Oceny pomeczowe

Oceny: Huddersfield – Arsenal

A więc stało się! Ostatni akt ery Arsene’a Wengera jako trenera Arsenalu dobiegł końca w niedzielne popołudnie, gdzie na John Smith’s Stadium jego podopieczni zdobyli pierwsze wyjazdowe punkty w tym roku pokonując po średnio porywającym widowisku tutejsze Huddersfield 1-0, oraz sprawiając tym samym rozstanie z Bossem odrobinę przyjemniejszym dla niego samego.

David Ospina [9,5/10] [MOTM] Nie było tu innego wyboru – to w dużej mierze za sprawą Kolumbijczyka Arsenal po końcowym gwizdku mógł cieszyć się z końcowej wygranej. Zaliczył kilka świetnych interwencji, jak ta z początku spotkania, kiedy wybronił główkę Mounie, ta z początku drugiej połowy, kiedy naprawił błąd Mustafiego i wyciągnięty jak struna wybronił strzał Ince’a, czy też kiedy interweniował po główce “last-chance” w wykonaniu zawodników Huddersfield. Dodatkowo wyjątkowo dobrze radził sobie na przedpolu, nie miał problemów z grą w powietrzu, a jego rozegranie piłki stały na wysokim poziomie.

Hector Bellerin [6/10] Zagrał dosyć solidnie, bez znaczących błędów, pod koniec spotkania ubiegł czającego się za nim zawodnika gospodarzy, wybijając piłkę. Zadziwił mnie swoim znikomym zaangażowaniem w poczynania ofensywne Kanonierów, był zdecydowanie mniej aktywny niż Kolasinac po lewej stronie boiska.

Skhodran Mustafi [5.5/10] Niezłe ustawianie się, dobre, swobodne rozgrywanie piłki, kilka niezłych akcji na wyprzedzenie rywala. Zaliczył jednak kilka typowo swoich błędów – razem z Robem Holdingiem fatalnie ustawili się w pierwszej połowie, stwarzając tym samym zawodnikowi Huddersfield sytuację “oko w oko” z Ospiną, której na szczęście nie wykorzystał. Kiepsko także pokazał się w 59 minucie, pozwalając Ince’owi dopaść do piłki i groźnie strzelić. Nie popisywał się także w powietrzu, gdzie totalnie zdominowali go Depoitre i Mounie.

Rob Holding [5/10] Niepewny w swoich poczynaniach, rzadko wygrywał bezpośrednie pojedynki, zarówno w powietrzu, jak i na ziemi. Bardzo przeciętnie szło mu także rozgrywanie piłki, gdzie zdecydowanie brakowało mu dokładności.

Sead Kolasinac [6.5/10] Najgroźniejsze akcje Huddersfield były przeprowadzane jego stroną, gdzie kilkukrotnie Pritchard’owi udało się minąć Bośniaka. Poza tymi nielicznymi wyjątkami, należy go za grę w defensywie.. pochwalić. Korzystał ze swoich uwarunkowań fizycznych, czym notorycznie wygrywał pojedynki na lewej flance, zarówno w obronie jak i w ataku. Miał też spory udział w grze ofensywnej Arsenalu, regularnie podłączał się do akcji zaczepnych gdzie próbował stwarzać zagrożenie w polu karnym Terierów, nie do końca jednak mu to wychodziło – jego wrzutki w tym meczu nie stały na poziomie większym niż spodziewany. Plusik zdecydowanie za rajd w pierwszej połowie, gdzie zatrzymał go dopiero Zanka tuż przed polem karnym, wycinając Seada.

Granit Xhaka [7/10] Powoli nudnym staje się pisanie dokładnie tego samego o występach Szwajcara, jednak nie pozostaje nic innego, gdyż gra on na tym samym, wysokim poziomie od początku roku. Na boisku widział wszystko, celnie dostarczał piłkę w boczne sektory boiska, zabezpieczał (bądź co bądź niezbyt aktywnych) kolegów z linii pomocy. Nie mogę napisać jednak, że jak zawsze nie stracił piłki ani razu, bowiem zdarzyło mu to się aż jeden raz. Wyróźnienie za uratowanie Arsenalu od straty bramki na samym początku spotkania, kiedy to po główce z rzutu rożnego wybił piłkę z linii bramkowej.

Alex Iwobi [5/10] Po dwóch bardzo dobrych jak na siebie spotkaniach z Leicester i Burnley w roli środkowego pomocnika Alex ponownie przypomniał nam, że przed nim nadal dale(e…..)ka droga do bycia klasowym środkowym pomocnikiem. Rzadko korzystał ze swojego największego atutu – szybkiej nogi, rzadko wdawał się w dryblingi, kilkukrotnie niepotrzebnie tracił piłkę, przeciętnie wychodziło mu odnajdywanie kolegów z przednich formacji.

Aaron Ramsey [7/10] Kapitan Arsenalu w tym spotkaniu był jak zawsze pełen energii, zakładał pressing na zawodników Terierów, szukał sobie i kolegom wolnych przestrzeni w akcjach ofensywnych, co nie zawsze wychodziło zgodnie z zamiarem Walijczyka. Kilkukrotnie udało mu się stworzyć niezłe kombinacje z Mkhitaryanem czy Lacazettem, czego owocem była – jak się okazało – jedyna bramka Kanonierów w tym spotkaniu. Wyjątkowo często tracił piłkę, co przydarzyło mu się sześć razy, najwięcej spośród wszystkich zawodników przebywających na boisku.

Henrikh Mkhitaryan [6.5/10] Był to zdecydowanie ciężki mecz dla Ormianina. Podobnie jak Ramsey, miał ogromne chęci do gry, ale zdecydowanie brakowało mu szczęścia w kluczowych momentach. Starał się wypracowywać sytuację kolegom, szukał wolnych przestrzeni w obrębie pola karnego. Miał swój udział przy akcji bramkowej, gdzie świetnie rozegrał piłkę z Lacazettem tuż przed polem karnym. W pierwszej połowie groźnie uderzał na bramkę Huddersfield po dośrodkowaniu wyżej wymienionego Francuza, jednak piłka minimalnie przeszła obok słupka.

Pierre-Emerick Aubameyang [8/10] it happened again, it happened again… zdecydowanie wolelibysmy śpiewać to w kontekście rywalizacji o północ Londynu, tak jak to czynił Wojtek Szczęsny dwa lata temu. Z wiadomych skutków jednak nie możemy, więc pozostaje nam zadowolić się fenomenalną formą strzelecką Gabończyka, który pokonując bramkarza Huddersfield zaliczył swoją dziesiątą bramkę w barwach Arsenalu. Ponownie szarpał, starał się kreować sytuacje dla tak dla swoich kolegów, jak i dla siebie samego, co wychodzi mu jak mało komu. Nie ustrzegł się oczywiście błędów w postaci niedokładnych zagrań, i strat, jednak zdecydowanie zakryła je ilość pozytywów jego występu.

Alexandre Lacazette [7/10] Przez całe spotkanie szukał sobie miejsca na boisku, był na skrzydle, na szpicy, grał nawet na pozycji fałszywej dziewiątki. Wszędzie tam wnosił do gry trochę dobrego, jednak zdecydowanie brakowało u niego “kropki nad i”. W pierwszej połowie świetnym dośrodkowaniem odnalazł przed szesnastką Mkhitaryana, zaliczył ładną, sprytną asystę drugiego stopnia przy golu Aubameyanga, zmarnował także sytuację sam na sam, kiedy niepotrzebnie próbował lobować Lössla.

Rezerwowi:

Danny Welbeck [3.5/5] Zdecydowanie dał oddech Arsenalowi, wprowadzając powiew świeżości do gry Kanonierów. Miał szansę na bramkę, jednak po świetnej indywidualnej akcji trafił w golkipera Terierów.

Nacho Monreal, Ainsley Maitland-Niles [-/5] Nie wyróżnili się niczym specjalnym.

Facebook Comments