Oceny pomeczowe

OCENY: Arsenal 1-2 Östersunds FK

Jesteśmy w kolejnej rundzie! To jedyny pozytyw jaki można wysnuć z wczorajszego występu Arsenalu. Kanonierzy w składzie złożonym z graczy doświadczonych na najwyższym poziomie zaprezentowali się poniżej krytyki i ulegli na swoim obiekcie drużynie, która aktualnie ma przerwę w rozgrywkach, a zacznie grać dopiero w prima aprilis. Żartem był performance The Gunners, który oceniamy następująco:

DAVID OSPINA [5/10] – Kolumbijski golkiper nie miał żadnych szans przy żadnej z bramek. Dwójkę z tyłu może zawdzięczać głównie stoperom.

HECTOR BELLERIN [4/10] – O prawym defensorze Kanonierów jest ostatnio bardzo głośno. Bynajmniej nie dlatego, że zalicza wybitne występy, ale z powodu swoich opinii na temat pewnego fanowskiego kanału. Swoją złą formę potwierdził także w spotkaniu ze Szwedami. Notorycznie mijany przez Ghoddosa czy Semę. Ocenę nieco podwyższa mu asysta przy bramce Kolašinaca.

CALUM CHAMBERS [0/10] – O matko boska. Samobój i błąd rodem z B-klasy w odstępie dwóch minut. Przy pierwszej bramce brak kontaktu Caluma z piłką oznaczałby prawdopodobnie brak trafienia, natomiast przy drugiej Sema wrzucił go na karuzelę. Fatalny występ wychowanka Southampton.

ROB HOLDING [2/10] – Nieco lepszy od swojego rówieśnika, co niestety nie oznacza nic dobrego. Strach pomyśleć, jakim wynikiem zakończyłoby się to spotkanie, gdyby Östersunds było w rytmie meczowym.

SEAD KOLASINAC [3/10] – Obrońcy Bośniaka powinni już wiedzieć, dlaczego były piłkarz Schalke ostatnio był często widywany na ławce rezerwowych. Porównując grę naszego OBROŃCY w ataku i obronie to jak porównać niebo i piekło. A Arsenal grał przecież z 5. ekipą ostatniego sezonu Allsvenskan.

AINSLEY MAITLAND-NILES [3/10] – Po obiecującym występie w Szwecji, młody pomocnik wyglądał wczoraj po prostu słabo, czego efektem była jego zmiana w przerwie. Poza żółtą kartką niczym się nie wyróżnił.

MOHAMED ELNENY [6/10] – Prawdopodobnie najlepszy w ekipie Kanonierów. Można mu zarzucić najmniej. Dobrze rozprowadzał piłkę i pomagał Wilshere’owi w ataku, gdy ten sobie nie radził.

JACK WILSHERE [2/10] – W bardziej zaawansowanej roli na boisku niestety wypadł źle. Jack ewidentnie lepiej czuje się, gdy wyprowadza futbolówkę z głębi pola. “Dziesiątka” to jego numer na plecach, ale pozycja zdecydowanie nie.

HENRIKH MKHITARYAN [3/10] – Ciężko zliczyć próby prostopadłych podań Ormianina do Welbecka, ponieważ było ich naprawdę wiele. Niestety trudno także policzyć celne zagrania byłego gracza BVB. Na dodatek dośrodkowań chyba zaczął uczyć go Bellerin, ponieważ żadne z nich nie znalazło celu. Złośliwi mogliby powiedzieć, że jedyne, co pokazał to majtki po faulu jednego z obrońców Östersunds.

ALEX IWOBI [3/10] – Po prostu. Ten chłopak nie zasługuje na ilość szans, jaką dostaje od Wengera, co po raz kolejny udowodnił w pojedynku z Östersunds. Wypożyczenie latem byłoby dobrą opcją.

DANNY WELBECK [0/10] – Mógł mieć na koncie pięć trafień, ma zero. Ustawianie się w ataku na poziomie Grzegorza Rasiaka za czasów gry w Tottenhamie, umiejętność wykańczania akcji na poziomie Aleksandra Hleba czy Alexa Iwobiego. Ten piłkarz chyba nie jest w stanie zaoferować Arsenalowi więcej niż Eddie Nketiah, który notorycznie ogląda jego wygibasy z poziomu ławki. Potrzebna zmiana pokoleniowa.

ZMIENNICY:

GRANIT XHAKA [4/5] – Zmienił Nilesa w drugiej połowie i odmienił losy meczu, ponieważ bardzo dobrze dyrygował grą. To niezły prognostyk przed niedzielnym finałem Carabao Cup.

JOE WILLOCK [-/-] – Oprócz wywrotek rodem z “Gwiazdy tańczą na lodzie” nie zdążył nic pokazać.

REISS NELSON [-/-] – Od momentu wejścia na boisko w 92. minucie nie zaliczył żadnego kontaktu z piłką.

Facebook Comments