Oceny pomeczowe

Oceny pomeczowe: Crystal Palace – Arsenal

Zdecydowanie nie był to spokojny czwartkowy wieczór dla fanów Arsenalu. Zawodnicy Armatek po raz kolejny postanowili urządzić nam istny rollercoaster, tym razem na szczęście zakończony wygraną Kanonierów na Selhurst Park.

Petr Cech [6/10] Jedyne czego Petr mógł się najeść w tym spotkaniu, to strachu. Przy bramkach praktycznie bez szans, poza akcjami bramkowymi nie był zatrudniany tak naprawdę w ogóle – celowniki graczy Orłów w tym meczu ewidentnie nie były nakierowane na bramkę, dlatego też Czech nie miał zbyt dużo roboty w tym meczu.

Callum Chambers [6/10] Anglik w tym meczu nie mógł liczyć na wsparcie kolegi z prawego wahadła, a mimo to radził sobie nieźle. Dobre wyprowadzenie piłki, kilka dobrych odbiorów i rozsądna gra na wyprzedzenie nie zmieniają jednak faktu, że Wilfried Zaha regularnie robił z niego wiatrak, a Chambers momentami niepewnie interweniował, czy też był spóźniony, lub zbyt pasywny (jak cała linia obrony zresztą)

Skhodran Mustafi [7,5/10] Mecz na poziomie Niemca, przez większość meczu dobrze dyrygował poczynaniami linii obronnej Kanonierów. Dobrze czytał grę, czasami bawił się w Granita Xhake posyłając dalekie crossy w boczne sektory boiska, które w lwiej części znajdywały adresata w czarno-różowej koszulce. Dodatkowo należy pochwalić Mufase za umiejętność odnalezienia się w polu karnym, dziś zdobył swoją drugą bramkę w tym sezonie. Zdecydowanie gorzej było w kwestii wyjścia do napastnika, czy też pomocnika – Niemiec także był często zbyt pasywny – co pokazał przy pierwszej bramce dla Crystal Palace.

Laurent Koscielny[7/10] W końcu mecz na poziomie w wykonaniu Francuza, udało mu się do spółki z Kolasinacem praktycznie wyłączyć prawą stronę rywala z akcji ofensywnych. Bardzo mądrze odbierał oraz wyprowadzał piłkę ze swojej połowy, czego ewidentnie brakowało mu w poprzednich meczach. Wygrywał też dużo pojedynków, jednak przegrał ten jeden, bardzo ważny, w końcowych minutach meczu, który zakończył się bramką dla gospodarzy.

Hector Bellerin [2/10] Kolejny fatalny mecz wychowanka Barcelony. Regularnie objeżdżany, kompletnie nie trafiał z odbiorami, często tracił piłkę, przez co niejednokrotnie sam dawał Crystal Palace okazje do strzelenia bramki Arsenalowi. To jego stroną działo się wszystko co złe dla Arsenalu w tym meczu, a Hiszpan najnormalniej w świecie sobie z tym nie radził. Kolejny raz także beznadziejny w ataku, bez umiejętności dogrania dokładnego podania w pole karne, a jedynym pozytywem jego gry był niezły strzał z końcówki meczu, który mógł dać mu bramkę.

Granit Xhaka [7/10] Miło mi, że w końcu mogę napisać coś dobrego o grze Szwajcara. Był dziś praktycznie wszędzie, dobrze rozdzielał piłki, rozrzucając je czy to na lewo, czy to na prawo. Mądrze podłączał się do akcji ofensywnych i nieźle asekurował się z Jackiem Wilsherem. Znowu jednak kulało jego zaangażowanie w grę defensywną – przy pierwszej bramce to on powinien asekurować przedpole, a nie powoli truchtać w stronę bramki – nie pierwszy raz w tym sezonie zresztą.

Jack Wilshere [8,5/10] Jack chyba rozkręcił się na dobre, co widać w jego grze. Niezwykle dynamiczny, niezmordowanie biegał zarówno w obronie, jak i w ataku. Pokazał, że gra w obronie nie jest mu obca, kilkukrotnie bardzo dobrze odbierając piłkę. Kreatywny z przodu, ze zwieńczeniem dobrego meczu w postaci świetnej asysty przy trzeciej bramce.

Sead Kolasinac [7/10] Bośniacki czołg powrócił do składu, co od razu było widać w grze Arsenalu. Ciężko go było jakkolwiek obejść, o czym kilkukrotnie przekonał się Andros Townsend, silnie poturbowany w tym meczu przez byłego gracza Schalke. Dobrze wchodził do ataku, robił miejsce z przodu, dobrze rozgrywał piłkę czy to z Mesutem Ozilem, czy to z Alexisem Sanchezem. Jak zawsze trochę kulała dokładność wrzutek, w większości niedokładnych. Można się także przyczepić za to, że nie nadążył za Townsendem przy akcji na 1-1, jednak wtedy cała obrona Arsenalu jakby stanęła, a sektor środkowy to nie do końca pole działań Seada.

Mesut Özil [8/10] Dobry mecz Niemca. Cały mecz aktywny, pokazywał się do podań i dobrze współpracował, zwłaszcza z Alexisem Sanchezem. Popisał się kilkoma nieszablonowymi zagraniami, które mogły, a nawet powinny zakończyć się golem dla Arsenalu. Dodatkowo miał szanse na co najmniej dwie bramki, jednak w obu sytuacjach zabrakło mu zimnej krwi. Dodatkowy plusik należy się za zaangażowanie w gre w obronie, które w dzisiejszym meczu stało u Niemca na wysokim poziomie.

Alexis Sanchez [9/10] [MOTM] Chciałoby się rzec – wreszcie panie Sanchez! Chilijczyk po kilkumiesięcznym maraźmie nareszcie pokazał większą część tego, na co go stać. Nieustępliwy i zadziorny, dynamiczny i groźny dla rywala. Ograniczył trochę swoje pseudowrzutki, i skupił się na dobrych, prostopadłych podaniach po ziemi, co wychodzi mu naprawdę dobrze – dowodzi to na przykład sytuacja z pierwszej połowy, kiedy świetnie obsłużył Mesuta Ozila. Bardzo dobrze zachował się przy obu zdobytych przez siebie bramkarz – przy pierwszej wykazał się dobrą orientacją w polu karnym, z trudnej pozycji umieszczając piłkę w bramce, a przy drugiej idealnie w tempo wyszedł do piłki zagranej przez Jacka Wilshere’a. Do tego cały czas starał się asekurować Kolasinaca na lewej stronie, i wspomagać go, co wychodziło mu bardzo dobrze. Nie ustrzegł się kilku strat, jednak w większości przypadków zaraz po nich sam odzyskiwał piłkę.

Alexandre Lacazette [8,5/10] Ciężkie życie ma Francuz w Arsenalu. Rozliczany z bramek, często krytykowany, a robota jaką wykonuje z przodu jest wręcz nieoceniona. Świetna gra kombinacyjna, tyłem do bramki, umiejętność znalezienia się w polu karnym, czy też błyskawicznego wyjścia na pozycje, nie tylko w tym meczu, ale ogólnie, co dziś poskutkowało dwiema asystami – The Gunners dawno nie mieli takiego napastnika. Na Selhurst Park za wszelką cene chciał zdobyć bramkę, czego był kilkukrotnie bliski, po akcjach wykreowanych przez samego siebie. Widać że leży mu gra z Ozilem i Sanchezem, ich koronkowe akcje są nie tylko widowiskowe, ale często także prowadzą do wykreowania dobrych sytuacji do strzału.

Zmiennicy:

Francis Coquelin [2,5/5] Kilkukrotnie nieźle przeczytał grę i odebrał piłkę, zanotował jednak także dwie straty, z czego jedna była dosyć groźna dla bramki Arsenalu.

Ainsley Maitland-Niles [-/5] Grał za krótko, aby go ocenić.

Napisał: Jakub Olborski

Facebook Comments