Oceny pomeczowe

Oceny: Manchester United – Arsenal

Skupienie całej uwagi na walce o Ligę Europy ewidentnie kosztuje, co zdec ydowanie mogliśmy zobaczyć w składzie Kanonierów na niedzielne spotkanie z Czerwonymi Diabłami. Czy jednak kosztuje także w grze? Po dobrym meczu i kilku zaskakująco dobrym indywidualnym występom młodych zawodników Arsenal nieznacznie uległ Manchesterowi United w szlagierze 34 kolejki Premier League.

David Ospina [6/10] Paradoksalnie nie miał zbyt dużo okazji do pokazania swojego kunsztu bramkarskiego. Po części na jego konto można zaliczyć drugą bramkę – mimo że była to niezła główka z bliskiej odległości, nie powinna ona sprawić Davidowi większych problemów, a zakończyła się ona bramką, głównie przez średnie ustawienie kolumbijskiego bramkarza. Nie miał nic do powiedzenia przy pierwszej bramce, przeciętnie interweniował przy górnych piłkach (jak zawsze zresztą).

Hector Bellerin [6,5/10] Bardzo przeciętne spotkanie w wykonaniu Hectora. Popisał się fenomenalną interwencją przy pierwszej bramce, która nie uchroniła nas od straty bramki, jednak sam wślizg był światowej klasy. Kilka razy też dobrze podłączał się do akcji ofensywnych, był dużo bardziej aktywny w ofensywie niż Kolasinac na lewej stronie. W obronie jednak zdecydowanie zbyt łatwo dawał się objeżdżać Youngowi, czy później Martialowi. Jego wrzutki były jak jego cały mecz – średnie, potrafił kompletnie spaprać robotę zagrywając w najprostszej sytuacji do wrzutki prosto w De Gee, by chwilę później popisać się dobrym, odchodzącym dośrodkowaniem „na nos” Aubameyanga.

Callum Chambers [7,5/10] Bardzo dobre zawody w wykonaniu Anglika. Starał się dyrygować całą obroną Kanonierów, co wychodziło mu nadspodziewanie dobrze. Gorsze warunki fizyczne od chociażby Romelu Lukaku w pełni nadrabiał swoją szybkością i agresją. Często udawało mu się ubiegać swoimi interwencjami graczy United, zdecydowanie dobrze wychodziło mu czytanie gry, oraz rozprowadzanie piłki, a także posyłanie dalekich prostopadłych crossów do napastników.

Konstantinos  Mavropanos [7,5/10] Debiutant, przy oglądaniu którego miałem wrażenie jakby grał już w wyjściowej jedenastce Arsenalu co najmniej sto razy. Pokazał niesamowitą siłę, szybkość, zdecydowanie, agresje oraz istną dominację w pojedynkach główkowych. Kilkukrotnie zdarzało mu się po prostu wbiegać w środek rozgrywanej przez zawodników w czerwonych trykotach akcji, i zabierać im piłkę, jak gdyby nigdy nic. Świetnie radził sobie w powietrzu, jednak i jemu zdarzały się nietrafione główki, tak samo jak niecelne podania przy wyprowadzeniu piłki. Nie zmienia to jednak faktu, że pierwszy raz od dawna poczułem w meczu, że mamy dobrze zabezpieczone tyły, a to nie lada osiągnięcie. Brawo!

Sead Kolasinac [6/10] Tu z kolei mamy do czynienia z bardzo bezpiecznym meczem w wykonaniu Bośniaka. Nic nie zawalił, dobrze ustawiał się w obronie, praktycznie wyłączył z gry Lingarda i Valencie. Okupił to jednak totalnym brakiem zaangażowania w ofensywę, gdzie zdecydowanie brakowało wsparcia dla młodego Reissa Nelsona.

Granit Xhaka [6,5/10] Jak zawsze najczęściej przy piłce, przy swoich 71 celnych podaniach zanotował zaledwie jedną stratę. Kilka razy interweniował w destrukcji, rozbijając akcje United, plusik zdecydowanie za pójście „do końca” przy bramce Mkhitaryana, dzięki któremu ostatecznie Ormianin miał w ogóle okazje do strzału.  Nie można jednak odpuścić Szwajcarowi tego, że był mocno zamieszany w obydwie stracone przez Arsenal bramki. Przy pierwszej wykonał bezsensowny i nietrafiony wślizg, a potem nie zdążył wrócić za Pogbą, który niepilnowany wpakował piłkę do bramki Arsenalu. Druga bramka to po prostu źle obliczona główka Xhaki, przez co nie trafił w piłkę, dając w konsekwencji sposobność Marouane Fellaini’emu do umieszczenia piłki w siatce. Jego stałe fragmenty także nie stały na najwyższym poziomie niedzielnego popołudnia.

Ainsley Maitland-Niles [8/10] W końcu pokazał na co naprawdę go stać na swojej nominalnej pozycji. Odgrywał rolę klasycznego box to box, co wychodziło mu naprawdę dobrze. Opanowany w swoich poczynaniach, regularnie uprzykrzał życie zarówno Pogbie, jak i Maticiowi i Herrerze. Starał się podłączać do akcji ofensywnych, nawet urządzając sobie samodzielne rajdy, jak ten z początku drugiej połowy, kiedy „objechał” całą pomoc United. Starał się też grać kreatywnie, szukał wolnych przestrzeni w polu karnym United – w pierwszej połowie po jego no-look passie Mkhitaryan miał jedną z lepszych sytuacji do strzelenia gola, minimalnie jednak przestrzelił. Także w defensywie robił co mógł, kilkukrotnie dobrze przechwytując piłkę, czy wyjaśniając sytuacje. Minus za zachowanie przy straconej bramce, gdzie zdecydowanie za łatwo dał się obejść Pogbie.

Alex Iwobi [6,5/10] Zagrał bardzo podobnie do Granita Xhaki i Hectora Bellerina – zdarzało mu się fenomenalnie dryblingiem wyjść spod pressingu i minąć kilku rywali, by chwilę potem oddać piłkę zawodnikom United kompletnie za darmo. I właśnie to jest jego największą bolączką – im dalej od pola karnego, tym więcej swobody pokazuje, i tym lepszy jest Nigeryjczyk, a w przypadku gracza usposobionego ofensywnie nie powinno mieć to miejsca. Nadzwyczaj dobrze radził sobie w obronie, kilkukrotnie dobrze asekurował pozycję Hectora Bellerina.

Reiss Nelson [6,5/10]  „Angielski Neymar” tym razem nie pokazał nam pełni swoich możliwości. Zdecydowanie nie potrafił poradzić sobie z Antonio Valencią, szukał więc swoich okazji w środku pola, co zdecydowanie wyszło mu na dobre. Kilkukrotnie popisał się świetnym zmysłem rozgrywającego, dobrze rozrzucając piłkę na flankę, jego dwie indywidualne akcje zdecydowanie mogły się podobać.

Henrikh Mkhitaryan [8,5/10] [MOTM] Pod nieobecność Mesuta Özila Ormianin starał się wejść w jego buty, co zdecydowanie mu wyszło. Szukał wszelkich luk i sytuacji do podania kolegom przez cały czas, kiedy był na boisku, był także najbardziej kreatywnym zawodnikiem po stronie Arsenalu. Cały czas próbował zagrażać bramce swojego byłego klubu, nękając De Gee groźnymi, kąśliwymi strzałami, co przyniosło skutek dopiero w drugiej połowie po świetnie wymierzonym uderzeniu zza pola karnego. Niestety niezbyt układała mu się współpraca z Pierre-Emerickiem Aubameyangiem, z którym przez całe spotkanie nie mógł znaleźć wspólnego języka. Docenić należy także jego spory wkład w grę defensywną, gdzie odwalał kawał dobrej roboty regularnie wracając za akcjami rywali.

Pierre-Emerick Aubameyang [6,5/10] Chyba najsłabsze spotkanie Gabończyka od kiedy mamy przyjemność oglądać go w trykocie z armatką na piersi. Po części także dlatego, że został skutecznie wyłączony z gry przez duet Smalling-Lindelof. Zaliczył kilka udanych sprintów, którymi rozciągał obronę rywali, kilkukrotnie nieźle „dotykał” piłkę stwarzając okazje kolegom, jak na przykład wrzutka, po której Reiss Nelson miał czystą pozycję do uderzenia z główką. Miał jednak także swoje sytuacje bramkowe, dosyć klarowne, z których co najmniej jedna powinna zostać zamieniona przez Gabończyka na bramkę – raz zbyt lekko główkował, dwa razy był zbyt niezdecydowany na oddanie strzału, lub sam zaplątał się w swoim dryblingu.

Rezerwowi:

Danny Welbeck [3/5] Wniósł trochę ożywienia do gry Arsenalu, kilkukrotnie napędzał akcje ofensywne, popisał się niezłym strzałem z dystansu, po wcześniejszym dobrym odbiorze piłki.

Nacho Monreal [2/5] Zmienił kontuzjowanego Kolasinaca, ale nie pokazał wiele więcej od Bośniaka – także zagrał bardzo bezpiecznie z tyłu, skupiając się obronie dostępu do swojej bramki.

Joe Willock [-/5] Zaliczył 3 celne podania, przebojowo wyszedł z akcją Kanonierów, po czym stracił piłkę.

 

Facebook Comments