Oceny pomeczowe

OCENY: Arsenal 3-1 Brentford

Kanonierzy nie bez problemów, ale dość komfortowo uporali się z drużyną na co dzień występującą w Championship, Brentford, w 3. rundzie Carabao Cup przed własną publicznością. Było to świetne okno wystawowe dla zawodników, którzy do tej pory mieli kłopoty z wywalczeniem sobie miejsca w “pierwszym garniturze” Arsenalu. Kto wykorzystał swoją szansę, a kto na grę w ligowych spotkaniach będzie musiał jeszcze zasłużyć? Zapraszamy na nasze pomeczowe oceny!

Bernd Leno [6,0/10] – zaczął od niemal koszmarnego błędu, nie potrafiąc opanować prostej piłki metr od linii bramkowej. Niemal, ponieważ na szczęście piłka nie wtoczyła się do naszej bramki. Szybko jednak wyrzucił to z głowy i do końca wyglądał na bardzo opanowanego przy rozegraniu, a do tego dołożył kilka skutecznych interwencji. Za utratę gola raczej nie możemy go winić, lecz strzał Judge’a nie zerwał wcale pajęczynki, więc może gdyby Niemiec był nieco inaczej ustawiony…

Stephan Lichtsteiner [6,0/10] – doświadczony Szwajcar bardzo dobrze prezentował się w defensywie, gdzie był niepokojony zwłaszcza po kontaktowym trafieniu Brentford. Z przodu był równie aktywny, pokazywał się na pozycję, lecz kiedy już dostawał piłkę, nie bardzo wiedział co z nią zrobić, a jego dośrodkowania przeważnie trafiały do nikogo.

Skhodran Mustafi [5,0/10] – po raz kolejny skuteczne interwencje przeplatał fatalnymi kiksami czy brakiem koordynacji, które na tak newralgicznej pozycji, jaką jest stoper przydarzać się po prostu nie mogą. Po jego serii niefortunnych zagrań w pierwszej połowie nie wiadomo było czy śmiać się, czy płakać. W drugiej połowie również w nieco upokarzający sposób na ziemię posadził go wychodzący z kontratakiem skrzydłowy gości. W pozostałych sytuacjach był jednak raczej dość pewny i skuteczny w swoich poczynaniach.

Rob Holding [6,5/10] – po raz kolejny Anglik pokazuje, że świetnie czuje się z piłką przy nodze i rozegranie od tyłu nie stanowi dla niego żadnego problemu. Co cieszy najbardziej, wreszcie zaczęła poprawiać się także jego gra stricte defensywna – Holding mądrzej się ustawia i lepiej czyta grę. Oby ten rozwój trwał jak najdłużej.

Nacho Monreal [7,0/10] – Hiszpan idealnie obsłużył Welbecka przy trafieniu na 2:0, wieńcząc piękną kontrę Arsenalu mierzonym płaskim podaniem w pole karne. Ponadto, był bardzo bliski zdobycia bramki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Z tyłu natomiast raczej się nie napracował, jeśli jednak już był wywoływany do tablicy, to radził sobie bez problemów.

Mo Elneny [6,0/10] – typowy występ Egipcjanina – zaangażowanie w odbiorze, spokojne i bezpieczne podania, bez błędów, ale i bez błysku. Jedynym momentem ekstrawagancji Mohameda, który chyba na długo zapadnie mi w pamięci, była czyściutka “siateczka” założona rywalowi we własnym polu karnym.

Matteo Guendouzi [7,0/10] – zanotował ładną asystę przy otwierającym wynik spotkania golu Welbecka po krótkim rozegraniu rzutu rożnego. Przyjemnie patrzyło się na jego grę, kiedy tylko dostawał piłkę. Niejednokrotnie mógł zaimponować kreatywnością i swoją wizją gry. Nie zawsze jednak do końca dobrze poruszał się po boisku w defensywie. Dodatkowo, dopuścił się bezsensownego faulu, po którym z rzutu wolnego bramkę na 2:1 zdobył Alan Judge.

Henrikh Mkhitaryan [6,5/10] – kapitalnie rozprowadził akcję na 2:0 i… Z ważniejszych rzeczy to by było w zasadzie na tyle. To jest obecnie chyba najpoważniejszy problem Ormianina – potrafi dostarczyć te kilka magicznych dotknięć na przestrzeni całego meczu, które często decydują o jego rezultacie, ale oprócz tego jego wpływ na boiskowe poczynania drużyny jest stosunkowo niewielki w porównaniu do tego, na co go stać.

Emile Smith-Rowe [5,0/10] – widać, że ten chłopak ma ogromny talent, ale na razie nie potrafi pokazać pełni swoich możliwości na boisku. Bardzo energiczny występ, dużo biegania i walki, szybka noga i dobra technika, ale niestety większość jego zagrań w kluczowych momentach ostatecznie okazywała się nieudana. Duża dawka doświadczenia do zdobycia czeka go w tym sezonie – zarówno Puchar Ligi, jak i Liga Europy to rozgrywki skrojone idealnie pod wprowadzanie młodych diamentów do pierwszej drużyny.

Alex Iwobi [7,0/10] – na ten moment Iwobi wygląda, jakby Emery zerwał mu z nóg pęta, które blokowały go choćby w zeszłych rozgrywkach. Coraz częściej podejmuje odważne decyzje, nie boi się grać 1 na 1, ryzykuje otwierającymi podaniami, czy strzałami z dalszej odległości. Oczywiście, nie wszystko mu wychodzi, ale Nigeryjczyk ewidentnie odżył i jeżeli nadal będzie ciężko pracował, może wreszcie będzie w stanie zaprezentować światu swoje niewątpliwe możliwości.

Danny Welbeck [8,0/10] – Wele strikes again! Miał dwie sytuacje – strzelił dwa gole. Ponadto, nadzwyczaj dobrze wyglądał dzisiaj w grze tyłem do bramki i utrzymaniu piłki z przodu. Bardzo aktywnie grał w wysokim pressingu, co kilka razy odpłaciło się skutecznymi odbiorami Anglika wysoko na połowie przeciwnika.


Rezerwowi:

Alexandre Lacazette [3,5/5] – od samego wejścia na murawę piłka go szukała, a on dobrze wiedział, co z nią zrobić. Szczęśliwie wygrane dwie przebitki sprawiły, że wyszedł na idealną pozycję strzelecką, których nie zwykł marnować. Chwilę wcześniej zagrał szybką kombinację z Ramseyem, której jednak nie potrafił zamienić na gola.

Lucas Torreira [-/5] – w ciągu kilkunastu minut, które dostał wczorajszego wieczoru, nie wpłynął znacząco na obraz gry Kanonierów.

Aaron Ramsey [-/5] – przebywał na boisku tylko kilka chwil, ale nie przeszkodziło mu to w wykreowaniu dogodnej sytuacji Lacazettowi po efektownej wymianie podań z pierwszej piłki.

Facebook Comments