Oceny pomeczowe

OCENY: Arsenal 3-0 Stoke

Miażdżąca przewaga we wszystkich kluczowych statystykach, trzy bramki na koncie przy jednoczesnym braku trafień po stronie rywali – na papierze starcie Arsenalu z walczącym zaciekle o utrzymanie Stoke było niezwykle jednostronne. Rzeczywistość nie była jednak aż tak kolorowa, bowiem podopieczni Wengera przez większość czasu nie potrafili znaleźć wytrychu, który otworzyłby szczelnie pozamykaną na cztery spusty defensywę gości i dopiero rzut karny otworzył worek z bramkami. Oto, jak naszym zdaniem prezentowali się w to niedzielne popołudnie nasi ulubieńcy.

David Ospina [6,5/10] – powrót do ligowego składu po niemal roku przerwy nie zrobił chyba na Kolumbijczyku wielkiego wrażenia. Wywoływany do tablicy zawsze radził sobie bez większych problemów.

Hector Bellerin [7,0/10] – bardzo często pokazywał się na pozycji, brał na siebie dużo gry z przodu, choć z reguły szukał najprostszych rozwiązań. Wyraźnie brakowało mu do rozegrania typowego skrzydłowego na swojej flance. Po wejściu Lacazette’a nieoczekiwanie stał się głównym kreatorem – posłał dwie miód-maliny do Francuza, co poskutkowało m.in. podyktowaniem na nim rzutu karnego.

Skhodran Mustafi [6,5/10] – popełnił kilka dramatycznych błędów przy wprowadzeniu piłki do gry w pierwszej połowie, ale na szczęście wraz z upływającym czasem przybywało mu opanowania i precyzji. Co zepsuł z piłką, wielokrotnie oddał w defensywie, ratując kolegów idealnie wymierzonymi wślizgami, skasowawszy tym samym wszystkie groźnie zapowiadające się kontry Stoke.

Calum Chambers [6,0/10] – bardzo solidny występ. Bezpieczne i, co najważniejsze, skuteczne rozwiązania z tyłu zdecydowanie przyczyniły się do zachowania czystego konta. Mógł otworzyć wynik meczu, ale nie wykorzystał przynajmniej dwóch dogodnych okazji po stałych fragmentach gry.

Nacho Monreal [6,0/10] – jak zwykle, niezmordowany. Zawsze tworzył alternatywę do gry na lewej stronie. Niestety, jego dogrania nie stały tym razem na jego wysokim poziomie. W obronie radził sobie za to bez najmniejszych problemów.

Aaron Ramsey [7,5/10] – bardzo aktywny, biegający, walczący, kreujący i w tym wszystkim jak zwykle efektowny i… nie do końca efektywny. W pierwszej połowie zdecydowanie najlepszy piłkarz Arsenalu, po przerwie nieco spuścił z tonu. Inteligentnym sytuacyjnym lobem trafił tylko w poprzeczkę.

Mo Elneny [5,0/10] – przyzwoicie, ale nic poza tym. Wypełniał swoją rolę i to na tym zdecydowanie skupił całą swoją uwagę – doskok do przeciwnika, zabezpieczenie tyłu, ewentualny przechwyt i zagranie do najbliższego partnera. W pewnym momencie fani nieco zirytowali się już jego zachowawczą grą i zaczęli zachęcać go do odważniejszych decyzji, to jednak na niewiele się zdało.

Jack Wilshere [6,0/10] – nie miał wyraźnego wpływu na grę swojego zespołu. Nie przeszkadzał, ale też nadto nie pomagał – od kapitana The Gunners możemy chyba wymagać czegoś więcej.

Mesut Ozil [6,0/10] – nie był to z pewnością występ życia w wykonaniu Niemca. Mimo to, zdołał wykreować kilka sytuacji i wywalczył rzut karny, który pozwolił przełamać defensywę gości. Ogólnie jednak nonszalancki, niedokładny i nieco chaotyczny.

Danny Welbeck [3,0/10] – nie zaistniał w tym spotkaniu – i całe szczęście. Koledzy chyba starali się omijać go przy konstruowaniu akcji. Jeżeli już jednak dostawał podanie, z reguły tylko kwestią czasu było, żeby ją stracił. Nie można odmówić mu ambicji i pracy w defensywie, ale chyba nie tylko za to chcemy rozliczać zawodnika ofensywnego.

Pierre-Emerick Aubameyang [7,5/10] – gol z karnego i piękny finisz sytuacyjnej piłki to za mało jak na zawodnika tej klasy. Napastnik ma strzelać gole i on swoje zadanie wykonał, więc może się czepiamy, ale w pierwszej połowie praktycznie nie istniał, a w drugiej odsłonie, oprócz dwóch trafień, zmarnował sytuację sam na sam i… to by chyba było na tyle. W porządku, ale liczymy na więcej.

Rezerwowi:

Alexandre Lacazette [4,5/5] – kapitalne wejście Francuza. Rozruszał grę Kanonierów. Od początku pokazywał się na pozycje, nie bał się dryblingu, w którym radził sobie bardzo dobrze i zaprezentował kilka ciekawych zagrań kombinacyjnych w ataku pozycyjnym. Ponadto, wypracował rzut karny, który później sam wykorzystał. Całkiem nieźle, jak na powrót po długiej kontuzji. Miejmy nadzieję, że jego pewność siebie po takim występie znacząco wzrośnie i forma wskoczy wreszcie na odpowiedni jego umiejętnościom poziom.

Henrikh Mkhitaryan [3,5/5] – pomimo, że na boisku nie przebywał za długo, to zdążył stworzyć kolegom kilka dogodnych szans do strzelenia bramki. Sam również próbował, ale Butland wyłapał jego uderzenie.

Granit Xhaka [3,0/5] – wszedł i z miejsca pokazał, że dystrybucja piłki to element gry, w którym jednak góruje nad swoim konkurentem do gry, Elnenym.

Facebook Comments