Oceny pomeczowe

Oceny: Atletico – Arsenal

Ależ to było spotkanie w wykonaniu zawodników z armatką na piersi! Po fenomenalnych 90 minutach w wykonaniu każdego zawodnika podstawowej jedenastki Arsenal pewnie pokonuje Atletico na ich terenie i melduje się w finale tegorocznej odsłony Ligi Europy! Ewidentnie widać było, że zawodnicy postanowili zawalczyć i wyrwać to zwycięstwo dla swojego menadżera, który po 22 latach ustępuje ze stanowiska bez wygranej w europejskich rozgrywkach. Od samego początku zawodnicy  „gryźli trawę”, grali na pełnej koncentracji i w końcu dopięli swego!

 

 

Tak, tak to powinno wyglądać. Tak powinien wyglądać prawdopodobnie ostatni mecz w europejskich pucharach Arsene Wengera. Większość zawodników jednak po raz kolejny pokazała, że nie zasługuje na noszenie herbu Arsenalu na piersi, bo jest to brzemię, którego nie potrafią udźwignąć. „Disappointed, but not surprised”  to chyba idealne oddanie uczucia, które po tym dwumeczu towarzyszy tak mi, jak i prawdopodobnie 99% fanów Arsenalu.

David Ospina [4.5/10] Nie zawalił nic, bo też nie miał czego zawalić, był dosyć rzadko zatrudniany przez zawodników Atletico, i  często wyręczany przez stoperów Arsenalu. Nie miał szans na lepszą interwencje przy bramce, jego wyjścia do górnych piłek jak zawsze były niepewne i stwarzały zagrożenie w polu karnym Arsenalu, jego komunikacja z defensorami nie istniała. Dodatkowo wyjątkowo słabo wyprowadzał piłkę, która po jego wznowieniach najczęściej lądowała na aucie, albo pod nogami zawodników Atletico, chociaż należy przyznać, że był wyjątkowo często wykorzystywany przy rozegraniu piłki. Na plus zaliczyć należy jedynie interwencję po strzale Torresa w 87 minucie.

Hector Bellerin [2/10] Karygodne spotkanie w wykonaniu Hectora. Nieporadny zarówno w obronie, jak i w ataku. W ataku nie potrafił wykonać najprostszego dośrodkowania, z których większość lądowała na aucie, bądź padała łupem zawodników Atletico. Warto także zadać sobie pytanie, co wyczyniał przy zdobytej bramce Atletico, kiedy liczył chyba na to, że Griezmann nie dostrzeże wychodzącego na czystą pozycje Costy.

Skhodran Mustafi [5/10] Mogę zadać to samo pytanie, co trochę wyżej. Co on sobie myślał przy bramce dla Atletico? Źle ustawiony i ewidentnie spóźniony, jednak wcale nie zależało mu na tym, aby szybko wrócić pod bramkę – wręcz przeciwnie! Skhodran postanowił potruchtać w kierunku bramki, jakby pogodzony ze stratą bramki. Dwa razy w ciągu meczu dał się „nawinąć” Diego Coscie, starał się łatać dziury po Bellerinie na prawej stronie defensywy, kilka razy dobrze przeczytał zamiary zawodników Atletico.

Laurent Koscielny [2/10] Mimo że przebywał na boisku zaledwie 9 minut, zdążył zawalić w obronie, kiedy w pozornie prostej sytuacji dał Diego Coscie okazje do zrobienia z niego wiatraka. Żal mi go, ponieważ jego kontuzja jest poważna (zerwanie ścięgien Achillesa), i przez to nie pojedzie na Mundial, jednak sposób w jaki przystąpił do meczu nie zasługuje na żadną inną note.

Nacho Monreal [1.5/10] Myślałem, że nie da się zagrać gorzej niż Hector Bellerin w tym meczu. Jak potwornie się pomyliłem przekonał mnie właśnie Nacho, pretendent do „gracza sezonu” Arsenalu. To, w jak niesamowicie chaotyczny sposób zachowywał się w obronie jest wręcz nie do opisania. W pierwszej połowie do spółki z Koscielnym stworzył sytuację „oko w oko” z Ospiną dla Costy. Jego wybicia piłki były niedokładne, tak samo jak dośrodkowania, których wykonał zdecydowanie za dużo, i z których rzadko które docierało do  celu w postaci gracza Arsenalu w obrębie pola karnego. Mógł zagrozić bramce Atletico, jednak w świetnej sytuacji po podaniu Ramseya fatalnie przyjął sobie piłkę. Jedyny plus jego gry to dobre wejście po fenomenalnym zagraniu Xhaki z głębi pola i zgranie z drugiej połowy, przy którym zabrakło tylko napastnika do wykończenia w polu karnym.

Granit Xhaka [7.5/10] [MOTM] Jedyny zawodnik Kanonierów, który w dużej mierze wywiązał się ze swoich obowiązków w tym meczu. Solidny i twardy w defensywie, utrzymywał w ryzach pomocników Atletico. Jego interwencja z końcówki meczu, kiedy to zblokował zmierzający w światło bramki strzał Griezmanna była wprost fantastyczna. Jak zawsze  był gościem, od którego wszystko się zaczyna, i przez którego wszystko przechodzi. Nie zanotował żadnej straty, mimo że był najczęściej przy piłce. Dwukrotnie popisał się idealnie dokręconymi piłkami z głębi pola, które stworzyły zagrożenie pod bramką Atletico. Sam także oddał jedyny (!) strzał celny z dystansu, który sprawił wiele trudności Oblakowi.

Aaron Ramsey [6.5/10] Najbardziej kreatywny zawodnik w szeregach Arsenalu. Biegał, szukał gry, zakładał pressing na zawodników Atletico. Jego kilka akcji indywidualnych zdecydowanie mogło się podobać, były one efektowne i (czasami) efektywne. Co ciekawe, Walijczyk włożył sporo pracy w grę w defensywie – zanotował najwięcej udanych wślizgów w szeregach Kanonierów. Ciągle mu jednak czegoś brakowało, a jego grę w tym meczu oddaje  niewykorzystana sytuacja z początku drugiej połowy – w trudnej sytuacji nieźle przyjął piłkę, jednak nie był w stanie dobrze jej uderzyć, osaczony przez zawodników Atletico.

Jack Wilshere [4/10] Kapitan Arsenalu ewidentnie przeszedł obok meczu. Nie próbował grać odważniej do przodu, głównie ograniczał się do ciągłej gry po obwodzie. Zanotował kilka dobrych i celnych rozrzuceń gry w boczne sektory boiska. Tak w ofensywie, jak i w defensywie Jack dawał z siebie zdecydowanie za mało. Przy straconej bramce to on powinien pokryć Griezmanna, zamiast po prostu go przepuścić, tak samo niespełna dziesięć minut wcześniej, kiedy zagapił się, przez co Francuz miał okazję do strzelenia bramki, którą minimalnie przestrzelił.  Widać u niego coraz mniejsze zaangażowanie w grę zespołu, co prawdopodobnie spowodowane jest przeciągającymi się negocjacjami w sprawie nowego kontraktu. Jeśli jego forma szybko nie wróci do tej z początku sezonu, wtedy może się okazać, że Jack u nowego szkoleniowca najzwyczajniej nie będzie miał czego szukać.

Danny Welbeck [4.5/10] Walczył, biegał, ale kompletnie nic z tego nie wynikało. Powrócił trochę stary Danny, którego na boisku  nie widać, często po prostu czekał na piłkę na szpicy, odcięty od podań przez świetną defensywę Atletico. Wyprowadził jedną groźną akcję, gdzie wychodząc na sytuacje 3v2 został sfaulowany przez Diego Godina. Dodatkowo starał się wspomagać kolegów w defensywie, z mieszanym skutkiem.

Mesut Ozil [4/10] Niemiec nie pokazał nic nam specjalnego w tym spotkaniu. Zawsze gdy był przy piłce spowalniał grę, dając możliwość ustawienia się defensywie Atletico. Oczywiście zanotował kilka zagrań w swoim stylu rozpoczynając koronkowe akcje Arsenalu, jednak było tego zdecydowanie za mało jak na zawodnika takiej klasy. Kiedy dwukrotnie znalazł się w sytuacji, kiedy mógł strzelać z dużą dozą prawdopodobieństwa na trafienie, dwukrotnie oddał piłkę pod nogi obrońców Atletico.

Alexandre Lacazette [5.5/10] Miał swoją okazję na zdobycie bramki w pierwszej połowie, jednak wtedy niepotrzebnie poprawił sobie piłkę wyrzucając się tym samym do boku. Ewidentnie miał spore problemy z wyzwoleniem się spod pieczy Godina, dlatego często schodził na skrzydło, szukał sobie miejsca w polu karnym. Jako jeden z nielicznych szukał gry kombinacyjnej, czy to z Ozilem, czy to z Ramseyem. Zdecydowanie na plus kilkukrotne powalczenie w defensywie, wracanie się za akcjami Rojiblancos.

Rezerwowi:

Callum Chambers [7/10]  Bardzo dobrze wypełniał swój zakres obowiązków, starał się (tak samo jak w meczu z Manchesterem United) upilnować dużo większego i silniejszego Coste, co w większości przypadków mu się udawało. Zanotował dwa wślizgi „last-ditch” ratując Arsenal przed stratą bramki. Kulało jedynie wyprowadzenie piłki, co najbardziej widoczne było w drugiej połowie, kiedy to pod jej koniec dwukrotnie źle wybijał piłkę dając graczom Atletico sytuację bramkową praktycznie za darmo i zmuszając do interwencji Davida Ospine.

Henrikh Mkhitaryan [4/5] W moim odczuciu, przez 22 minuty spędzone na boisku zrobił więcej, niż Özil i Wilshere razem wzięci przez ponad 70 minut. Od razu po wejściu dzięki swojemu idealnemu przyjęciu piłki stworzył najgroźniejszą sytuację dla Arsenalu, gdzie jego strzał minął poprzeczkę bramki strzeżonej przez Oblaka o centymetry. Wprowadził do gry trochę ożywienia i kreatywności, i pozostaje tylko zadawać sobie pytanie „Co by było gdyby zaczął ten mecz w podstawowej jedenastce?”

Facebook Comments