Oceny pomeczowe

Oceny: Arsenal – Burnley

Spośród wielu słów, które cisną się na usta po niedzielnym, pożegnalnym dla Arsene’a Wengera meczu na The Emirates, zdecydowanie wyróżnić można jedno. Jest nim najprostsze „Dziękuje”. Nie tylko dlatego, że wyraża ono 1000 innych słów, kiedy mówimy je w kontekście podziękowania Bossowi za  to czego dokonał w Arsenalu, nie tylko dlatego, że należy je powiedzieć kapitanowi Perowi Mertesackerowi po 7 latach gry dla Arsenalu, ale także dlatego, że to słowo najlepiej oddaje to, co chcieli przekazać swoją grą zawodnicy w niedzielne popołudnie. Zagrali z pasją, polotem, dynamiką i kreatywnością – zupełnie tak, jak Wenger wpajał im, i wszystkim swoim podopiecznym przez 22 lata na stanowisku, sprawiając ostatni domowy mecz wymarzonym dla niego, i pokazując, że jakiekolwiek porównania Arsenalu do Burnley czynione przez fanów innych drużyn Top Six są kompletnie bezzasadne.

Petr Cech [8.5/10] Czeski golkiper był praktycznie bezrobotny w pierwszej połowie, wyłączając rozegranie piłki. Na początku drugiej połowy zaliczył dwie dobre interwencje, świetnie radził sobie także z rozprowadzaniem akcji „od tyłu” .

Hector Bellerin [9.4/10] Jedyny błąd, jaki popełnił w tym meczu przydarzył mu się na początku drugiej połowy, kiedy dał się ograć Hendrickowi, który dobrze dośrodkował do Vokesa, zmuszając Cecha do interwencji. Poza tą sytuacją był to zdecydowanie jeden z lepszych występów Bellerina w tym sezonie. Asekurował całą prawą flankę, świetnie rozgrywał piłkę, głównie z Alexem Iwobim, czego owocem była bramka na 2-0. Należy go pochwalić także za celność wrzutek, która stała na wysokim poziomie w niedzielne popołudnie – zaliczył 2 asysty po wręcz modelowych dośrodkowaniach.

Callum Chambers [9/10] Lider formacji obronnej. Świetnie dyrygował swoimi kolegami, sprawiając, że defensywa Arsenalu była praktycznie nie do przejścia w tym spotkaniu. Jeśli mam być szczery, nie pamiętam meczu w tym sezonie, w którym napastnicy przeciwnika mieliby takie trudności w stwarzaniu zagrożenia dla bramki Kanonierów, wszystkie akcje były duszone w zalążku, i spora w tym zasługa Chambersa.

Konstantinos Mavropanos [9/10] Zdecydowanieczęściej widzieliśmy go na boisku, niż jego partnera ze środka obrony, jednak tylko  w pozytywnym aspekcie. Jego gra na wyprzedzenie, bezbłędna gra w powietrzu, niezłe ustawienie i odważne (choć czasami zbyt nerwowe, i przez to niecelne! ) rozegranie piłki mogą imponować. Dość powiedzieć, że kompletnie wybił grę głową Vokesowi i Barnesowi, którzy są uznawani za jednych z lepszych fachowców od gry w powietrzu w całej Premier League. Musi jednak popracować nad opanowaniem przy wyprowadzeniu piłki, kilka jego zagrań zasługuje na miano co najmniej ryzykownych.

Sead Kolasinac [9.1/10] Trochę mniej aktywny, niż jego vis a vis z prawej obrony, jednak nadal dający wiele drużynie. Bośniak pokazał dobrą i solidną grę w defensywie, gdzie praktycznie wyłączył z użytkowania lewą stronę boiska. Dodatkowo jego dośrodkowania stały na wyższym poziomie niż zwykle, co jednak nie wystarczyło, aby którekolwiek dosięgło w polu karnym celu ubranego w koszulkę z Armatką na piersi. Dodatkowy plusik za piękną bramkę, po świetnym, piekielnie mocnym uderzeniu.

Granit Xhaka [9/10] Po jego ostatnich występach należałoby rozważyć nadanie mu szlachetnego miana „Mr.Consistent”. Poziom jego występów od jakichś dwóch miesięcy jest niezmiennie wysoki. Każda akcja przechodzi przez niego, każda akcja także zaczyna się od niego. Jego przerzuty piłek w boczne sektory boiska były wręcz fenomenalne, a asekuracja całej linii pomocy idealna. Czego więcej można chcieć od defensywnego pomocnika?

Jack Wilshere [9/10] „Czysty” występ Jacka, zwłaszcza w defensywie, gdzie wprawdzie nie zanotował żadnej akcji obronnej, jednak dobrze zakładał pressing na zawodników Burnley, walcząc o każdą piłkę. Dużo więcej wkładu miał jednak w ofensywne poczynania Kanonierów. Jego dryblingi były niesamowite, zarówno efektowne jak i efektywne, to po jego fenomenalnej akcji Sead Kolasinac zdobył bramkę na 3-0. Mógł także strzelić bramkę, jednak minimalnie przestrzelił po akcji i dograniu Aubameyanga.

Alexis Iwobi [9.8/10] Wow. Patrząc na przedmeczowe składy, i Alex(isa) ustawionego w środku pomocy nie spodziewałem się, że obejrzę jeden z najlepszych występów Nigeryjczyka w barwach Arsenalu. Kolejny raz potwierdziła się teza, że im dalej od bramki przeciwnika się znajduje, tym lepiej gra. Jego niesamowicie kreatywne dryblingi, świetny przegląd pola zdecydowanie pomagały w kompletnym zdominowaniu środka boiska przez Arsenal. Dość powiedzieć, że Iwobi zaliczył asystę drugiego stopnia przy wszystkich trzech pierwszych (!) bramkach, dokładając do tego później własną, piękną bramkę, po akcji, którą sam zaczął i skończył. Nie można nie docenić także jego wkładu w grę defensywną, który był dosyć spory, czego skutkiem są 3 zaliczone odbiory. Niesamowitym jest także to, że zaliczając tylko 2 podania mniej od Granita Xhaki, tak samo jak Szwajcar nie zaliczył ani jednej straty, posyłając przy tym 3 kluczowe podania, które przerodziły się później w bramki.

Henrikh Mkhitaryan [9.4/10] Wręcz niesamowitą sprawą jest, że Miki w tym meczu nie zanotował asysty, ani bramki. Zwłaszcza patrząc na to, że był dosłownie wszędzie. Zdecydowanie udało mu się wejść w buty kontuzjowanego Özila, starał się szukać wszędzie akcji kombinacyjnej, dogrania do kolegów. Sam także próbował strzelić bramkę, jednak jego strzał z powietrza z pierwszej połowy był minimalnie niecelny, a drugi obroniony przez Pope’a.

Alexandre Lacazette [9.8/10] Zdecydowanie najlepszy zawodnik Arsenalu w pierwszej połowie.  Cały czas stwarzał zagrożenie, szukał gry kombinacyjnej wszędzie, schodził do skrzydła, gdzie starał się posyłać piłki w pole karne, jego dośrodkowanie z pierwszej połowy do Mkhitaryana było najwyższej próby, tak samo jak jego rozegranie piłki z Alexisem Iwobim, po którym Lacazette perfekcyjnie wystawił piłkę „na tacy” Aubameyangowi. Bramka to klasyczny Laca – świetne odnalezienie się w polu karnym i kliniczne wykończenie.

Pierre-Emerick Aubameyang [9.9/10] Sposób, w jaki Gabończyk potrafi wpłynąć na grę Arsenalu jest wręcz nieoceniony. Jego niesamowita szybkość, zwinność i umiejętność dryblingu zdecydowanie dają nam namiastkę tego, co można było poczuć, kiedy to Thierry Henry imponował podobnymi atrybutami. To, co go cechuje, to umiejętność gry dla zespołu. Już kolejny raz pokazał, że to nie indywidualne cele są dla niego najważniejsze. Przykład? Mając szansę na hat-tricka w końcówce drugiej połowy Aubameyang oddał piłkę Welbeckowi, by ten mógł także mieć wkład w zwycięstwo, co jednak jak wiemy się nie udało (Oh, Danny!). Mógł też zaliczyć co najmniej hat-trick asyst, gdyby tylko jego koledzy byli odrobinę skuteczniejsi. Dwie bramki jego autorstwa to pokaz cech napastnika idealnego – umiejętność znalezienia się w odpowiednim miejscu i czasie w polu karnym, oraz perfekcyjne wykończenie.

Rezerwowi:

Aaron Ramsey [4/5] Po wejściu na boisko typowo dla siebie nakładał pressing na rywali, walczył o każdą piłkę do końca, co w rezultacie przyniosło piątą bramkę dla Kanonierów, przy której zaliczył asystę drugiego stopnia. Także przy akcji, kiedy Danny Welbeck trafił w poprzeczkę miał swój wielki udział – to on świetnym dryblingiem utrzymał piłkę w posiadaniu Kanonierów i dograł do Mkhitaryana, który zgrał do Welbecka.

Danny Welbeck [4/5] Wniósł powiew świeżego powietrza i żądzy bramek w szeregi zadowolonego z bezpiecznego prowadzenia Arsenalu. Mógł zdobyć nawet dwie bramki, a jego strzał, po którym piłka ostatecznie wylądowała na poprzeczce był najwyższej próby.

Per Mertesacker [10/10] [MOTM] Zdecydowanie najlepszy i najważniejszy zawodnik meczu. Danke Per!

Facebook Comments