Aktualności Wywiady

Aubameyang na temat Wengera i gry z Lacazettem

Napastnik Arsenalu, Pierre-Emerick Aubameyang stwierdził w ostatnim wywiadzie dla Sky Sports, że krytyka menadżera Kanonierów – Arsène’a Wengera – jest czasami “nieco niesprawiedliwa”. Reprezentant Gabonu wspomniał także o przyjaźni z Alexandrem Lacazettem.

Kanonierom w zeszłym sezonie nie udało się zakwalifikować do Ligi Mistrzów po raz pierwszy podczas 22-letniej kadencji Wengera. Obecnie ścigają czołową czwórkę, lecz mają 13 punktów straty do miejsca gwarantującego udział w kwalifikacjach do Champions League, a do końca rozgrywek zostało zaledwie 6 kolejek. Wygląda na to, że i w tym roku nie uda im się awansować do najbardziej prestiżowych europejskich rozgrywek z poziomu Premier League. Cała nadzieja pozostaje w zwycięstwie w Lidze Europy.

W rezultacie takiego przebiegu wydarzeń Francuz miał do czynienia z krytyką ze strony fanów, którzy nalegali by opuścił Arsenal. Aubameyang ma nadzieję, że kibice – szczególnie ci, którzy zrezygnowali z oglądania drużyny z poziomu trybun własnego stadionu – zobaczą poprawę w formie zespołu.

Zapytany, czy Wenger zasługuje na krytykę, którą otrzymuje, powiedział Sky Sports News: “To trudne pytanie, czasami myślę, że jest to trochę niesprawiedliwe. W ostatnich meczach gramy zdecydowanie lepiej i mam nadzieję, że ludzie to zobaczą.”

Gabończyk, który ma już sześć bramek w swoich pierwszych siedmiu występach w Arsenalu, ma nadzieję zagrać u boku Alexandre’a Lacazette’a, mówiąc, że ich duet się uzupełnia, mimo że grali przeciwko sobie podczas pobytu we Francji.

Dodał: “Myślę, że będziemy mieli okazję zagrać razem – to jest coś, co powiedziałem, kiedy po raz pierwszy przyjechałem do Londynu. Od początku miałem nadzieję, że będę z nim grać.”

“Mamy różne style, ale myślę, że są to style, które wzajemnie się uzupełniają – jest bardzo dobrym graczem i bardzo miłym człowiekiem.”

“Byliśmy kiedyś rywalami we Francji, ale teraz jesteśmy przyjaciółmi i mam nadzieję, że możemy dobrze grać razem i zdobywać wiele bramek” – zakończył były gracz Borussii Dortmund.

BY: KONRAD IDZI

Facebook Comments