Publicystyka

Kto na kapitana? #GW11

W tym tygodniu wybór kapitana jest niezwykle trudny oraz bardzo ważny. Jeśli trafimy z opaską, uciekniemy stawce lub też nieco podgonimy, jeśli nie – zaliczymy mocny zjazd. Oto kilka naszych propozycji.

 

Sergio Agüero (11,3 mln; 51,4% posiadania) – Argentyńczyk stał się królem własnego boiska. To na Etihad zdobył 47 z 60. punktów, ale tylko raz udało mu się wykręcić dwucyfrówkę. Tym razem stanie naprzeciwko Southampton, które ani atakiem, ani obroną nie grzeszy i można spodziewać się, jak to od Kuna, jednego gola i zejścia w okolicach 65. minuty, gdyż City w środę gra ważny mecz w Lidze Mistrzów przeciwko Szachtarowi. Jeśli napastnik da coś więcej, będzie to miłą niespodzianką.

Eden Hazard (11,3; 44,2%) – Jak pokazuje ten sezon, Belga mogą zatrzymać jedynie kontuzje oraz faule. Skrzydłowy Chelsea wrócił do treningów i, jeśli tylko będzie gotowy na 100%, powinien dać solidną lekcję futbolu Crystal Palace. Wszystko właściwie rozchodzi się o zdrowie Edena i nie ma co patrzeć na jego słabą historię meczów z Orłami. Pamiętajmy również, że Hazard jest jnajczęściej sprzedawanym zawodnikiem przed GW11, a, jak wiemy, FPL lubi takie historie, co udowodnił m.in. tydzień temu Sadio Mané, zdobywając 15 oczek.

Mohamed Salah (13,0; 35,1%) – Faraon w spotkaniu przeciwko Cardiff ostatecznie pokazał niewiernym, że powrócił do formy. Mecz z Arsenalem to idealny moment, by upewnić wszystkich w przekonaniu, że władca jest jeden, a jego nazwisko to Salah. Jak dobrze wiemy, Kanonierzy fatalnie wchodzą w spotkania i już niejednokrotnie mogli dostać srogi oklep w 1. połowie (do tej pory 8 z 13. goli stracili właśnie w tym czasie), Liverpool zaś jest ekipą, która nie patyczkuje się z rywalami i od samego początku stara się jak najszybciej strzelić bramkę i zdominować mecz (12 z 20. goli podopieczni Kloppa strzelili w 1. części gry).
Na korzyść Egipcjanina działają także statystyki: w zeszłej kampanii ukąsił Arsenal 2-krotnie oraz zaliczył jedną asystę.

Inne fajne, ale mniej popularne opcje, to:

Raheem Sterling (11,1; 6,8%) – ostatni raz, gdy został tutaj umieszczony, przesiedział cały mecz na ławce (niestety, jest narażony na rotację), ale tym razem odpoczął w Carabao Cup, więc powinien zagrać.
Nawet nie wiecie, jak ciężko jest mi stawiać Anglika poza czołówką, szczególnie w jego obecnej dyspozycji. 23-letni skrzydłowy cały czas jest pod grą, cały czas stara się uruchomić partnerów, wyczarować coś, aby zakończyło się to bramką.  W tym sezonie zagrał w trzech z pięciu spotkań na Etihad, w których zdobył 32 punkty, co daje średnią 10,7 punktów na mecz. Nie trzeba więcej dodawać.

Gylfi Sigurðsson (7,4; 7,4%) – prawdziwy dowódca i najlepszy zawodnik Evertonu. W ostatnich 4. kolejkach 4 bramki z 17. strzałów (7 z boxa), z czego 8. celnych, 15 kluczowych podań oraz jedna stworzona setka i, co dziwne, 0 asyst. Rywalem Brighton, które w końcu musi zostać ukarane. Mewy pozwalają rywalom na bardzo dużo, a mimo to zaliczyły 3 czyste konta z rzędu. Szczęście musi dobiec końca, tym bardziej, że statystyka spodziewanych straconych goli w trzech ostatnich meczach wynosi aż 4,54. 😉

Marko Arnautović (7,0; 16,4%) – zdrowy Arni to Arni godny uwagi. Szczególnie w spotkaniu przeciwko drużynie, która pozwala rywalom na najwięcej strzałów w lidze (tak, nawet na więcej niż Fulham) oraz ma 3. najgorszy wynik pod względem straconych bramek na wyjazdach. Jeśli do tego dodamy, że Burnley zbiera baty od wszystkich po kolei oraz to, iż Austriak w czterech ostatnich kolejkach oddał 12 strzałów na bramkę rywali, co jest 2. rezultatem w tym czasie, mimo że opuścił jeden mecz, mamy opcję na niszowego kapitana.

Roberto Firmino (9,3; 20,3%) – forma może i słaba, ale znalazł się tutaj, ponieważ świetnie gra mu się przeciwko Arsenalowi, czego nie mogłem zignorować – 6 meczów, 5 goli oraz 3 asysty. Bobby ma na koncie 5 pustych przelotów z rzędu. Kiedyś musi się odblokować, więc dlaczego nie z topowym rywalem na The Emirates?

Facebook Comments