Publicystyka

Raport z placu boju #GW10

GW10 już za nami. Czas, aby w kilku słowach podsumować to, co się wydarzyło na boiskach Premier League.

 

Alonso dla ubogich

To, że Matt Doherty (4,9) potrafi zdobywać punkty z przodu, to wiedzieliśmy już od kilku tygodni. Wahadłowy Wolves w meczu z Brighton poszedł jednak krok dalej, udowadniając, iż umie grać niczym Marcos Alonso (7,0). 6 strzałów, 4 z pola karnego, 2 celne, 2 stworzone sytuacje, 3 dośrodkowania to naprawdę bardzo dobre liczby. Jeśli wgłębimy się w grę Irlandczyka w sobotnie popołudnie, to dowiemy się, że powinien jedną ze swoich sytuacji zamienić na bramkę, a ponadto mógł wywalczyć rzut karny dla Wilków.  Na dowód tego, że grał niezwykle wysoko, niech posłuży heat mapa:

 

Wygląda na to, że kolejne punkty z przodu Matta to jedynie kwestia czasu. Nawet 2 najbliższe mecze Tottenham (D) oraz Arsenal (W) nie powinny was zniechęcać do inwestycji w 26-latka, bowiem później przyjdzie mu się zmierzyć z Huddersfield (D) oraz Cardiff (W).

 

Akcja Ewakuacja

Na zespole Fulham i jego fatalnej defensywie poznaliśmy się już na początku sezonu. Okazuje się jednak, że rozprzestrzenia ona wirus, który potrafi przenieść się nawet na najtwardszych zawodników z innych formacji. Aleksandar Mitrović przed GW9 zdobył 5 bramek, oddawał średnio 4,3 strzały na mecz (2,9 z boxa), z czego 1,6 trafiały w światło bramki, stwarzał 0,8 okazji oraz miał na koncie jedną asystę. Napastnik po przerwie reprezentacyjnej został jednak skażony chorobą Fulham. W 2. ostatnich kolejkach oddał zaledwie 2 uderzenia (1 z boxa rywala), z czego 0 celnych, stworzył jedną okazję, która dostała zamieniona na bramkę. Żeby dodać dramaturgii tym statystykom, warto wspomnieć, że Serb zanotował więcej kontaktów z piłką we własnym polu karnym niż ‘16’ rywala. Teraz Fulham czeka z pozoru łatwy wyjazd do Huddersfield, ale pamiętajmy, że Teriery także potrzebują punktów jak wody i potrafiły się solidnie postawić Liverpoolowi. Później terminarz będzie tylko trudniejszy. To już czas, by sprzedawać Mitro.

 

Sergio Agüero napastnikiem własnego boiska

Kun (11,3) stał się Glennem Murrayem (6,5) w klasie premium. Argentyńczyk coraz bardziej irytuje. Tym razem w żaden sposób nie zachwycił na Wembley. Napastnikowi City brakowało pazura, przyspieszenia czy odnalezienia się w sytuacji. Mimo tego wszystkiego, jak to Sergio, miał swoją wyborną okazję, ale zamiast pokonać Hugo Llorisa, to strzelił wprost w bramkarza Tottenhamu. To nie pierwszy raz, kiedy Kun notuje pusty przelot na wyjeździe. Właściwie tylko raz go nie zanotował w tym sezonie. W meczu przeciwko Cardiff, w którym strzelił jedną bramkę. Tylko spójrzmy:

Aguero na Etihad:                                                        Aguero na wyjazdach:

352 minuty na boisku                                                 367 minut na boisku

5 goli                                                                              1 gol

4 asysty                                                                          0 asyst

9,4 punktów na mecz                                                 2,6 punktów na mecz

Co 11,4 minut szansa na zdobycie gola                   Szansa co 22,9 minuty

Jeśli Kun nie da sporych punktów w najbliższym spotkaniu przeciwko Southampton, to możemy spodziewać się, że ruszy lawinowa sprzedaż napastnika City i będzie to znak, iż można inwestować kasę w kogoś innego.

 

Ross Barkley jak Feniks z popiołów

Mało kto spodziewał się, że Ross Barkley (5,8) stanie się atrakcyjną opcją w FPL, jeszcze mniej osób myślało, że Anglik wywalczy sobie miejsce w drużynie Maurizio Sarriego, a na dodatek będzie jej jedną z kluczowych postaci. 3 ostatnie mecze to 3 gole oraz 3 asysty. W samym spotkaniu przeciwko Burnley Ross oddał 3 strzały (0 z boxa), 1 celny zamieniony na bramkę oraz stworzył 4 okazje, z których zanotował 2 ostatnie podania. Jak na pomocnika w tej półce cenowej wygląda to całkiem interesująco, ale musimy pamiętać, że miejsce w składzie jest jedno, a oprócz Barkleya chętnych jeszcze dwóch – Kovačić (5,9) oraz Loftus-Cheek (5,2). W najbliższych 2. kolejkach Sarri pewnie nie posadzi na ławce zawodnika w formie, ale co będzie później, po przerwie reprezentacyjnej? 😉

 

Jak Wisienki na torcie

Bournemouth po raz kolejny potwierdziło, że nie można lekceważyć ich poczynań w ataku. I mimo najbliższych trudniejszych meczów (3 następne kolejki to: United (D), Newcastle (A), Arsenal (D)), nie powinniśmy spieszyć się ze sprzedażą Ryana Frasera (6,1), Calluma Wilsona (6,6) czy też innych ofensywnych opcji z drużyny Eddie’go Howe’a. Szczególnie, że 2 wyżej wymienione ekipy z TOP6 nie prezentują się najlepiej w destrukcji. Szkot w meczu przeciwko Fulham stworzył 3 sytuacje, zdobył 2 asysty, oddał 1 strzał zza pola karnego oraz zaliczył 3 kontakty z piłką w polu karnym rywala.

Wilson z kolei poszalał jeszcze bardziej: 5 strzałów z ‘16’ (2 celne), 2 gole z czego jeden z karnego, stworzona jedna okazja oraz 12 kontaktów w boxie Fulham. Aktualnie bez wątpienia najlepszy napastnik w tej cenie.

 

Liverpool się nie patyczkuje

Już za moment, już za chwileczkę w wielu składach ujrzymy duet Salah (12,9) & Mané (9,7) jako kapitanów mających poprowadzić do zwycięstwa. Mo wrócił do świetnej dyspozycji, uśmiecha się, cieszy się grą, nawet stara się bardziej rozgrywać akcje, niż pędzić do przodu i czekać jedynie na podania od kolegów. W meczu z Cardiff strzelił gola oraz zanotował 2 asysty, ale jak ktoś oglądał to spotkanie to wie, że już po pierwszej połowie Faraon mógł mieć na koncie 2 bramki, ostatnie podanie, a także wywalczony rzut karny.

Mane nie chciał, by to kolega był jedynym w blasku fleszy, więc oddał 3 strzały (3 z boxa), 2 celne, które zamienił na 2 trafienia, stworzył 2 okazje oraz zanotował 7 kontaktów z piłką w polu karnym Cardiff.

Jedyne co może martwić Kloppa i posiadaczy, to forma Roberto Firmino (9,3), który po prostu nie zachwyca (tylko 1 niecelny strzał oraz 1 stworzona okazja), a ponadto gra dalej od bramki niż Salah.

 

Anthony Martial ucisza niedowiarków

Muszę przyznać, że Francuz (7,4) w spektakularny sposób zamknął mi gębę. Tym razem wyłożył wszystkie karty na stół. Anthony wywalczył rzut karny, miał 5 kontaktów w boxie, stworzył 4 okazje, oddał 3 strzały (3 z boxa), wszystkie celne, z których padł jeden gol, a byłoby jeszcze lepiej, gdyby w ostatnich sekundach meczu pokonał Pickforda w sytuacji sam na sam. Obecnie zdecydowanie najlepszy zawodnik United i nie wydaje się, by Sánchez (10,0) byłby w stanie wygryźć go ze składu po powrocie do zdrowia. Najbliższe fixy to: Bournemouth (W), City (W), a po przerwie na reprezentacje Crystal Palace (H), Southampton (W), Arsenal (D), Fulham (D). Posiadanie oraz cena Francuza będą rosły.

 

Wszystko czego dotknie, zamienia się w złoto

Pierre-Emerick Aubameyang (10,9) od GW8 oddał 5 strzałów na bramkę rywali (wszystkie z boxa), każdy z nich był celny i trafił do siatki przeciwnika. Niesamowita konwersja na poziomie 100%. Jakby tego było mało Gabończyk stworzył jedną okazję w tym czasie, którą, oczywiście, zamienił na asystę. W meczu przeciwko Crystal Palace miał tylko 1 kontakt z piłką w ‘16’ rywala, ale to wystarczyło, by zdobyć bramkę. Nadchodzący kalendarz Arsenalu to: Liverpool (D), Wolves (D), Bournemouth (W) i pewnie masa osób już zaczęła knuć, jak zdobyć kasę na kupno Auby.

 

Co słychać w Armatkowej lidze?

Tym razem najlepsza okazała się być drużyna ‘’Michalczyki’’ prowadzona przez Wiktora Michałowskiego, która zdobyła aż 108 punktów, co dało Wiktorowi awans aż o 1,3 mln pozycji w Overallu. Podwojony Liverpool w pomocy z trafionym Salahem na kapitanie, Wilson z Fraserem czy Pereyra z Watford odwalili kawał dobrej roboty.

 

W klasyfikacji ligi niezmiennie prowadzą ‘’Koneserzy Szyszek FC’’ Tomka Libnera, (692 punkty), ale tuż za jego plecami, ze stratą zaledwie 3. oczek, czają się drużyny ‘’Chyba_TY’’ Mariusza Czyża oraz ‘’Bednarki Pieczarki’’ Pawła Gwizdały. Walka o zwycięstwo jest więc bardzo zażarta, a przecież do końca maratonu jeszcze 28 kolejek.

 

Bonus: Benjamin Mendy w akcji

Gdyby tylko Francuz (6,3) trafił Erika Lamelę, skończyłby mecz z czerwoną kartką i prawdopodobnie zawieszeniem na 3 mecze, czym wprowadziłby w niemałe zakłopotanie 17,9% posiadaczy. Nie tędy droga, panie Mendy!

Autor: Tomek Libner 

Facebook Comments