Oceny pomeczowe

OCENY: Chelsea – Arsenal

Tydzień po remisie na Emirates w lidze, Arsenal znowu podejmował swoich rywali z niebieskiej części Londynu – tym razem Kanonierzy w ramach Carabao Cup przyjechali na Stamford Bridge, gdzie po wiele spokojniejszym pojedynku, ponownie podzielili się punktami z gospodarzami.

David Ospina [7/10] Kilka razy ratował Arsenal przed stratą bramki, świetnie zachował się przy groźnych strzałach Mosesa broniąc je w typowy dla siebie ekwilibrystyczny sposób. Jak zawsze nie istniał w polu karnym, co najmniej po jednym nieudanym piąstkowaniu mogła paść bramka dla rywali.

Callum Chambers [7/10] Zdecydowanie dobry mecz Anglika, poza nielicznymi błędami w wyprowadzeniu piłki, środowe spotkanie będzie mógł zaliczyć zdecydowanie do udanych. Wygrywał wszystkie pojedynki w powietrzu, nie dawał się objeżdżać, i trafiał z odbiorami – takiego Calluma chcemy oglądać jak najczęściej, w takiej formie zdecydowanie może okazać się dobrym zmiennikiem, a nawet konkurencją dla stałego bloku defensywnego Arsenalu.

Skhodran Mustafi [9/10] [MOTM] Pan generał linii obronnej Arsenalu. Bardzo dobry występ defensywy Kanonierów, to w dużej mierze zasługa Niemca. Praktycznie nieomylny na środku obrony, dobrze grał na wyprzedzenie, dyrygował kolegami z tylnej 3. Alvaro Morata po raz kolejny wyglądał przy nim jak dziecko, które chce, ale rodzic na nic mu nie pozwala. Dodatkowo popisał się kilkoma dobrymi zagraniami do przodu, którymi nadawał  tempo akcjom ofensywnym.

Rob Holding [6.5/10] Najmniej widoczny z trójki obrońców, co zdecydowanie należy zapisać mu na plus. Po niedzielnym występie poniżej krytyki Rob pokazał, że jednak coś potrafi, kilka razy udanie stopując akcje Chelsea. Nadal kompletnie nie radzi sobie z wyprowadzeniem piłki i czasami źle się ustawia, jednak należy docenić delikatny postęp w jego grze na przestrzeni tygodnia.

Hector Bellerin [6.5/10] W pierwszej połowie dosyć aktywny, nie obyło się oczywiście bez indywidualnych błędów w obronie, kilku głupich strat, niedokładnych wrzutek. Czasami zbyt łatwo dawał się objechać Marcosowi Alonso, w drugiej połowie praktycznie nie istniał, notując do 70 minuty zaledwie 8 kontaktów z piłką.

Granit Xhaka [8/10] Takiego Szwajcara zdecydowanie chcemy oglądać częściej. Pewny w swoich poczynaniach, dobrze asekurował środek pola kiedy Wilshere podłączał się do przodu. Miał kilka fauli, jednak w lwiej części nie wynikały one z jego błędów – czasami taktycznie musiał naprawiać pomyłki kolegów. Dobrze wychodziły mu dzisiaj crossy, które w większości znajdywały adresata. Jedyne do czego można się przyczepić, to skuteczność bitych przez niego stałych fragmentów gry, które rzadko kiedy trafiały celu, zazwyczaj padając łupem jednego z obrońców Chelsea, lub Thibauta Courtoisa.

Jack Wilshere [8,5/10] Kolejny bardzo dobry mecz w wykonaniu Jackiego. Harował zarówno w ataku, jak i w obronie, dobrze ułożył sobie współprace w środku pola z Granitem Xhaką. Jako jedyny w drużynie Arsenalu próbował grać kombinacyjnie, szybko, dynamicznie. Popisał się też kilkoma świetnymi zagraniami prostopadłymi, jak to z pierwszej połowy, gdzie jednym zagraniem wyprowadził Lacazette’a na czystą sytuację do strzału. Zszedł w 57 minucie z kontuzją, oby to nie było nic poważnego, bo bez Wilshere’a Arsenal wiele traci, co mogliśmy zaobserwować w tym meczu.

Ainsley Maitland-Niles [7/10] Kolejne dobre zawody w wykonaniu Nilesa, dziś jednak pokazał swoje dwa kompletnie różne oblicza. Z jednej strony zanotował kilka świetnych interwencji, jak ta z drugiej połowy, kiedy praktycznie zdjął piłkę z nogi Hazardowi w polu karnym. Inną sprawą jest to, że często popełniał niewymuszone błędy, dawał się objeżdżać. Niezbyt aktywny z przodu, jedyne czym się popisał to wejście z drugiej połowy, gdzie był faulowany przez Mosesa w polu karnym – pan sędzia Atkinson nie dopatrzył się jednak wtedy rzutu karnego.

Danny Welbeck [4.5/10] Jedyne za co można go docenić w tym meczu to zaangażowanie w defensywę. Biegał bez sensu, czasami przypominając w tym większą wersje Theo Walcotta, w ataku nie popisał się absolutnie niczym.

Alex Iwobi [5/10] Najbardziej aktywny z przedniej 3, co bynajmniej nie znaczy nic dobrego. Czasami starał się grać kombinacyjnie i kilka dryblingów wyszło mu naprawdę dobrze, jednak ilość straconych przez niego piłek była wręcz niepojęta. Cały czas niedokładne zagrania, złe decyzje. Próbował nawet zabawić się w Ronaldinho, jednak do Brazylijczyka ewidentnie wiele mu jeszcze brakuje.

Alexandre Lacazette [4.5/10] Podobno napastnik żyje z podań kolegów, a dzisiaj Lacazette nie dostawał absolutnie żadnego wsparcia z ich strony. Odcięty od jakichkolwiek piłek, posuwał się po boisku trochę jak dziecko we mgle. Miał dobrą okazje w pierwszej połowie, którą koncertowo zmarnował, nie pierwszy raz w ostatnim czasie zresztą. Ewidentnie pod formą, dalej kontynuuje swoją ponad miesięczną posuchę bramkową.

Rezerwowi:

Mohamed Elneny [1/5] Po wejściu na boisku nie pokazał absolutnie nic, a jedynym momentem kiedy go widziałem był ten, kiedy otrzymał żółtą kartkę.

Alexis Sanchez [1.5/5] Bardzo podobnie do kolegi powyżej, Alexis nie pokazał po wejściu nic. Szkoda, że myślami jest już na Etihad, bo zaciera to trochę pogląd na to, co zrobił dla Arsenalu podczas swojego pobytu w północnym Londynie.

Facebook Comments