Oceny pomeczowe

OCENY: Karabach 0-3 Arsenal

Niespodzianki nie było, bo być chyba nie mogło. Ani przez chwilę nie mogliśmy odczuć, że Arsenalowi w tym meczu może stać się coś złego. Okazały wynik nie mówi jednak wszystkiego o przebiegu spotkania. Kanonierzy, mimo doskonałego startu i objęcia prowadzenia już w 4. minucie, dość długo męczyli się ze złapaniem swojego rytmu i przejęciem pełnej kontroli na boisku. Jak naszym zdaniem prezentowali się czwartkowego wieczoru posłani w bój przez Emery’ego zawodnicy? Zapraszamy na nasze pomeczowe oceny!

Bernd Leno [7,5/10] – wbrew pozorom, miał bardzo dużo roboty do wykonania i zrobił to, co do niego należało. Przydarzył mu się co prawda spory błąd przy wyjściu do jednego z dośrodkowań, ale okazał się być on bez konsekwencji. Później za to nie raz zdążył zmazać plamę tamtego wydarzenia kilkoma kapitalnymi interwencjami w kluczowych momentach spotkania. Kolejny raz bardzo pewnie wyglądał w grze nogami.

Stephan Lichtsteiner [5,5/10] – przez cały swój występ, zarówno w systemie z trójką, jak i z czwórką z tyłu, nie wykazał się niczym specjalnym. Trzeba przyznać, że jak na wahadło, za mało dawał korzyści w ataku, a na domiar złego, główne zagrożenie ze strony Karabachu nadchodziło właśnie z jego sektorów boiska. To nie tak, że Szwajcar był jedynym i głównym tego winowajcą, ale od tak doświadczonego zawodnika mamy prawo oczekiwać więcej.

Rob Holding [6,0/10] – zdecydowanie lepiej czuje się jako jeden z czwórki obrońców, niż jako półprawy w trójce stoperów. Głównym tego efektem były spore problemy na linii Holding-Lichtsteiner w pierwszej odsłonie. W drugiej połowie sam Holding wyglądał znacznie lepiej. Sporo nauki jeszcze przed młodym Anglikiem, jednak wydaje się, że ciągle zmierza w dobrą stronę.

Sokratis [7,0/10] – zdobył swojego pierwszego gola z armatką na piersi (a raczej Monreal zdobył nim gola), co pozwoliło na szybkie otwarcie wyniku. Przez cały mecz wyglądał na skupionego i zdeterminowanego. Nie popełniał błędów, nie lekceważył rywali. Z piłką przy nodze wyglądał bardzo komfortowo.

Nacho Monreal [6,5/10] – Hiszpan dobrze odnalazł się na nowej-starej pozycji, przede wszystkim świetnie robiąc to, czego nie potrafił Holding – asekurując wahadło i wygrywając pojedynki w bocznych strefach. To jego strzał głową trafił w Sokratisa, co kompletnie zmyliło bramkarza. Opuścił murawę w przerwie, prawdopodobnie ze względu na lekki uraz.

Sead Kolasinac [6,5/10] – jako lewy obrońca Bośniak ma tylko jedną wadę – średnio wygląda w… obronie. Natomiast jego umiejętności i możliwości z przodu są fantastyczne – siła, szybkość, precyzja. Do tego cały czas podniesiona głowa i dośrodkowania niemal w punkt do partnera w polu karnym. Zwłaszcza na pozycji wahadła był uprawniony do wysokiej gry, z czego skrzętnie korzystał. Powinien mieć przynajmniej jedną asystę – na przykład przy płaskim zagraniu do Emile’a Smith-Rowe’a.

Mo Elneny [5,5/10] – nie bardzo potrafił uzupełnić luk, które powstawały w pierwszej połowie w bocznych strefach. W drugiej odsłonie przesunięty bardziej do przodu radził sobie dokładnie jak zwykle. W taki sposób na żadną krytykę się nie naraża, jednak miejsce w podstawowej jedenastce też raczej mu nie grozi.

Matteo Guendouzi [6,5/10] – jeżeli ktoś zastanawia się, jakim cudem udało się wyciągnąć takiego złotego dzieciaka za grosze, odkryję przed nim pewną tajemnicę – nastoletni Francuz ma ogromne problemy z ustawianiem się w defensywie. To na pewno aspekt, nad którym musi pracować najmocniej. Niemniej jednak, to ogromny talent i, przy dobrych wiatrach, przyszłość Arsenalu. Został autorem najładniejszego trafienia tego meczu – co ważniejsze, swojego pierwszego w koszulce Arsenalu. Miejmy nadzieję, że to tylko jeszcze bardziej zmotywuje go do ciężkiej pracy.

Emile Smith-Rowe [6,0/10] – kolejny wielki talent, który już niebawem może stanowić o sile ofensywnej The Gunners. Bardzo cieszę się, że udało mu się strzelić debiutancką bramkę w seniorach. Niemniej jednak, popatrzmy na jego występ obiektywnie: częste niepotrzebne straty (zwłaszcza w pierwszej połowie), kilka niewykorzystanych dogodnych sytuacji i ogólna duża nerwowość w grze. Wiadomo, czym spowodowana, ale mimo wszystko spróbujmy nie być stronniczy.

Alex Iwobi [7,5/10] – Alex wydaje się mieć jeden z lepszych okresów podczas jego przygody w Arsenalu. Jego umiejętności w pojedynkach 1 na 1, zmysł do gry kombinacyjnej i szybka noga wreszcie połączyły się z bujającą do tej pory w chmurach głową – tym sposobem po raz kolejny to właśnie Nigeryjczyk bez wątpienia jest najlepiej wyglądającym na boisku Kanonierem. Jego przekaz jest jasny – ‘wziąłem się ostro do roboty, wracam na dobre tory’. Oby tak dalej!

Danny Welbeck [6,0/10] – dużo walki, zaangażowania, stały pressing na obrońcach, pokazywanie się na pozycje – tego Anglikowi odmówić na pewno nie można. Wykonał swoją robotę – nic mniej, nic więcej.


Rezerwowi:

Lucas Torreira [3,0/5] – spokój, poukładanie, zabezpieczenie – tak w skrócie można scharakteryzować występ Urugwajczyka. Wniósł do środka pola dokładnie to, czego od niego można było oczekiwać.

Mesut Ozil [2,0/5] – ciężko powiedzieć, po co wchodził na boisko, gdyż wyglądał, jakby był na nim za karę. Kilka bezsensownych strat, niepotrzebne próbowanie koronkowych akcji w dogodnych do uderzenia pozycjach. Zwalniał grę Arsenalu, by utrzymać bezpieczny wynik.

Alex Lacazette [3,5/5] – umiejętnie grał tyłem do bramki i potrafił rozprowadzić akcje Kanonierów. Mądrze rozegrał piłkę do Guendouziego, zaliczając asystę przy jego trafieniu.

Facebook Comments