Oceny pomeczowe

OCENY: Arsenal 0-2 Tottenham

Spodziewaliśmy się, że problemy z obstawieniem pozycji środkowego obrońcy mogą odbić się na wynikach notowanych przez drużynę. Ale akurat w meczu Pucharu Ligi z Tottenhamem postawienie na stoperze na Granita Xhakę wydaje się być niewymuszoną decyzją Emery’ego. Tym sposobem po tym spotkaniu zostaliśmy z pustymi rękami: kluczowi zawodnicy nie odpoczęli, a zespół odpadł z rozgrywek po porażce w derbach. Chyba nie tak to sobie wyobrażaliśmy.

Petr Cech [5,0/10] – nie miał wiele do powiedzenia przy obu straconych bramkach, ale także nie miał zbyt wiele więcej do roboty. Oczywiście, wykonał kilka rutynowych obron, ale byłoby ogromnym zaskoczeniem, gdyby w tych sytuacjach nie interweniował skutecznie.

Ainsley Maitland-Niles [4,5/10] – atmosfera derbów całkowicie go przygniotła. Nie potrafił wykorzystać swoich świetnych przecież umiejętności dryblerskich. Uciekał się do najprostszych i najbezpieczniejszych zagrań, a i tak często wykonywał je zbyt wolno. Dobrze pokazywał się na pozycję, ale kiedy już otrzymywał piłkę, nie potrafił z nią zrobić nic pożytecznego.

Sokratis [5,5/10] – nie był bezpośrednią przyczyną utraty żadnej z bramek, bo wywrotka do spółki z Lucasem Mourą to czysty przypadek. Nie popełnił żadnych rażących błędów, dlatego też zarobił na ocenę najlepszą z całego bloku defensywnego.

Granit Xhaka [2,5/10] – to nie jest stoper. Kropka. Fatalne ustawienie przy pierwszej bramce i zdecydowanie niepoprawna reakcja na podanie w kierunku Sona. Ani nie zostawił Koreańczyka na spalonym, ani nie skrócił do niego dystansu. Dlaczego przy drugiej bramce nie utrudnił chociaż Harry’emu Kane’owi przyjęcia długiego podania od bramkarza wyskakując z nim do główki? Niepojęte. Kiedy zorientował się, że powinien doskoczyć do Anglika, zrobił to z opóźnionym zapłonem, jeszcze dodatkowo pogarszając sytuację. Kilka podań wprost pod nogi przeciwnika na tak newralgicznej pozycji jaką jest środkowy obrońca to czysty kryminał. Tak, mamy kłopoty na stoperze, ale Szwajcar zamiast gasić pożar, tylko go potęguje. I trudno go za to winić.

Nacho Monreal [4,5/10] – główny winowajca utraty pierwszej bramki. Tragiczne ustawienie i desperacko uniesiona ręka sugerująca pozycję spaloną rywala – dramat. W ofensywie za to wyglądał znacznie lepiej od Maitlanda-Nilesa. Kilkukrotnie naprawdę groźnie się podłączał. Widać, że dłuższa przerwa od gry wywarła na Hiszpanie negatywne piętno i musi się natychmiast otrząsnąć, jeśli chce zachować miejsce w składzie.

Lucas Torreira [6,0/10] – Torreira bez wsparcia Xhaki w środku pola wygląda na zupełnie innego zawodnika. Okej, popracował w defensywie jak zwykle, ale widać, że brakuje mu trochę bardziej ofensywnie zorientowanej umiejętności rozegrania piłki. Dużo niecelnych podań. Niepotrzebne, kompletnie nieudane próby strzałów z dystansu.

Matteo Guendouzi [5,5/10] – to nie jest jeszcze gracz ze światowego topu, czego zresztą nie powinniśmy od niego wcale oczekiwać. Popełnia swoje błędy, ale, miejmy nadzieję, w dalszej lub bliższej przyszłości będzie korzystał z tych doświadczeń, które zbiera teraz.

Aaron Ramsey [7,0/10] – Walijczyk stanowił zdecydowanie największe zagrożenie dla Spurs. Kreował sytuacje, pokazywał się do gry, niezliczoną liczbę razy wbiegał w pole karne, bardzo dobrze strzelał z trudnych pozycji. Szczypty szczęścia zabrakło mu, by przynajmniej raz wpisać się na listę strzelców. Do spółki z Mkhitaryanem był o wiele lepszy od swoich pozostałych kolegów.

Henrikh Mkhitaryan [6,5/10] – po świetnym rozegraniu z Ramsey’em stanął oko w oko z Gazzanigą i… trafił prosto w młodego golkipera Tottenhamu. Był aktywny, pchał grę Arsenalu do przodu. Z powodów taktycznych zmieniony w przerwie, choć chyba na to nie zasłużył.

Alex Iwobi [6,0/10] – z jednej strony głupie straty, spowalnianie gry w niektórych akcjach, nieudane dryblingi, niedokładne zagrania czy przyjęcia piłki na kilometr. Z drugiej jednak, to właśnie Iwobi był zaangażowany we wszystkie nasze najciekawsze ofensywne akcje w tym meczu. Był bliski zaliczenia asysty, gdy strzał Ramsey’a po odbiciu się od bramkarza i słupka wylądował na rzucie rożnym. Posłał genialne podanie zewnętrzną częścią stopy do Aubameyanga, lecz Gabończyk niestety spalił tę akcję.

Pierre-Emerick Aubameyang [5,5/10] – bardzo rzadko w ogóle dotykał piłkę, nie mówiąc o konkretach. Nie mógł wejść w mecz. W ciągu całego spotkania wykonał zaledwie 16 podań. Mimo to, zdołał wykreować Lacazette’owi świetną okazję do strzelenia bramki.


Rezerwowi:

Laurent Koscielny [1,5/5] – drugi mecz po kontuzji i kolejna stracona bramka idzie na konto Francuza.

Alexandre Lacazette [3,5/5] – od razu po wejściu na boisko zrobił różnicę. Pechowo trafił tylko w słupek zaraz po golu Spurs na 0:2 po podaniu Aubameyanga.

Eddie Nketiah [2,5/5] – przebywał na murawie niemal 30 minut, a jednak nie zdążył wyróżnić się niczym specjalnym. Zmuszony do gry poza swoją nominalną pozycją, co mogło mieć wpływ na jego dyskretny występ.

Facebook Comments