Oceny pomeczowe

OCENY: Arsenal 3-0 Rennes

Emocje po nadspodziewanie ciężkiej przeprawie w 1/8 finału z francuskim Rennes już opadły. Kolejnym rywalem Arsenalu w drodze po puchar Ligi Europy będzie Napoli. Wykorzystując jednak naszą rozpoczynającą się właśnie dłuższą rozłąkę z The Gunners (najbliższy mecz z udziałem Kanonierów dopiero w kwietniu!), chcemy jeszcze na chwilę wrócić do czwartkowych wydarzeń, by podsumować występy poszczególnych zawodników. A niejeden plusik udało im się za to spotkanie zdobyć!

Petr Cech [7,0/10] – nie miał zbyt wiele do roboty, gdyż goście rzadko w ogóle przedostawali się na połowę Arsenalu. Jednak wywoływany do tablicy zawsze radził sobie na piątkę. Na uwagę zasługuje jego dobra gra nogami w tym spotkaniu.

Ainsley Maitland-Niles MOTM [9,0/10] – kolejny świetny występ młodego Anglika na prawym boku. O jego inklinacjach do gry ofensywnej wiedzieliśmy od dawna, ale w ostatnim czasie imponuje przede wszystkim kapitalną grą z tyłu! Zaangażowanie w odbiór czy pressing, z tygodnia na tydzień poprawiające się ustawienie, poświęcenie widoczne w licznych wślizgach – bardzo dobra robota! Z przodu? Jego zagranie było kluczowe przy trafieniu otwierającym wynik spotkania. No i do tego wszystkiego debiutancki gol na arenie europejskiej, który na pewno jeszcze doda mu skrzydeł. Brawo!

Skhodran Mustafi [6,0/10] – bardzo rzucała się w oczy jego niedokładność w podaniach. Dopuścił się także fatalnej straty w okolicach własnego pola karnego, która – całe szczęście – skończyła się tylko strzałem w słupek Nianga. Z drugiej jednak strony potrafił wyrzucić to z głowy i zagrać przyzwoite zawody, zaliczając aż 7 przechwytów i 9 skutecznych interwencji.

Laurent Koscielny [7,5/10] – dobrze czytał grę, ustawiał się zawsze tam, gdzie był potrzebny, przecinając niezliczoną liczbę dośrodkowań. Wygrał mnóstwo pojedynków powietrznych. Był prawdziwą ostoją Arsenalu w trudniejszych momentach meczu, których, na szczęście, nie było aż tak wiele.

Nacho Monreal [7,5/10] – Hiszpan wydaje się być wręcz stworzony do gry lewego obrońcy w trzyosobowym bloku defensywnym. Bardzo dobry w pojedynkach jeden na jeden w obronie, przewidujący ruchy przeciwnika, a do tego z celnym odważnym wyprowadzeniem i podaniem przez dwie linie. W zasadzie schował do kieszeni Sarra, który pozostawał niewidoczny przez całe spotkanie. Drobny kamyczek do ogródka – raz dał się ograć Ben Arfie, co pozwoliło Rennes stworzyć zagrożenie pod bramką Cecha.

Sead Kolasinac [8,5/10] – o jego grze do przodu zawsze można napisać praktycznie to samo – turbo-super-mega-arcygroźny. Nie inaczej było tym razem. Jego płaskie, ostre wrzutki stały się już znakiem firmowym Bośniaka, który we czwartek pozwolił mu zanotować kolejną genialną asystę przy trafieniu Aubameyanga. Do tego zagrał bardzo uważnie w defensywie, co akurat nie jest regułą. Zawsze wracał się, nie odpuszczał, do spółki z Monrealem nie dawał chwili wytchnienia swoim rywalom na lewej stronie boiska.

Granit Xhaka [7,5/10] – bardzo zdyscyplinowany i doskonale łatający wolne przestrzenie tworzone przez ofensywnie nastawionych wahadłowych oraz Ramsey’a z Ozilem. To pozwoliło mu wykonać kilka kluczowych przechwytów i odbiorów zapobiegających kontratakom przeciwników. W rozegraniu brakowało mu trochę szwajcarskiej precyzji. Mimo to, był bliski zaliczenia bardzo eleganckiej asysty, gdyby tylko Iwobi bardziej przyłożył się do strzału.

Aaron Ramsey [8,5/10] – żywe sreberko. Nie ma piłkarza, który biegałby aż tyle tydzień w tydzień. Kolejny raz pozwolił wygrać The Gunners środek pola, zaliczając aż 6 przechwytów. Do tego nie było też piłkarza, który w czwartkowy wieczór na Emirates Stadium byłby równie kreatywny, gdyż to właśnie Rambo stworzył najwięcej sytuacji kolegom z drużyny spośród wszystkich graczy. Jedna z nich okazała się być piękną asystą do Aubameyanga przy golu na 1:0. Ale to, co zrobił w końcowych minutach, wyprowadzając Gabończyka na stuprocentową sytuację strzelecką (ostatecznie zmarnowaną…), można oprawić w ramkę i powiesić nad łóżkiem. Kapitalna forma Walijczyka.

Mesut Ozil [6,5/10] – przyzwoity występ Niemca. Bez fajerwerków, lecz odcisnął swoje piętno na grze Kanonierów, przyspieszając ją kilkoma sprytnymi podaniami. Przykładał się do gry w obronie, co odbiło się trochę na jego kondycji, a w konsekwencji pokazywaniu się na pozycję w końcowych minutach swojego występu.

Pierre-Emerick Aubameyang [8,0/10] – w pamięci zostały nam przede wszystkim dwie koncertowo zmarnowane “setki” z końcówki spotkania. I całe szczęście, że nie stanęły one kością w gardle podopiecznym Unaia Emery’ego, bo Gabończyk byłby chyba skazany na ostracyzm. Był to oczywiście karygodny brak koncentracji. Niemniej jednak, czy na taką krytykę zasługuje napastnik strzelający dwa gole i dokładający jeszcze do tego asystę w wygranej 3:0?

Alexandre Lacazette [6,0/10] – niemal nie przyprawił o zawał rzeszy kibiców The Gunners swoimi nierozważnymi atakami na nogi rywali, kiedy miał już na koncie żółtą kartkę, a wynik wcale nie był taki pewny. Mało widoczny przez cały swój pobyt na murawie, nie miał też żadnych lepszych sytuacji do oddania strzału. Bardzo ambitnie walczył w pressingu o odzyskanie piłki.


Rezerwowi:

Alex Iwobi [3,5/5]
– od razu po wejściu na boisko miał wyraźny wpływ na oblicze gry Kanonierów. Widać było u niego chęć gry i pomocy drużynie. Stanął przed jedną okazją na uderzenie z szesnastego metra, ale przestrzelił.

Henrikh Mkhitaryan [4,5/5] – wejście smoka? Piękna gra Ormianina na jeden kontakt i wprowadzenie do akcji w odpowiednim momencie Kolasinaca, który posłał podanie do Auby dało Kanonierom spokój i pewność. Pomagał utrzymać się londyńczykom przy piłce, co było w końcowym fragmencie spotkania kluczowe.

Lucas Torreira [-/5] – wszedł na zabezpieczenie na ostatnie 5 minut za wyczerpanego Ramsey’a.




Facebook Comments