Oceny pomeczowe

Oceny: Arsenal – Watford

Po fatalnej passie trzech przegranych z rzędu w Premier League zawodnicy Arsenalu podejmowali na własnym boisku podbudowany dwoma kolejnymi wygranymi w lidze Watford. Chcący się zrehabilitować za ostatnią słabą formę, oraz żądni rewanżu za  październikową porażkę podopieczni Arsene’a Wengera tym razem wyszli z pojedynku z tarczą, dosyć łatwo wygrywając i pokazując wszystko czego oczekiwalibyśmy od nich w każdym meczu – kreatywność, pełne skupienie, i przede wszystkim skuteczność.

Petr Cech [9,5/10] [MOTM] Po tylu meczach w tym sezonie, gdy czeski golkiper zawodził, popełniał czasami wręcz szkolne błędy, nadszedł w końcu mecz, w którym był on absolutnie pierwszoplanową postacią w ekipie Kanonierów. Jako bramkarz nie ma oczywiście takiego wpływu na grę jak chociażby zawodnicy przednich formacji, ale swoimi świetnymi interwencjami w przekroju całego meczu, oraz pierwszym, powtarzam P I E R W S Z Y M obronionym rzutem karnym w barwach Arsenalu walnie przyczynił się do zachowania czystego konta. Nie wiem czy mógł sobie wyobrazić lepszy scenariusz na mecz, w którym zachowa swoje dwusetne, jubileuszowe czyste konto w Premier League, po 11  kolejnych nieudanych próbach. Brawo! [urwane 0,5 za fatalny pseudowyrzut!]

Ainsley Maitland-Niles [7/10] Dziwnie mają się sprawy z Ainsleyem – jest nominalnym środkowym pomocnikiem, a jak do tej pory mógł tam wystąpić zaledwie 2 razy, co przy ogóle jego występów w tym sezonie jest dosyć śmiesznym wynikiem. Nie zmienia to jednak faktu, że z lepszej strony pokazuje się właśnie jako boczny obrońca. Pokazał wiele cech, których ewidentnie brakuje Hectorowi Bellerinowi – znalazł równowagę między atakiem a obroną, dobrze asekurował swoich kolegów, świetnie współpracował z Ozilem i Mkhitaryanem stwarzając realne zagrożenie na  prawej stronie boiska. Nie ustrzegł się jednak pojedynczych błędów w obronie, zwłaszcza tego, przez który został podyktowany rzut karny dla Watfordu – zupełnie niepotrzebnie zostawił nogi za sobą, czym praktycznie „poprosił” sędziego o podyktowanie jedenastki.

Skhodran Mustafi [9/10] Zdecydowanie najlepszy mecz Niemca od kilku tygodni. Wychodziło mu wszystko, nie popełniał błędów w obronie, jego agresywne odbiory często dusiły akcje Watfordu w zarodku. Do tego wykazał się umiejętnością czytania gry, kilka razy przewidział dalszy bieg akcji i udanie je stopował. Po raz kolejny zdołał strzelić bramkę, już trzecią w tym sezonie, kolejną po świetnym urwaniu się obrońcom w polu karnym.

Rob Holding [7,5/10] Czyżby pierwsze symptomy powrotu Holdiniego z końcówki zeszłego sezonu? Osobiście nie wydaje mi się, co nie zmienia faktu, że były to dobre zawody w wykonaniu byłego zawodnika Boltonu Wanderers. Dobrze ustawiony, nieźle asekurował Seada, kiedy ten ruszał w swoje ofensywne rajdy (rzadsze niż zwykle, ale jednak), praktycznie wyłączył z gry Troya „Trolla” Deeneya. Wyróżnił się zdjęciem piłki ,,z nogi” zawodnikowi Watfordu pod koniec pierwszej połowy, i świetnym blokiem na początku drugiej połowy po woleju Kiko Famenii w pozytywnym aspekcie. Kilkukrotnie jednak był wyraźnie spóźniony, a na samym końcu spotkania mógł podarować bramkę Watfordowi niedokładnie podając,  stawiając Arsenal w sytuacji 1v3, z której szczęśliwie udało się wybrnąć.

Sead Kolasinac [7,5/10]  Solidny występ Bośniaka, który w tym meczu był mocno wycofany, o wiele rzadziej niż zwykle urządzał sobie wypady do przodu, co nie znaczy wcale, że ich zaprzestał. Skupił się na obronie i wyszło mu to bardzo dobrze – swoją potężną sylwetką i walecznością praktycznie wyłączył z gry prawą stronę Watfordu. Mądrze podłączał się do akcji, mógł zaliczyć co najmniej dwie asysty – tu jednak pojawia się największa zmora Seada, czyli dokładność wrzutek – za mocno, za plecy, rzadko udaje się mu trafić w punkt – w pierwszej połowie przy lepszym dograniu Aubameyang z pewnością zdążyłby do piłki i podwyższył na 2-0.

Granit Xhaka [8/10] Od pewnego czasu Szwajcar naprawdę zaczyna nam się pokazywać z jak najlepszej strony. Nie inaczej było w niedzielne popołudnie, razem z Elnenym totalnie zdominował środek pola. Każda piłka przechodziła przez niego, a on ją mądrze rozgrywał, bezbłędnie obsługując kolegów. Można też zauważyć delikatną poprawę w realizowaniu przez niego jego zadań defensywnych. Po raz kolejny zminimalizował ilość strat – zaliczył ich dokładnie 0 w tym meczu, faulował tylko kiedy było trzeba.

Mohamed Elneny [8/10] Dużo bardziej zaangażowany w ofensywne poczynania Arsenalu niż jego kolega ze środka boiska. Momo pokazał, że potrafi zagrać inaczej, niż tylko do najbliższego, i wybił się ze swojej solidności – kilka razy świetnie obsługiwał kolegów z głębi pola, stwarzając stuprocentową okazję do strzelenia bramki dla Mesuta Özila oraz wyprowadzając na czystą pozycję do strzału Seada Kolasinaca w drugiej połowie.

Alexis Iwobi [5/10] Zdecydowanie najgorszy zawodnik w szeregach Kanonierów. Jeśli mam być szczery, nie pokazał absolutnie nic za co mógłbym go wyróżnić. Brakowało dynamiki, kreatywności, często zagrywał niecelnie i kolejny raz zakwestionował sens wystawiania go w pierwszym składzie Arsenalu, do którego po prostu trochę nie pasuje umiejętnościami, porównując go chociażby do Henrikha Mkhitaryana.

Henrikh Mkhitaryan [9/10] Zaangażowany w grę defensywną, kiedy w drugiej połowie stracił piłkę osobiście wrócił się po nią na pełnym gazie i od razu ruszył z kontrą. Dowodzi to, jak bardzo mu zależy na dobrej grze w Arsenalu, co zresztą póki co prezentuje (z nielicznymi wyjątkami). Wychodziła mu współpraca z Maitlandem-Nilesem, ponownie pokazał dobre zrozumienie z Mesutem Özilem, z którym często wymieniał się pozycjami, oraz z Pierre-Emerickiem Aubameyangiem, świetnie obsługując Gabończyka przy akcji na 2-0, i kończąc akcję po jego dograniu na 3-0. Myślę, że śmiało możemy go okrzyknąć szybszą wersją Mesuta na boisku – podobnie jak Niemiec ma olbrzymią chęć do gry kombinacyjnej, w lwiej części skutecznej, stwarzającej realne zagrożenie dla bramki przeciwnika.

Mesut  Özil [8,5/10] Po kilku słabszych występach Niemiec znowu zagrał na swoim wysokim poziomie. Aktywny przez cały mecz, szukał sobie miejsca na boisku, idealnie obsługiwał kolegów, samemu wyrównując swoją asystą rekord w szybkości zdobycia 50 asyst w Premier League – zajęło mu to 141 meczów, wyprzedził w tym zestawieniu Erica Cantone, który osiągnął 50 asyst po 143 meczach. Do asysty mógł dopisać bramkę, jednak jego strzał fantastycznie wybronił Karnezis. Miał także wielki udział przy bramce na 3-0 – to po jego akcji piłka trafiła pod nogi Aubameyanga, który dostarczył ją Mkhitaryanowi.

Pierre-Emerick Aubameyang [8,5/10] Szkoda, że zakończył mecz tylko z jedną bramką i asystą, ponieważ jego dorobek mógł być o wiele okazalszy. Z tego co powinien wykorzystać mógłby uzbierać minimum hat-tricka, jednak brakowało mu zimnej krwi. Poza tym zagrał typowo dla siebie – szukał sobie miejsca w polu karnym, był cały czas pod grą, dobrze wychodził na wolną pozycje stwarzając kolegom możliwość podania mu prostopadle, z czego notorycznie korzystali Mkhitaryan i Özil. Przy bramce na 2-0 pokazał swój kunszt unikając spalonego i spokojnie mijając Karnezisa, a przy tej na 3-0 przytomnie odegrał do Mkhitaryana. Oby tak dalej!

Rezerwowi:

Danny Welbeck [2,5/5] Niezbyt wiele umiejętności pokazał nam Danny ze swojej strony, wygrał kilka pojedynków główkowych, naciskał obrońców Watfordu. Mógł nawet zdobyć bramkę, jednak jego strzał świetnie obronił Karnezis. Zaangażowanie, i tak naprawdę niewiele więcej.

Callum Chambers [3/5] Nie miał dużo pracy, ale kiedy już został zatrudniony przez napastników Watfordu wykonał świetny kluczowy wślizg, stopując akcje gości.

Jack Wilshere [2,5/5] Sprawiał wrażenie trochę nieobecnego, dwa razy zagrał niedokładnie, raz udało mu się obsłużyć Welbecka, który był bliski strzelenia bramki.

 

Oczywiście gratulujemy ustanowienia rekordu w szybkości zdobycia 50 asyst Mesutowi, a także dwusetnego czystego konta w Premier League zachowanego przez Petra Cecha, niemniej jednak warto wspomnieć także o Skhodranie Mustafim – strzelił on bowiem tysięcznego domowego gola Arsenalu w Premier League. #COYG

 

 

 

 

 

Facebook Comments