Oceny pomeczowe

OCENY: Arsenal 2-0 Everton

Pierwsza godzina gry to niemrawe ataki gospodarzy, które tylko raz zostały zakończone strzałem. Za to The Toffees wyprowadzili kilka groźnych akcji i gdyby nie znakomita postawa Petra Čecha to Everton wyszedłby na prowadzenie. Tak jak w czterech poprzednich meczach Arsenal zagrał dużo lepszą drugą połowę i ostatecznie wygrał spotkanie. Tym razem Kanonierzy nie pozwolili sobie na rozluźnienie w końcówce i po raz pierwszy w tym sezonie zachowali czyste konto w meczu o stawkę.

Petr Čech [10/10] MOTMDoświadczony bramkarz był bezbłędny. Już w drugiej minucie znakomicie zachował się przy ataku Calverta-Lewina. Pewnie wychodził do dośrodkowań przy rzutach rożnych i wolnych. Również nie można przyczepić się do jego gry nogami – wszystkie krótkie podania były celne, a kilka razy dobrze wznawiał grę dalekim wyrzutem. To dzięki Czechowi Arsenal zachował dzisiaj czyste konto, a jedna z interwencji była numerem tysiąc w Premier League!

Hector Bellerín [7/10] – Hiszpan zagrał solidny mecz. W pierwszej połowie miał problemy z Richarlisonem, ale po przerwie Brazylijczyk został wyłączony z gry. Jedynym błędem Bellerína było złamanie linii spalonego w pierwszych minutach gry – to właśnie wtedy Calvert-Lewin był bliski strzelenia gola. Prawy defensor znowu dobrze prezentował się w ofensywie – wykonał kilka dośrodkowań, a pierwsze powinno zakończyć się golem Nacho Monreala, jednak znakomicie zachował się Jordan Pickford. W przerwie Unai Emery najwyraźniej musiał kazać cofnąć się Bellerinowi, ponieważ w drugiej części spotkania dużo mniej mogliśmy oglądać Hectora pod polem karnym Evertonu. Warto dodać, że defensor miał aż 97% celnych podań (35).

Shkodran Mustafi [6/10] – Niemiec wydawał się być przestraszony. Nie wychodziły  mu wślizgi, Sokratis musiał go asekurować. Na szczęście ustrzegł się poważniejszych błędów i dobrze rozprowadzał piłkę – wykonał aż 67 podań (87% celnych). Mustafi nie zagrał źle, ale zawsze mogło być lepiej. Na pewno cieszy czyste konto.

Sokratis [3,5/5] – Reprezentant Grecji nie dokończył pierwszej połowy z powodu urazu. Dobrze radził sobie z Calvertem-Lewinem oraz Walcottem. Dwukrotnie ruszał z kontrą pod linię środkową boiska, ale nie miał komu zagrać. Raz musiał ratować Mustafiego faulem za co obejrzał żółtą kartkę. Miejmy nadzieję, że jego uraz nie jest poważny, ponieważ Sokratis jest najlepszym ogniwem bloku defensywnego Arsenalu.

Nacho Monreal [5/10] – Everton bardzo łatwo dochodził do sytuacji bramkowych po atakach jego stroną. W drugiej połowie często Rob Holding zmuszony był do interwencji po błędach Hiszpana. Gdyby zachował się lepiej w polu karnym, Arsenal prowadziłby po pierwszym kwadransie. Dośrodkowania La Cabry były niecelne. Nie do tego nas przyzwyczaił Nacho Monreal. Oby w następnym meczu było lepiej, bo na Kolašinaca i Maitlanda-Nilesa musimy poczekać jeszcze kilka tygodni.

 Lucas Torreira [7,5/10] – Bardzo dobry występ Urugwajczyka. Tego nam było trzeba. Zapewnił spokój w defensywie i rozegraniu. Szybko doskakiwał do rywali, był bezpardonowy. Obejrzał za to żółtą kartkę, ale takiego zawodnika Arsenalowi brakowało. Myślę, że w następnym meczu ligowym również wystąpi od pierwszej minuty. Torreira na boisku = brak straconych bramek.

Granit Xhaka [6/10] – Szwajcar zagrał tak jak ma w zwyczaju. Popełnił kilka błędów w rozegraniu, jeden z nich skutkował groźnym atakiem The Toffees, ale zagrał też parę naprawdę dobrych piłek, które kończyły się dośrodkowaniami czy strzałami. Xhaka na pewno lepiej prezentuje się u boku Lucasa Torreiry niż Mattéo Guendouziego, jednak nie jest to jeszcze jego szczyt umiejętności. Pomocnik wykonał dzisiaj 82 celne podania, a w końcówce meczu strzelał na bramkę bronioną przez Pickforda. Niestety niecelnie.

Mesut Özil [7/10] – Czyżby Mistrz Świata z 2014 roku wracał do formy? Mimo braku bramki lub asysty Niemiec zagrał dobry mecz. Napędzał akcje zaczepne, pracował w defensywie i wprowadzał w grę Arsenalu nieszablonowość. Mesut najlepiej czuje się w szybkiej kombinacyjnej grze co udowodnił przy drugiej akcji bramkowej. Był wtedy bliski zaliczenia asysty jednak Ramsey jeszcze podawał do Aubameyanga. Özil może być ważną postacią dla Arsenalu w tym sezonie.

Aaron Ramsey [6,5/10] – Walijczyk mimo zanotowania dwóch asyst (drugiej nieprawidłowej, Aubameyang znajdował się na pozycji spalonej) nie prezentował się dzisiaj najlepiej. Rzadko miał piłkę przy nodze, nie wracał się do defensywy. W pamięć zapadło mi jego bardzo dobre napędzające podanie do Özila, ale to tyle fajerwerków. W 80. minucie zmienił go Welbeck. Miejmy nadzieję, że Rambo się rozkręci, bo w zeszłym sezonie grał naprawdę bardzo dobrze.

Pierre-Emerick Aubameyang [7/10] – Gabończyk strzelił bramkę i to jest najważniejsze. Poza golem dobrze zachował się w pierwszej części spotkania, gdy idealnie wystawił piłkę Monrealowi. Jedno z dośrodkowań napastnika wylądowało na poprzeczce. Podobać musiały się także dryblingi oraz szybkie kontry Auby – wprowadzały one zamieszanie w szeregach gości. Występ na plus, ale mogło być lepiej. W 69. minucie w jego miejsce wszedł Alex Iwobi.

Alexandre Lacazette [8/10] –  Po Petrze Čechu najlepszy zawodnik Arsenalu. Strzelił przepiękną bramkę, pracował w defensywie, napędzał ataki Kanonierów. Francuz znakomicie zachował się przy akcji bramkowej na 2-0, gdy walczył do końca z Lucasem Digne’m i zagrał prostopadłą piłkę do Mesuta. Laca oddał jeden strzał na bramkę i to wystarczyło żeby zdobyć świetnego gola. Wokół niego należy budować skład, ponieważ jest w najwyższej formie.

Rezerwowi:

Rob Holding [6,5/10] – Anglik zmienił kontuzjowanego Sokratisa pod koniec pierwszej połowy i zagrał naprawdę bardzo dobrze. Ubezpieczał przeciętnych Mustafiego oraz Monreala, pewnie interweniował przy stałych fragmentach gry. Solidny występ dwudziestotrzylatka. Na pewno dostanie szansę w najbliższym meczu pucharowym przeciwko Brentford i kto wie czy jeśli znowu zagra tak jak dzisiaj to nie wygryzie Shkodrana z pierwszego składu.

Alex Iwobi [2,5/5] –  Nigeryjczyk wykreował parę akcji ofensywnych, wszedł w pole karne dryblingiem, ale więcej było w tym hałasu niż zagrożenia. Iwobi potrafi więcej.

Danny Welbeck [-/-] –  Nie pokazał wystarczająco wiele, by móc rzetelnie ocenić jego występ.

by: Maciek Jędrych

Facebook Comments