Aktualności Oceny pomeczowe

Średnia neapolitańska i dwie cole, czyli oceny ze spotkania Arsenal – Napoli

They’re back! Po tragicznym meczu z Evertonem przyszło spotkanie z Napoli, w którym dane nam było oglądać zupełnie inne wydanie Arsenalu. Zespół Emery’ego od pierwszej do ostatniej minuty był piekielnie zaangażowany w grę oraz zdecydowanie przeważał nad drużyną z Neapolu. Magia własnego boiska? Najlepszą odpowiedzią na to pytanie będzie rewanż…

Petr Čech [7/10] – Co prawda dużo roboty nie miał, jednak jego gra nogami była całkiem niezła i istotna dla drużyny.

Sokratis [7/10] – Grek na całe szczęście w Lidze Europy zawieszenia nie ma, co dla Arsenalu jest zdecydowanie wartością dodaną. Filar defensywy Kanonierów, niezależnie od meczu. Tu także bez wpadek, odrobinę w cieniu genialnego występu Laurenta Koscielnego, jednak to właśnie Sokratis, a nie Francuz znalazł się w jedenastce kolejki pierwszych meczów ćwierćfinałowych Ligi Europy.

Laurent Koscielny [8,5/10] –Fenomenem jest to, jaki wpływ na poczynania defensywne Arsenalu ma obecność Laurenta na boisku. Zawsze krok przed rywalami, świetnie asekurował swoich kolegów z bloku defensywnego, dobrze czytał grę. Nie odkryję Ameryki twierdząc, że jego powrót na to spotkanie – przynajmniej w moim uznaniu – był jednym z najważniejszych czynników, które przeważyły ostatecznie szalę zwycięstwa na korzyść drużyny z północnego Londynu.

Monreal [6/10] – Przeciętnie. Z jednej strony, to właśnie z jego sektora operacyjnego Napoli stwarzało największe zagrożenie,  oraz zdarzyło mu się kilka pomyłek, których nie potrafili wykorzystać zawodnicy Napoli, pomyłek spowodowanych głównie brakami szybkościowymi i fizycznymi Hiszpana. Trzeba jednak oddać mu, że kilkukrotnie świetnie odczytał zamiary przeciwników, agresywnie ich naciskając, i nie pozostawiając im swobody wyboru.

Ainsley Maitland-Niles [7/10] –Grał odważnie, dynamicznie oraz zaliczył ładną asystę przy bramce Aarona. Idealny przykład tego, jak powinien reagować zawodnik, jeśli jakiś mecz po prostu mu nie wyjdzie (a właśnie taki mecz miał – delikatnie sprawę ujmując – Ainsley z Evertonem). Brawo!

Aaron Ramsey [8/10] – Wspomniałem już wcześniej o efekcie Laurenta, aczkolwiek efekt Aarona jest jeszcze potężniejszy, albowiem oddziałuje on na całą drużynę. Walijczyk pokazał zawodnikom Napoli, jak już niedługo będzie nimi kręcił w Serie A. Szybki, dynamiczny, skory do gry kombinacyjnej i piekielnie skuteczny – no, puśćmy w niepamięć to pudło z drugiej połowy -, oraz pewny swego. Lider z prawdziwego zdarzenia.

Lucas Torreira [9/10] [MOTM] Lucas był wszędzie. I jest to stwierdzenie poparte mapą, która ukazuje obszary, jakie Torreira zajmował w tym meczu (hejterzy powiedzą oczywiście, że to fotomontaż!). Zwody na poziomie samego Cristiano Ronaldo, odbiory nie ustępujące niczym tym, do których przyzwyczaił nas chociażby N’Golo Kantè. W tym spotkaniu dostaliśmy jak na tacy, dlaczego Lucas jest tak niesamowicie ważnym elementem układanki Unaia Emery’ego, i dlaczego jego absencja zawsze boli podwójnie.

Sead Kolašinac [7/10] – Bośniacki T-55! Sead zaliczył całkiem udane zawody, jego wrzutki stwarzały spore zagrożenie pod bramką Napoli. Doczepić do Bośniaka mogę się jedynie o rodzaj tych wrzutek. Mógłby bowiem pokusić się o coś bardziej wyrafinowanego, aniżeli najprostsza dzida wzdłuż boiska, posłana z niewielkim płomykiem nadziei, że ktokolwiek przetnie tor jej lotu i skieruje ją do bramki rywala.

Mesut Özil [7/10] – kilka świetnych piłek i troszeczkę więcej zaangażowania potrafią wzbudzić zupełnie inny pogląd na tego zawodnika. Było widać, że Mesut dobrze czuł się na boisku w tym spotkaniu (nie gra tu oczywiście jakiejkolwiek roli fakt, że spotkanie odbywało się na Emirates), szukał gry, sporo biegał, starał się wspomagać swoich kolegów naciskając zawodników Napoli w ataku pozycyjnym, oraz umiejętnie ograniczając pole przeciwnikowi.

Pierre-Emerick Aubameyang [7/10] –Kilka razy udało mu się wkręcić w ziemię zawodników Napoli, jednak zepsuł także patelnię, którą dostał od Henrikha. Aż strach pomyśleć, jakie liczby wykręcałby Gabończyk w przypadku, kiedy chociaż połowa zmarnowanych przez niego idealnych sytuacji znajdowała się finalnie w siatce. Niemniej jednak, były to niezłe zawody w jego wykonananiu, z dobrą pracą dla drużyny w obronie, oraz dzielną walką z Kalidou Koulibalym, który – jak powszechnie wiadomo – do najprzyjemniejszych rywali zdecydowanie nie należy.

Alexandre Lacazette [7/10] – Laca ciężko pracował na przestrzeni całego spotkania. Miał kilka swoich szans, jednak zawsze brakowało mu tego „czegoś”. Jak zawsze zostawił na boisku kawał serducha, jednak tym razem nie wystarczyło to, aby jakkolwiek zaznaczyć swoją obecność na boisku.

ZMIENNICY:

Henrikh Mkhitaryan [3/5] – całkiem udany występ Ormianina. Po wejściu na murawę zaliczył kilka groźnych zagrań, których nie zdołali niestety wykorzystać Auba i Aaron.

Alex Iwobi [2,5/5] –Przyzwoicie. Wszedł, podryblował, ożywił trochę grę. Fajnie, że biegał. Zawsze coś.

Mohamed Elneny [2/5] – Wszedł w miejsce Lucasa i nie zdołał niczego zepsuć (co już jest w jego przypadku osiągnięciem), dlatego dosyć pozytywnie patrzę na jego występ.

Autor: Michał Kesler

Facebook Comments