Oceny pomeczowe

OCENY: Arsenal 2-0 Manchester United

Często o końcowych rezultatach meczów drużyn o podobnym potencjale decydują indywidualności. Tym razem w starciu Arsenalu z Manchesterem United było inaczej. W tej wyrównanej rywalizacji o zwycięstwie Kanonierów przesądziła świetna postawa całego zespołu gospodarzy. Ciężko było znaleźć słabsze ogniwa w ekipie Emery’ego, co zaowocowało przekonującym triumfem po bramkach Xhaki i Aubameyanga.

Bernd Leno [10/10] [MOTM] – dla takich występów Niemiec został sprowadzony na Emirates Stadium. Genialny na linii, przewidujący i pewny swoich decyzji na przedpolu, niemal bezbłędny w dystrybucji. Jego parady, a w szczególności ta przeciwko Lukaku w końcówce pierwszej połowy, utrzymały the Gunners w grze i pozwoliły przetrwać napór Czerwonych Diabłów.

Ainsley Maitland-Niles [7,5/10] – nie wyglądał najlepiej w początkowej fazie spotkania, kiedy to dawał ogrywać się Shawowi, ale wrócił do gry w wielkim stylu. Nie oferował co prawda wiele w ofensywie, ale z tyłu od pewnego momentu był absolutnie nie do przejścia.

Sokratis [8,0/10] – solidny jak skała. Skutecznie zapobiegał atakom United dzięki świetnemu ustawieniu.

Laurent Koscielny [8,0/10] – po prostu wykonał swoją robotę. Dla stopera jednym z największych komplementów jest, gdy nie ma o czym się rozwodzić, podsumowując jego występ – to był tego typu mecz w wykonaniu naszego kapitana.

Nacho Monreal [7,5/10] – miał pewne kłopoty z przeciwstawieniem się sile i szybkości Lukaku, ale końcowy wynik mówi sam za siebie – job done.

Sead Kolasinac [7,5/10] – świetnie wyglądał w pierwszej połowie. To po jego akcjach w polu karnym the Red Devils było najgoręcej. Jego dośrodkowania są zawsze arcygroźne i piekielnie silne, co sprawia potężne kłopoty defensorom. Niestety, nie zawsze nadążają za nimi także nasi napastnicy… W drugiej odsłonie nieco mniej widoczny, choć bez wątpienia dał z siebie wszystko, co przypłacił chwilowym gorszym samopoczuciem.

Granit Xhaka [9,0/10] – kapitalny występ Szwajcara! Nie tylko przedziwny gol, czy kluczowy ofiarny blok strzału Rashforda z pierwszej połowy, ale przede wszystkim reżyserowanie gry Kanonierów i zdominowanie środka pola do spółki z Ramseyem doprawdy zaimponowały. Zachował koncentrację przez całe 90 minut i nie popełnił chyba żadnego błędu, co samo w sobie w jego przypadku jest już sporym plusem.

Aaron Ramsey [9,0/10] – nieustający pressing, czytanie gry, zaangażowanie i kreatywność Walijczyka pozwoliły Arsenalowi wygrać środek pola przeciwko United. Przebiegnięte metry przez Rambo, jego odbiory, przechwyty, wygrane pojedynki w defensywie i wyprowadzanie piłki z obrony do ataku w tym meczu to była poezja. Jego profesjonalizm w piłkarskim świecie pełnym “zepsutych dzieciaków” i różnych nieprzyjemnych historii związanych z transferami budzi jeszcze większy respekt. Po ostatnim gwizdku zasłużenie odebrał tytuł zawodnika meczu.

Mesut Ozil [7,5/10] – nie był kluczową postacią tego spotkania, był gdzieś z boku, ale i tak był w stanie pociągać za sznurki w grze Kanonierów. Wykreował aż cztery okazje kolegom z drużyny. Solidnie pracował także w defensywie.

Alexandre Lacazette [8,0/10] – bardzo dobry występ naszej “nietypowej dziewiątki”. Zaczął od asysty przy trafieniu Xhaki, później dołożył jeszcze wywalczony rzut karny koleżeńsko oddany do wykonania Aubameyangowi. Nie dawał obrońcom gości chwili spokoju. Nie był tego dnia zabójczo skuteczny, ale przykrył to uwypukleniem innych swoich atutów. Intensywnie pracował przy odbiorze piłki.

Pierre-Emerick Aubameyang [6,5/10] – nie do końca na poziomie, którego od niego oczekujemy. Problemy z przyjęciem czy wykorzystaniem sytuacji strzeleckich biło po oczach. W ostatnim czasie Gabończyk zatracił nieco ze swojej pewności siebie i brawury. Miejmy nadzieję, że wykorzystany na zasadzie “kopiuj-wklej” z pudła ze Spurs rzut karny pozwoli mu wrócić na właściwą ścieżkę.

Rezerwowi:

Alex Iwobi [3,5/5] – miał pozytywny impakt na grę Kanonierów po wejściu na boisko. Niewiele zabrakło, by zaliczył asystę przy trzecim trafieniu Arsenalu.

Denis Suarez [3,5/5] – ponownie po wejściu zaprezentował się z dobrej strony, wykazując się odwagą w dryblingu i kreatywnością w podaniach, a także sporą ambicją i głodem gry. Miejmy nadzieję, że w końcu dostanie prawdziwą szansę i pokaże na co go stać.

Eddie Nketiah [-/5] – na boisku był niedługo, choć zdążył kilka razy fajnie utrzymać się przy piłce i rozpocząć jeden z kontrataków Arsenalu mądrym otwierającym podaniem do Iwobiego.

Facebook Comments