Oceny pomeczowe

OCENY: Arsenal 1-0 Huddersfield

Długo musieliśmy czekać na jakiś moment szczęścia w sobotnim meczu z Huddersfield. Najważniejsze jednak, że naszą cierpliwość ekwilibrystycznym finiszem wynagrodził nam Lucas Torreira, który zapewnił tym strzałem skromną wygraną 1:0 przed własną publicznością z The Terriers po bardzo frustrującym spotkaniu.

Bernd Leno [6,0/10] – Niemiec przez niemal całe spotkanie pozostawał bezrobotny, gdyż zawodnicy Huddersfield byli zbyt zajęci fizycznymi pojedynkami i opóźnianiem gry, by zajmować się atakami na bramkę Kanonierów. Jedynym strzałem, z którym musiał się zmierzyć, było uderzenie Pritcharda. Nie sprawiło mu ono jednak większych problemów. Miał on w tym spotkaniu za zadanie praktycznie tylko i wyłącznie rozgrywać, co czynił, jak zwykle, bardzo spokojnie i skutecznie. Zaliczył pierwsze pełnoprawne czyste konto w Premier League (nie licząc spotkania z Watford, w którym zmienił kontuzjowanego Cecha), choć prawdę mówiąc nie musiał robić wiele, by tego dokonać.

Hector Bellerin [7,5/10] – ostatnimi czasy w ofensywie szalał jego vis-a-vis, Kolasinac – tym razem to Hiszpan ukradł show. Szczególnie w pierwszej połowie wyglądał bardzo dobrze w ofensywie. Zmiana ustawienia na 4 obrońców po przerwie oczywiście ograniczyła jego rolę w grze do przodu. Z tyłu nie można mu nic zarzucić, aczkolwiek nie był poddany próbie.

Stephan Lichtsteiner [6,5/10] – solidnie wykonywał swoje obowiązki. Wygląda na to, że będzie musiał zaprzyjaźnić się ze swoją nową rolą w związku z zawieszeniami Mustafiego i Sokratisa za żółte kartki. Mówi się, że starego psa nie da się nauczyć nowych sztuczek. Wydaje się jednak, że pozycja prawego w trójce obrońców może za niedługo stać się jego nominalną. Musi jeszcze nauczyć się trochę innej odpowiedzialności, z jaką wiąże się ta pozycja w porównaniu do prawej obrony czy wahadła.

Skhodran Mustafi [6,0/10] – popełniał sporo niepotrzebnych fauli, próbując grać bardzo blisko napastników rywali. To głównie z jego strony mogliśmy widzieć za to mniej standardowe rozegranie od tyłu, na przykład przez dwie linie, co przyspieszało zdecydowanie akcje The Gunners. Złapał kartkę za nurkowanie, która wyklucza go z rywalizacji z Southampton. Prawdopodobnie i tak w niej by jednak nie wystąpił, gdyż opuścił boisko z kontuzją.

Sokratis [7,0/10] – po raz kolejny pokazał duże zaangażowanie i poświęcenie. Nie bał się wykonywać niebezpiecznych wślizgów, które ostatecznie zdecydowanie przynosiły korzyść drużynie. Niestety, na chwilę odcięło mu prąd i popełnił bezsensowny faul w środkowej strefie boiska, za który został ukarany żółtą kartką, z powodu której jego także zabraknie na meczu ze Świętymi w następnej kolejce.

Sead Kolasinac [7,0/10] – niebywałe zagrożenie, jakie jest w stanie wytworzyć na lewej flance, jest jego wielkim atutem. Nie inaczej było tym razem, choć w systemie z dwoma napastnikami nie współpracowało mu się tak dobrze z partnerami, jak miało to miejsce na przykład w meczu ze Spurs czy United. Czasami dochodziło do małych nieporozumień, które zwalniały akcje gospodarzy. Po zmianie formacji jego ofensywne podejście nie zmieniło się wyraźnie, co akurat w przypadku rywalizacji z drużyną, która za wszelką cenę chce wywieźć co najwyżej bezbramkowy remis, może być bardzo przydatne.

Granit Xhaka [6,0/10] – co do występu Szwajcara można mieć mieszane uczucia. Z jednej strony świetnie spisywał się w defensywie: wygrywał wiele pojedynków powietrznych, często odbierał piłkę i nie bał się wsadzić nogi w odpowiednim momencie. Do tego stawiał stempel na każdej akcji Arsenalu, zaliczając aż 111 kontaktów z piłką na przestrzeni całego spotkania. Z drugiej jednak, za łatwo tracił piłkę z przodu, czy decydował się na uderzenia z pozycji niemal niemożliwych do zakończenia golem, wystawiając się na ośmieszenie w poszukiwaniu swojego momentu chwały. Nie można także zapomnieć o fatalnym podaniu do przeciwnika na skraju własnego pola karnego, które pozwoliło Huddersfield na stworzenie swojej najlepszej szansy tego dnia. Na szczęście, Pritchard nie zachował wówczas zimnej krwi.

Lucas Torreira [8,0/10] – oddał kapitalny strzał w pierwszej połowie, który doskonale wybronił Lossl. W końcowych minutach meczu popisał się fantastyczną przewrotką dającą trzy punkty Arsenalowi. Były to jedyne celne uderzenia Kanonierów w całym meczu. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że oprócz ofensywnych akcentów, nie był to najlepszy mecz w wykonaniu Urugwajczyka. W defensywie wypadał na przykład znacznie bladziej od Xhaki, a w dystrybucji piłki przyćmił go Guendouzi. Jego podania trochę za często nie znajdowały adresata. Ale chwała mu za to, że wziął na siebie odpowiedzialność z przodu i to właśnie on – nie ktoś inny – przechylił szalę zwycięstwa na naszą stronę.

Matteo Guendouzi [8,0/10] – młody Francuz rewelacyjnie operował piłką w spotkaniu z Huddersfield. Kto nie jest przekonany, mam dla niego garść statystyk. 94% celnych podań, 5 wykreowanych szans – najwięcej na boisku. Ukarany żółtą kartką za nurkowanie w sytuacji, w której niejeden sędzia odgwizdałby rzut karny. W pierwszej połowie kapitalnie zachował przytomność po podaniu od Bellerina, obsługując Lacazette’a, który tragicznie przestrzelił. To jego wizjonerskie podanie do Aubameyanga w 83. minucie rozerwało szyki obronne gości, co pozwoliło Gabończykowi na dorzucenie futbolówki do niepilnowanego Torreiry – strzelca bramki. W defensywie niespecjalnie się udzielał, nie było jednak takiej potrzeby.

Alexandre Lacazette [6,0/10] – odnajdywał się w polu karnym, lecz nie potrafił przełożyć tego na konkrety. W niewyobrażalny sposób zmarnował doskonałą okazję wykreowaną przez Guendouziego, kiedy miał kupę czasu i miejsca, lecz, zamiast w bramkę, trafił w swoją nogę postawną. Strzelił bramkę, która została przez sędziego anulowana. Może jestem nieobiektywny, by to stwierdzić, ale moim zdaniem była to kolejna z niezrozumiałych decyzji sędziego w tym meczu. Na szczęście, już niedługo do Premier League wkroczy VAR, który właśnie w takich sytuacjach pozwoli rozwiać wszelkie wątpliwości.

Pierre-Emerick Aubameyang [6,5/10] – on także fatalnie spudłował w pierwszej połowie po ostrym wstrzeleniu piłki w pole karne w wykonaniu Xhaki, czy później, po dośrodkowaniu z prawej strony, które minęło wszystkich obrońców. To nie był jego dzień pod bramką Lossla. Ale jego zachowanie przy golu Torreiry? Poezja! Wspaniałe efektowne przyjęcie, utrzymanie piłki w otoczeniu dwóch obrońców, podniesienie głowy i wypatrzenie Urugwajczyka, a na koniec miękka wrzutka na nos.


Rezerwowi:

Alex Iwobi [1,5/5] – co to było za przyjęcie? Każda piłka odskakiwała Nigeryjczykowi na kilometr, totalnie niszcząc każdą akcję Arsenalu z jego udziałem. Tak samo jego dryblingi w tym meczu. Dość powiedzieć, że nie wygrał żadnego ze starć jeden na jeden. Na jego obronę trzeba przypomnieć kilka ciekawych podań między defensorów Huddersfield. Nie tego oczekujemy jednak od rezerwowego, który wchodzi w celu odmiany losów meczu.

Henrikh Mkhitaryan [2,5/5] – dość anonimowy występ w wykonaniu Ormianina. Nie popełniał kłujących w oczy błędów, ale także niczym specjalnym się nie wyróżniał.

Nacho Monreal [3,0/5] – Hiszpan wraca do składu w idealnym momencie, kiedy z gry wypadli po kolei: Holding, Sokratis oraz Mustafi. Wszedł w mecz bardzo spokojnie, poukładał sobie grę i nie musiał specjalnie się wysilać do końcowego gwizdka dzięki sytuacji panującej na murawie.

Facebook Comments