Mohamed Elneny [1/10] – Znudziło mi się już nawet krytykowanie Egipcjanina, to najzwyczajniej nie ma sensu. Cytując wybitnego eksperta futbolu: „Jest cienki jak sznurek od snopowiązałki.”.  Widziałbym go w klubie z Mustafim. Obydwaj panowie reprezentują podobny poziom. Taka mocna trzecia liga angielska. Nie ubliżając oczywiście klubom z trzeciej ligi. To, co najlepiej mu wychodziło w tym spotkaniu, to bieganie niczym bezgłowe kurczę oraz machanie łapami, przez co Arsenal mógł nawet stracić bramkę. Tragedia.

Mattéo Guendouzi [4/10] – Słabe występy w ostatnich miesiącach sprawiają, że zaczynam coraz bardziej krytycznie patrzeć na młodego Francuza. Chciałbym, aby wreszcie potrafił zapanować nad sobą i nad tym, co robi na boisku. Zaraz ktoś powie, że miał mnóstwo podań, jest ciągle młody, jednak bądźmy poważni – gra w środku piłki to nie tylko kopanie do kolegów, i bezmyślne momentami bieganie za piłką. Ma ogromny potencjał, ale bez dobrego partnera u boku, na tym etapie swojej kariery Guendouzi nie potrafi zdziałać zbyt wiele.

Sead Kolašinac [4/10] – Biegnij, przepchnij się, wrzuć byle gdzie. Biegnij, przepchnij się, wrzuć byle gdzie. Biegnij, zalicz głupi faul, biegnij, wrzuć. Chyba dostatecznie dobrze zobrazowałem jego grę nie tylko w tym spotkaniu, ale już od około miesiąca.

Mesut Özil [6,5/10] – Genialna bramka, zdobyta jego firmowym, cudownym wykończeniem. Kiedy wracał się bardzo głęboko, żeby rozegrać akcje, owe akcje zdawały się zazębiać. Nadal jednak niewiele z nich wynikało, jednak widać było szczere chęci Niemca, a przynajmniej w kilku momentach spotkania.

Pierre Emerick Aubameyang [6,5/10] – Niewidoczny przez sporą część spotkania, starał się robić miejsce kolegom z przednich formacji, miejsce, które rzadko było wykorzystywane. Nie był jednak „podłączony” do gry Arsenalu, często po prostu znikał z radaru. Na plus zdecydowanie bramka zdobyta po świetnej, przebojowej indywidualnej akcji.

Alexandre Lacazette [7/10] – Świetna asysta przy bramce Mesuta. Jeśli mielibyśmy przyznawać nagrodę gracza spotkania po stronie Kanonierów, z pewnością powędrowałaby ona w ręce Francuza. Dobra gra tyłem do bramki, wracanie się po piłkę, aby pomóc w rozegraniu, próba gry kombinacyjnej. Powinienem tu dopisać, że wywalczył rzut karny, jednak sędzia Jonathan Moss ma swoje kłopoty ze wzrokiem.

Zmiennicy:

Alex Iwobi [2,5/5] – Wprowadził na boisko powiew świeżej krwi, zaliczył asystę drugiego stopnia przy kontaktowej bramce dla Arsenalu.

Ainsley Maitland-Niles [3/5] – Dostarczył bardzo potrzebnej klasy na boisku. Uspokoił grę w defensywie, był waleczny, bardzo dobrze podłączał się do akcji ofensywnych. Właśnie kogoś takiego brakowało w pierwszej połowie spotkania.

Lucas Torreira [2,5/5] – Występ Lucasa był jak najbardziej w porządku, jednak czy wprowadzenia Urguwajczyka miało jakikolwiek sens, w momencie kiedy potrzebowaliśmy bramek?

Autor: Michał Kesler

Facebook Comments