Oceny pomeczowe

OCENY: CSKA 2-2 Arsenal

Nie bez problemów, jednak podopieczni Arsene’a Wengera meldują się w półfinale Ligi Europy, w którym, jak już wiemy, przyjdzie im mierzyć się z Atletico. Piłkarze CSKA Moskwy postawili się Kanonierom w rewanżowym starciu ćwierćfinałowym, lecz doświadczenie i suma indywidualnych umiejętności piłkarskich pozwoliły londyńczykom przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, remisując na CSKA Ariena 2:2 po bramkach Welbecka i Ramsey’a. Oto, jak naszym zdaniem prezentowali się w czwartkowym meczu poszczególni zawodnicy Arsenalu.

Petr Cech [4,0/10] – kilka dobrych interwencji utrzymujących The Gunners na prowadzeniu przekreślił dwiema mocno średnimi przy obu golach Rosjan. Dwukrotnie bowiem po strzałach piłkarzy CSKA parował piłkę wprost pod nogi nabiegających rywali, praktycznie obdarzając ich tym samym darmową okazją na bramkę.

Hector Bellerin [4,5/10] – zawsze dawał opcję do zagrania na prawym skrzydle, ale gdy już miał piłkę przy nodze, nie potrafił z nią zrobić niczego konkretnego. W defensywie bez rażących błędów, ale kilkukrotnie dał się ograć Kuchaevowi – to właśnie po dośrodkowaniu lewego wahadłowego CSKA padła pierwsza bramka dla gospodarzy.

Skhodran Mustafi [4,0/10] – kiepskie zawody w wykonaniu obu stoperów Arsenalu. Zamiast dawać zespołowi potrzebny spokój, sami wprowadzali nerwowość i niepewność. Pozwalali rywalom zbyt łatwo oddawać strzały, zostawiali im za dużo miejsca. Niemcowi w dodatku przytrafiło się kilka błędów w rozegraniu.

Laurent Koscielny [4,0/10] – Musa i Golovin sprawiali Francuzowi tego wieczoru sporo problemów. Występ zdecydowanie nieprzystający kapitanowi drużyny.

Nacho Monreal [4,5/10] – nie zaczął tego spotkania najlepiej, jednak na szczęście wraz z upływającym czasem poprawił się w grze w destrukcji. Z przodu za to wyjątkowo kompletnie bezproduktywny.

Mo Elneny [7,5/10] – o dziwo, to właśnie Egipcjanin okazał się być motorem napędowym kluczowych dla tej rywalizacji akcji Arsenalu – kapitalna asysta przy bramce Welbecka i bardzo przytomna przy trafieniu Ramsey’a pozwoliły mu być najlepszym piłkarzem Arsenalu czwartkowego wieczoru.

Jack Wilshere [4,0/10] – w rozegraniach często spóźniony o tempo czy dwa, wielokrotnie niepotrzebnie spowalniał akcje dryblingiem, który ponadto czasem kończył się jeszcze niebezpieczną stratą. Anglik ewidentnie zgubił formę, którą imponował jeszcze niedawno.

Aaron Ramsey [6,0/10] – Walijczyk wpadł w trans i strzela ostatnio bez opamiętania. Jego występ nie był może najwyższych lotów, ale nie można mu odmówić ogromnego zaangażowania i prób przeszycia defensywy CSKA zmyślnymi zagraniami, które jednak często spełzały na niczym. Szacunek za dokończenie meczu mimo rozcięcia łydki, które przydarzyło mu się jeszcze w pierwszej odsłonie i szybkiego zszywania w przerwie.

Mesut Ozil [6,0/10] – nie nadawał w tym meczu z kolegami na tych samych falach, choć jego zagrania momentami były wprost rewelacyjne. Niestety, nieskuteczność kolegów “okradła” go z kilku asyst. Imponował także bardzo aktywną jak na siebie grą w defensywie. Czując, że drużyna potrzebuje jego wsparcia w tym elemencie, potrafił wziąć na siebie odpowiedzialność za grę w destrukcji.

Danny Welbeck [7,5/10] – zdecydowanie najlepszy zawodnik Arsenalu do momentu pierwszej bramki Kanonierów, która zresztą była finiszem najwyższej klasy. To właśnie Anglik rozrywał defensywę CSKA odważnymi rajdami i dwukrotnie zaskakiwał świetnymi dograniami wzdłuż pola karnego, których jednak nie udało się jego kolegom wykończyć. Wenger w ostatnim czasie mocno na niego postawił, a on wreszcie zaczął odpłacać za to całkiem niezłymi występami.

Alexandre Lacazette [4,5/10] – odcięty od podań przez rosłych obrońców rywali, którzy stopniowo coraz bardziej zniechęcali go do gry. Mecz do zapomnienia w jego wykonaniu.

 

Rezerwowi:

Alex Iwobi [2,0/5] – nie był zbyt widoczny po wejściu na murawę, choć przebywał na niej prawie dwa kwadranse. Zdołał być w centrum wydarzeń pod koniec spotkania, ale w doskonałej sytuacji do strzelenia wyrównującej bramki koszmarnie spudłował, co jednak mało kogo jeszcze zaskakuje.

Calum Chambers [3,0/5] – wszedł na boisko, by uspokoić grę Kanonierów i ze swojego zadania wykonał się co najmniej przyzwoicie.

Facebook Comments