Aktualności Oceny pomeczowe

To nie wina Deeneya, że Torreira dosięga mu do łokcia, czyli oceny za spotkanie Watford-Arsenal

GOOD EBENIN! Kiedy Arsenal wygrywa mecz wyjazdowy, zachowując przy tym czyste konto to wiedz, że coś się dzieje! Wygrana z Watfordem smakuje podwójnie z uwagi na skład, który señor Emery wystawił na to spotkanie. Hiszpan dał odpocząć sześciu zawodnikom z podstawy, co może mieć niebagatelne znaczenie w rewanżu z Napoli. Wygrana skromna, bez wielkich dokonań, jednak bardzo cenna w ostatecznym rozrachunku…

Bernd Leno [8/10] – Miał okazję wykazać się więcej niż raz w tym spotkaniu. Kilka fenomenalnych interwencji uratowało nasz zespół przed kompromitacją przeciwko grającemu w dziesięciu Watfordowi. Poza świetnymi interwencjami, dobrze rozprowadzał piłkę, a jego gra nogami – jak zawsze – stała na wysokim poziomie. Jedynym, do czego mógłbym się przyczepić jest nieodpowiedzialna zabawa z początku spotkania, kiedy jeszcze przed błędem swojego vis a vis, Leno próbował się ścigać z Grayem.

Skhodran Mustafi [5,5/10] – jako prawy obrońca nie uczestniczyłw atakach swojej drużyny, nie dawał odpowiedniego wsparcia Mkhitaryanowi, a coś takiego jak współpraca obydwu panów po prostu nie miało miejsca. Jego wybicia piłek były bardzo chaotyczne, i w większości trafiały do zawodników Watford, tak samo jak lwia część jego podań. Jedynym, za co faktycznie należy go pochwalić w tym spotkaniu, są pojedynki powietrzne, gdzie na pięć takowych pojedynków, Skhodran wygrał wszystkie.

Laurent Koscielny [8,5/10] [MOTM] Francuz zaliczył kilka naprawdę ważnych interwencji. Opanowany, zdecydowany, łatający dziury za kolegów i ustawiający ich w defensywie – taki właśnie był Laurent w tym spotkaniu. Nic dziwnego, że gra defensywna Kanonierów wskakuje na o wiele wyższy poziom, kiedy na boisku są zarówno Sokratis, jak i Laurent – obydwaj panowie świetnie do siebie pasują, i – przynajmniej ostatnimi czasy – grają naprawdę na wysokim poziomie. Oby tak dalej, Kapitanie!

Konstantinos Mavropanos [5/10] – Zrozumiałe jest dla mnie to, że to pierwszy jego występ od dawna, jednak widać było braki, jeśli chodzi o decyzyjność. Młody Grek niemalże doprowadził do akcji wyrównującej dla gospodarzy, a grając w przewadze graniczyłoby to z ośmieszeniem. Zaliczył co prawda kilka interwencji, gdzie pokazywał się jako obrońca, którego spodziewaliśmy się zobaczyć, ale waga i potencjalny koszt jego błędów zdecydowanie przyćmił dobre zagrania w wykonaniu Mavropanosa.

Nacho Monreal [6/10] – Poprawny występ Nacho. Bez większych błędów, bez fajerwerków. Popisał się dobrym „pomyślunkiem” na boisku, zatrzymując w pierwszej połowie groźnie szarżującego Doucouré dzięki swojemu dobremu ustawieniu.

Lucas Torreira [6,5/10] – „To nie wina Deeney’a, że Torreira dosięga mu do łokcia” – elementy takiej fantazji można było wyczytać po tym spotkaniu. Nie ukrywam, że porywająca lektura. Od zawsze lubiłem fantastykę. Niestety, po tym łokciu Lucas się troszeczkę popsuł i Emery podjął słuszną decyzję odnośnie zmiany Urugwajczyka.  Nie pomagało buczenie fanów Watfordu, nie pomagał drobny uraz, z którym zmagał się Lucas, jednak i tak potrafił on zagrać na „bezpiecznym” poziomie. Kilka odbiorów, bezpieczne rozegranie piłki – tak w skrócie wyglądało 45 minut w wykonaniu Lucasa.

Granit Xhaka [5,5/10] – Szwajcar miał w tym meczu niesamowicie dużą ilość podań, z których jednak niewiele wynikało. Brakowało zdecydowanie wykonywania swoich zadań w ofensywnie przez Szwajcara, jego fatalne zachowanie na początku drugiej połowy, kiedy to Issac Succes zabrał go w długą podróż, zakończoną bardzo groźną sytuacją dla Watfordu i Szwajcarem wkręconym w podłoże. Nie było fajerwerków także w rozegraniu, choć akurat w tym aspekcie Xhaka poprawił się delikatnie w drugiej połowie, po wejściu na boisko Mesuta Özila.

Aaron Ramsey [6/10] –Przeciętne spotkanie Walijczyka, nie był to poziom z ostatnich tygodni. Zagrał poprawnie, nie wyróżniał się, nie pokazał kreatywności, do której nas przyzwyczaił.

Henrikh Mkhitaryan [4/10] – Duży spadek formy Ormianina. Miki zagrał słabe spotkanie, zmarnował sporo dobrych sytuacji, nie kreował zbytnio gry drużyny ani nie pracował w obronie jak zwykle. Szkoda, że po kilku świetnych spotkaniach w jego wykonaniu na przełomie lutego i marca, Mkhi wrócił ponownie do przeciętności, w której utrzymywał się nieprzerwanie od początku sezonu.

Alex Iwobi [6/10] –Zaliczył jedno bardzo dobre zagranie do Mkhitaryana, które ten niestety zmarnował. Nigeryjczyk grał całkiem zażarcie, miał niezłe dryblingi oraz podania, co stawia go – a przynajmniej na tle kolegów z drużyny – w dobrym świetle. Ewidentnie brakuje mu jednego – aspektem, w którym Alex po prostu nie istnieje, są strzały i wykończenie akcji, które stoją u niego na zerowym poziomie.

Pierre Emerick Aubameyang [7/10] – Dzięki jego szybkości i przebiegłości dzikiej kuny Arsenal odniósł w tym spotkaniu zwycięstwo. Bardzo dobrze nacisnął w odpowiednim momencie na Bena Fostera, co dało mu otwartą drogę do bramki. Auba wreszcie zagrał na oczekiwanym od niego poziomie, walczył, dryblował, miał świetne przyspieszenie oraz ustawianie. Nie obyło się oczywiście bez tradycyjnego marnowania setek, co stało się smutnym zwyczajem Gabończyka, jednak należy również zwrócić uwagę na liczby, które przy rzekomo ogromnej liczbie marnowanych sytuacji wykręca były napastnik Borussi Dortmund – bramka na Vicarage Road była jego osiemnastą w sezonie w Premier League.

Zmiennicy:

Mesut Özil [3/5] –Miał kilka przebłysków, jednak nie dał „tego brakującego elementu” , którego oczekiwaliśmy po jego wejściu na murawę. Uspokoił grę z przodu i dał Arsenalowi możliwość przetrzymania piłki, bez ciągłego jej oddawania podopiecznym Javiego Gracii.

Mattéo Guendouzi [3/5] – Uspokoił swoje klepki na dzisiejszy mecz, dzięki czemu zaliczył parę dobrych odbiorów oraz w ostatecznym rezultacie przyzwoite wejście z ławki.

Ainsley Maitland – Niles [4/5] – Kocham tego młodego Anglika. Genialna interwencja po strzale. Zaliczył kilka udanych dryblingów, uspokoił grę na prawej stronie. Dał nam dokładnie to, czego Arsenalowi było trzeba w ostatnich minutach spotkania.

WYRÓŻNIENIE:

Troy Deeney [10/10] – Za pokazanie swoich OGROMNYCH „cojones” i oddanie nam 3 punktów. We love you Troy.

Autor: Michał Kesler

Facebook Comments