Oceny pomeczowe

OCENY: Arsenal 1-0 Karabach

O takich meczach, jak ten wczorajszy Arsenalu z Karabachem, mawia się – dla koneserów. Dawka emocji, jaką zaserwowali nam wczoraj piłkarze obu drużyn oscylowała wokół zera. Między innymi z tego powodu był to właśnie idealny czas dla młodzieży na zaprezentowanie swoich umiejętności, a dla Koscielnego na powrót do wyjściowej jedenastki. Arsenal skromnie, ale nad wyraz pewnie pokonał Azerów 1:0 dzięki bramce Alexa Lacazette’a, czym przedłużył swoją serię bez porażki do 22 spotkań.

Emi Martinez [5,0/10] – solidna piątka dla najbardziej znudzonego zawodnika na boisku. Argentyńczyk nie miał do roboty praktycznie nic. Przy jednym z nielicznych dośrodkowań popełnił jednak fatalny błąd w obliczeniu toru lotu piłki – na szczęście, bez konsekwencji.

Carl Jenkinson [5,5/10] – zostawił na boisku dużo zdrowia, wykonując bardzo dużo podłączeń do akcji ofensywnych. Problem w tym, że nie przypominam sobie ani jednego jego dobrego dośrodkowania. Ambicji temu chłopakowi nigdy odmówić nie można, umiejętności piłkarskich – niestety trzeba.

Sokratis [7,0/10] – ciężko ocenić za grę obrońców, którzy zupełnie nie musieli bronić… Grek wszystkie swoje zadania wykonał bez zarzutu, lecz nie były to nadmiernie trudne sytuacje. Był po prostu za dobry na napastników Karabachu.

Laurent Koscielny [6,5/10] – podobnie jak w przypadku Sokratisa, wracający po poważnej kontuzji Lolo był przez większość meczu bezrobotny. Idealne spotkanie na przetarcie. Za chwilę bowiem wobec kontuzji i zawieszeń pozostałych stoperów The Gunners Francuz będzie zmuszony wskoczyć na najwyższe obroty.

Ainsley Maitland-Niles [7,0/10] – ‘dusił się’ na lewej obronie, choć i tak nie żałował sobie ofensywnych akcentów. Po zmianie stron przesunięty na prawe skrzydło, co  ewidentnie mu pasowało. Świetny drybler, z ciekawą wizją gry. Emery musi chyba jeszcze znaleźć odpowiednie dla niego miejsce na boisku.

Mo Elneny [6,0/10] – Egipcjanin to przykład piłkarza, który osiągnął już szczyt swoich możliwości. Solidny wyrobnik, który zawsze wybiega swoje. Na Karabach wystarczy. Na Premier League? Nie bardzo.

Joe Willock [6,5/10] – młody Anglik to za to typowy talent wprowadzany z akademii. Są momenty, kiedy pokazuje wielką jakość i potencjał. Za chwilę potrafi jednak w dziecinny sposób stracić piłkę, czy podać wprost pod nogi przeciwnika. Środek pola to pozycja, na której stabilność i pewność są absolutnie kluczowe. Czy możemy wymagać tego od takiego młodzieńca? Oczywiście, że nie. To pokazuje tylko, że ma jeszcze sporo pracy przed sobą, ale jeżeli będzie odpowiednio zdeterminowany, może zostać naprawdę dobrym graczem.

Eddie Nketiah [6,5/10] – zaczął to spotkanie na skrzydle, gdzie wyglądał znacznie słabiej niż na “szpicy”. Mimo to, zaprezentował kilka odważnych dryblingów i zagrań. Po zmianie Lacazette’a przeniósł się na “dziewiątkę” i odżył. Świetnie obsłużył Sakę, który zmarnował doskonałą sytuację sam na sam. Strzelił ładną bramkę głową, która została anulowana z powodu pozycji spalonej.

Mesut Ozil [6,5/10] – przyzwoity występ Niemca – ale czego innego na tle takiego rywala mogliśmy się spodziewać? Duży luz w grze, kilka ładnych sztuczek technicznych, asysta do Lacazette’a… Przede wszystkim podobać się mogło, jak podpowiadał młodemu Willockowi, wskazując mu odpowiednie ustawienie bez piłki. Z drugiej jednak strony, nieraz podchodził zbyt nonszalancko do przeciwnika, w konsekwencji czego łatwo dawał sobie odbierać piłkę.

Bukayo Saka [7,5/10] – zaczął nerwowo, ale wraz z upływającym czasem nabierał coraz więcej pewności siebie. W pewnym momencie zaczął wjeżdżać w defensorów Karabachu jak w masło. Niesamowita lekkość w pojedynkach jeden na jeden, szybka noga, dobre depnięcie i przede wszystkim momentalne podejmowanie decyzji. Jasne, nie zawsze właściwych. A nawet jeśli właściwych, to nie zawsze wychodziło. Ale to dopiero SIEDEMNASTOLATEK! Wielki talent. Oby kontynuował swój rozwój, a spotkania w pierwszej drużynie niech staną się dla niego podwójną motywacją.

Alexandre Lacazette [7,0/10] – wykazał się instynktem strzelca, otworzywszy wynik naprawdę ładnym trafieniem. Oprócz tego momentu, raczej jednak nie błyszczał specjalnie. Często wychodził po piłkę do środkowych pomocników i bocznych obrońców – niejednokrotnie przy tym faulowany.


Rezerwowi:

Zech Medley [3,5/5] – kilkukrotnie pokazał, że nie boi się wejść w drybling, co zresztą uzasadnione jest jego dobrą techniką użytkową. Popisał się zwłaszcza w jednej akcji, kiedy wykiwał Quintanę, po czym wykonał 60-metrowe diagonalne podanie w punkt do Maitlanda-Nilesa.

Nacho Monreal, Charlie Gilmour [-/5] – weszli w końcówce, nie zdążyli wyróżnić się jakimś zagraniem.

Facebook Comments