Zapowiedzi

ZAPOWIEDŹ: Karabach – Arsenal

Podróże wzdłuż i wszerz całej piłkarskiej Europy czas zacząć! Po ostatnim zwycięstwie z Vorsklą przed własną publicznością, przed Kanonierami stoi dzisiaj nie lada wyzwanie – Arsenal podejmie psujący wielu czołowym zespołom krew Karabach Agdam na gorącym terenie, na Stadionie Olimpijskim w Baku. Początek tego starcia o godzinie 18:55.

Pod względem obowiązkowych do przebycia kilometrów między poszczególnymi arenami grupa E Ligi Europy, w której występują podopieczni trenera Emery’ego, jest chyba najbardziej wymagającą ze wszystkich. Spośród Lizbony, Vorskly i Baku (gdzie rozgrywa swoje mecze Karabach), to właśnie wyjazd do Azerbejdżanu wydaje się najtrudniejszy i najbardziej egzotyczny. Po pierwsze, warunki atmosferyczne tam panujące są nieco inne niż w centrum kontynentu. Po drugie, ze względów politycznych z drużyną nie mógł polecieć Henrikh Mkhitaryan, co nie jest raczej często spotykaną sytuacją. I wreszcie, fanatyczni kibice zwykle wypełniający stadion w Baku po brzegi wytwarzają specyficzną atmosferę, która z pewnością nie pomaga przyjezdnym. Dość powiedzieć, że w zeszłorocznych rozgrywkach Ligi Mistrzów Karabach urwał na własnym obiekcie punkty Atletico Madryt, później powtarzając swój wyczyn w stolicy Hiszpanii. Po receptę na grę przeciwko Azerom Kanonierzy mogliby śmiało udać się do swoich dalszych sąsiadów, piłkarzy Chelsea, którzy w dwóch spotkaniach fazy grupowej Champions League w zeszłym sezonie wbili im aż 10 bramek. Da się?

Zawodnicy Karabachu z początku obecnej kampanii z pewnością mogą być zadowoleni. W sześciu ligowych kolejkach zdobyli oni 16 punktów, remisując tylko ze stołecznym Neftci Baku, które od początku dotrzymuje im kroku i z taką samą liczbą punktów dzieli z Karabachem fotel lidera. Agdamczycy w tym sezonie strzelają średnio prawie 2,2 bramki na mecz, tracąc przy tym zaledwie 0,67 gola. Z pewnością do udanych nie mogą zaliczyć inauguracji zmagań w Lidze Europy, podczas której zasłużenie ulegli Sportingowi Lizbona w Portugalii 2:0. Wydaje się, że Azerowie traktują europejskie puchary bardzo poważnie, gdyż w tamtym spotkaniu wystawili praktycznie najbardziej wyjściowy garnitur piłkarzy. Trzeba się więc liczyć z faktem, że przed własną publicznością tym bardziej będą gryźli trawę do ostatnich minut.

Nie ma co ukrywać, że w przeciwieństwie do gospodarzy dzisiejszego starcia, dla Arsenalu faza grupowa Europa League to przede wszystkim poligon doświadczalny i okazja dla zawodników do tej pory rzadziej występujących, by przekonać szkoleniowca do siebie i swoich umiejętności, a także możliwość zdobycia cennego doświadczenia dla kilku młodziaków. Mimo to, trzeba przyznać, że nawet nieco rezerwowe ustawienie Arsenalu w każdej z grupowych potyczek powinno być faworytem. Wiemy też, jakie podejście do tych rozgrywek ma trzykrotnie z rzędu triumfujący w nich Unai Emery, który zresztą zapowiedział, że jego największym celem na pierwszy sezon za sterami The Gunners jest powrót do Ligi Mistrzów i wygranie Ligi Europy jest do tego świetną okazją. Nie ma więc mowy o odpuszczaniu, zwłaszcza, że dostający swoje szanse zawodnicy wykazują naprawdę spory głód gry i ambicję.

Nie ma co rozpisywać się na temat rywalizacji Arsenalu i Karabachu, gdyż do meczu pomiędzy obiema ekipami jeszcze nigdy w historii nie doszło. Zamiast tego, warto skupić się na sytuacji kadrowej obu ekip przed czwartkowym meczem. Jedyny ból głowy, jaki będzie miał dzisiaj trener Gurban Gurbanov, będzie spowodowany klęską urodzaju. Będzie on miał bowiem do swojej dyspozycji prawie każdego zawodnika. Niedyspozycję zgłosił jedynie jeszcze niedawno występujący na boiskach Ekstraklasy Dani Quintana. Diametralnie różna sytuacja panuje w obozie The Gunners – do Baku nie poleciało aż siedmiu kluczowych piłkarzy. Oprócz wspomnianego wcześniej Mkhitaryana, w Londynie zostali leczący kontuzje: Petr Cech, Laurent Koscielny, Ainsley Maitland-Niles, Konstantinos Mavropanos, a także Pierre-Emerick Aubameyang. Wolne dostał także Aaron Ramsey, który na dniach spodziewa się narodzin swojego dziecka. Mimo wszystko, chętnych do gry nie brakuje i nawet to nie może być żadnym usprawiedliwieniem w przypadku niekorzystnego rezultatu.

Nie można oczekiwać, że na londyńczyków czeka dziś spacerek i trzy punkty same dopiszą się do ich dorobku. Dumni gospodarze bez wątpienia będą chcieli postawić silny opór przyjezdnym i spróbują urwać punkty wyżej notowanym rywalom. Miejmy jednak nadzieję, że napędzeni świetną serią zwycięstw Kanonierzy podtrzymają swoją passę, inkasując dziś kolejny komplet oczek.


Przedmeczowe ciekawostki:

  • Karabach nigdy nie mierzył się z Arsenalem, ale czterokrotnie podejmowali oni inne angielskie zespoły. Ich bilans nie jest zbyt okazały: same przegrane i bilans bramek 1-14 imponować raczej nie mogą.
  • Azerowie przegrali swoje wszystkie trzy ostatnie mecze w rozgrywkach Ligi Europy, co jest ich najgorszą serią w historii tego pucharu.
  • Arsenal przegrał tylko jedno z piętnastu ostatnich spotkań w fazie grupowej europejskich pucharów (11 zwycięstw, 3 remisy). Ostatnią porażką Kanonierów było 0:1 z FC Koeln.
  • Na przestrzeni ostatnich dwóch sezonów aż 17 różnych zawodników z armatką na piersi trafiało do siatki rywali w rozgrywkach Ligi Europy – to zdecydowanie więcej niż u konkurencji (drugie miejsce w tej klasyfikacji zajmują Zenit i Lazio – po 11 różnych strzelców).
  • Karabach nie potrafił strzelić gola w pięciu ze swoich ostatnich dziewięciu potyczek na europejskiej arenie.

Przewidywany skład Arsenalu: Leno – Lichtsteiner, Holding, Mustafi, Kolasinac – Elneny, Guendouzi – Welbeck, Smith-Rowe, Iwobi – Lacazette

Typ Armatek: 0-2

Facebook Comments