Zapowiedzi

ZAPOWIEDŹ: Arsenal – Burnley [POŻEGNANIE BOSSA]

Arsenal w ramach swojego 36. meczu ligowego w sezonie podejmować będzie Burnley. Spotkanie ważne ze względu na bezpośrednią rywalizację o utrzymanie szóstej lokaty w tabeli gwarantującej grę w Lidze Europy w przyszłej kampanii. To wszystko spada jednak na dalszy plan w okolicznościach, jakie towarzyszyć będą temu starciu. Będzie to bowiem ostatni mecz Arsenalu na Emirates Stadium pod wodzą jego “budowniczego”, Arsene’a Wengera. Z tej okazji Klub przygotował kilka dodatkowych atrakcji. Pierwszy gwizdek wybrzmi w niedzielę o godzinie 17:30.

ŚWIĘTO NIE TYLKO CZYSTO PIŁKARSKIE

Jeszcze grubo przed rozpoczęciem spotkania można będzie zacząć słać swoje podziękowania w kierunku najwybitniejszego menedżera w historii The Gunners. W klubowym sklepie na stadionie zwanym the Armoury umieszczona będzie księga, w której każdy będzie mógł umieścić krótką notkę dla Francuza, któremu ta księga będzie przekazana na koniec sezonu. Do dyspozycji będzie także greenscreen, dzięki któremu każdy będzie mógł zrobić sobie zdjęcie “z Wengerem w tle”.

Przy wejściu do stadionu Klub będzie rozdawał wszystkim fanom specjalne koszulki, które ubiorą w trakcie meczu, tworząc na stadionie wyjątkową atmosferę. Po ostatnim gwizdku sympatycy londyńskiego klubu są proszeni o pozostanie na stadionie i wspólne oddanie hołdu Wengerowi za jego osiągnięcia. A wszystko to, by godnie pożegnać Bossa.

FORMA OBU DRUŻYN

Mimo całej wyjątkowej oprawy, kluczowym wydarzeniem wciąż pozostaje jednak to, co na zielonej murawie. A tam nie możemy spodziewać się, że ze względu na całą ceremonię Burnley przyczyni się do sielankowej atmosfery i po prostu podłoży się Kanonierom. Zespół Seana Dyche’a ostatnio złapał co prawda delikatną zadyszkę, zdobywając w ostatnich trzech meczach tylko dwa punkty dzięki remisom z Brighton i Stoke, jednak obecna kampania w ich wykonaniu śmiało może być określana mianem bajecznej. Kto by pomyślał, że klub o znacznie mniejszym budżecie i renomie oraz teoretycznie mniej docenianych w piłkarskim świecie personaliach będzie w stanie napsuć tyle krwi ‘wielkim’ Premier League? Przez długi czas mówiło się, że piłkarze The Clarets wszystko zawdzięczają fatalnej jakości murawy na Turf Moor, gdzie punkty traciły po kolei wszystkie najmocniejsze ekipy. Jak się jednak okazuje, wystarczy spojrzeć w tabelę, by ogołocić bezsensowność tego mitu powtarzanego przez zazdrosnych bądź zawstydzonych sympatyków pokonanych drużyn. Burnley bowiem na wyjazdach zgromadziło 28 punktów – to o 2 oczka więcej niż przed własną publicznością (!) i aż ponad dwukrotnie więcej od… Arsenalu! Po 36 kolejkach mają oni na swoim koncie 54 punkty, co plasuje ich na siódmej pozycji. Ostateczny wynik Burnley w tej kampanii waha się już tylko pomiędzy właśnie lokatą siódmą a szóstą zajmowaną przez Kanonierów. Trzypunktowa strata do The Gunners może być zatem odrobiona już w niedzielę. Na pocieszenie należy tylko dodać, że przed podopiecznymi Wengera do końca rozgrywek czeka jeszcze jeden mecz więcej od The Clarets… I z miłych akcentów to by było na tyle.

Cały Arsenal żyje teraz tylko dwoma tematami: odpadnięciem z półfinału Ligi Europy i odejściem Wengera. W takich okolicznościach na pewno ciężko piłkarzom w pełni skupić się na wykonywanej pracy. Wszyscy liczymy jednak na zwycięstwo z, bądź co bądź, zespołem notowanym znacznie niżej. Piłkarze winni są to francuskiemu szkoleniowcowi, który przez tyle lat pokładał w nich swoją nadzieję i kształtował ich jako zawodników, ale i jako ludzi. Na taki sam motywacyjny efekt liczyliśmy też jednak w dwumeczu przeciwko Atletico…

Ostatni bilans Kanonierów w Premier League też nie powala na kolana. Trzy punkty w ostatnich trzech meczach nie mogą być powodem do dumy. W ostatnim ligowym starciu ulegli oni Manchesterowi United na Old Trafford 2:1. Usprawiedliwieniem może być jednak w tym wypadku mocno rezerwowy skład wystawiony w tamtym meczu przez Wengera. W 35 meczach udało im się zgromadzić 57 punktów, co pozwala im zajmować pozycję nigdzie wyżej, niż tylko szóstą. Strata do piątej Chelsea jest już za duża, by na jej odrobienie pozostały choćby matematyczne szanse.

Ostatnie pojedynki obu drużyn, choć zwycięskie dla Arsenalu, zawsze były bardzo wyrównane i raczej nie obfitowały w dużą liczbę bramek. W obecnej kampanii Kanonierom udało się wywieźć z Turf Moor skromne zwycięstwo 1:0 po bramce Alexisa z rzutu karnego w doliczonym czasie gry. Nie inaczej było wcześniej. Odkąd Burnley wróciło do Premier League, losy każdego meczu obu ekip decydowały się w końcowych sekundach. Ostatni pojedynek Burnley z Arsenalem na Emirates Stadium zakończył się rezultatem 2:1, a bramki dla Kanonierów strzelali wówczas Mustafi i ponownie Alexis z rzutu karnego w doliczonym czasie. To świadczy, jak niewygodnym rywalem dla Arsenalu są podopieczni Seana Dyche’a.

SYTUACJA KADROWA

Arsene Wenger nie będzie mógł skorzystać z usług trzech swoich podopiecznych: Laurenta Koscielnego, który doznał fatalnej kontuzji w czwartkowym meczu z Atletico, Mo Elneny’ego oraz oczywiście Santiego Cazorli. Menedżer Burnley za to będzie musiał radzić sobie bez Bena Mee, Scotta Arfielda, Stevena Defoura i Robbiego Brady’ego, a wątpliwym pozostaje występ Chrisa Wooda.

PRZEDMECZOWE CIEKAWOSTKI

  • Arsenal i Burnley mierzyły się w swojej historii 104 razy: Kanonierzy wygrali 50 spotkań, Burnley 33, a 21 razy padał remis
  • Średnia goli na mecz w pojedynkach Arsenalu z Burnley to aż 3,02. Drastycznie spadła ona jednak w ostatnich latach. Najczęstszym wynikiem jest bowiem 1:0 dla Arsenalu – trzy razy w ciągu ostatnich 5 spotkań
  • Arsenal strzelał przynajmniej 3 bramki w każdym ze swoich ostatnich czterech meczów ligowych na Emirates Stadium
  • W obecnej kampanii Arsene Wenger skorzystał z usług aż 30 piłkarzy! Tylko w sezonie 2011/12 w historii Arsenalu wystąpiło więcej zawodników (32).

 

Przewidywany skład Arsenalu: Cech – Bellerin, Mustafi, Chambers, Kolasinac – Ramsey, Xhaka – Mkhitaryan, Wilshere, Ozil – Aubameyang

Typ Armatek: 2-1.

 

Facebook Comments