Oceny pomeczowe

OCENY: Arsenal 1:0 Newcastle

Kanonierzy po raz kolejny się nie popisali. W ciągu całego spotkania było widać, że męczą się grą, często głupio tracą piłkę, nie potrafią posłać tego ostatniego kluczowego podania otwierającego drogę do bramki lub też po prostu wykończyć sytuacji. Na szczęście, piłka nożna to nie jazda figurowa na lodzie – tu ostatecznie nie liczy się styl, a jedynie to, co w sieci. A w sieci, Bogu dzięki, dziś zatrzepotało ten jeden raz i to Arsenal – mimo swoich problemów – zainkasował w starciu z Newcastle pełną pulę punktów, wróciwszy tym samym na zwycięską ścieżkę.

Petr Cech [7,0/10] – dawał spokój z tyłu przez cały mecz, bezpiecznie i celnie rozgrywał piłkę i, jeśli już musiał, bez większych problemów skutecznie interweniował na linii bramkowej.

Hector Bellerin [4,0/10] – dobrze pokazywał się do gry, swoimi sprintami na prawym skrzydle tworzył zawsze ciekawą alternatywę do zagrania. Problemy zaczynały się, kiedy Hiszpan dostawał piłkę pod nogi. Wtedy jakby włączał ABS-y, hamował, zwalniał grę, niecelnie podawał/dośrodkowywał lub zagrywał do tyłu. Mógł ustrzelić dziś nawet dwie bramki, ale zabrakło zimnej krwi do wykończenia akcji.

Laurent Koscielny [6,0/10] – grał w miarę pewnie. Wywoływany do tablicy z reguły interweniował skutecznie, choć za często to miejsca nie miało. Momentami w jego poczynania wkradało się nieco niepotrzebnej nerwowości, co nie przystoi graczowi o takiej klasie.

Nacho Monreal [6,5/10] – w defensywie nie miał większych problemów. Przy wyprowadzaniu piłki za to wyglądał lepiej od swojego francuskiego partnera z obrony.

Ainsley Maitland-Niles [7,5/10] – po raz drugi pokazał Wengerowi, że tkwi w nim spory potencjał. Mimo nienaturalnego ustawienia (prawonożny zawodnik na lewej obronie), w ofensywie wykazywał się przebojowością i, co najważniejsze, jego akcje przynosiły zespołowi wymierną korzyść. Wydawało się, że Alexis często pomijał go przy rozegraniu – szkoda, bo wielokrotnie dobrze wybiegał na prostopadłą piłkę, zaliczając zaledwie ‘puste przebiegi’.

Granit Xhaka [2,5/10] – ciężko powiedzieć w tym momencie, jaką rolę w drużynie pełni ten zawodnik. W defensywie widać go bardzo rzadko. Kiedy trzeba rozegrać piłkę od tyłu, to chowa się za rywala i zrzuca tę robotę na Ozila. Pod polem karnym rywala natomiast wygląda na zbyt ociężałego – zanim wykona odpowiedni ruch, często jest już za późno. Popisał się kilkoma świetnymi długimi podaniami, ale… Gdy po drugiej stronie wagi postawi się jego fatalne straty w kluczowych miejscach na boisku i brak jakiejkolwiek przydatności zespołowi, to nie można być z jego występu zadowolonym.

Jack Wilshere [7,0/10] – nadawał tempo akcjom, wprowadzał ruch i element zaskoczenia do gry Kanonierów. Posłał kilka ciekawych piłek do przodu. Powinien skończyć ten mecz z bramką, ale nie wykorzystał dogodnej sytuacji, strzelając wprost w bramkarza.

Mesut Ozil [8,5/10] – zdecydowanie najjaśniejszy punkt ekipy Wengera w tym spotkaniu. Motor napędowy. Cofał się po piłkę do obrońców, by już stamtąd rozpoczynać kreowanie akcji. Z przodu zaprezentował kilka magicznych zagrań, na czele z kapitalną bramką z woleja dającą 3 punkty Kanonierom. Kiedy była potrzeba, mądrze utrzymywał się przy piłce. Z przyjemnością patrzyło się dziś na grę niemieckiego playmakera.

Alex Iwobi [4,5/10] – swoją postawą na boisku sprawił mi sporą zagwozdkę. Bo z jednej strony popisywał się niejednokrotnie techniką na bardzo wysokim poziomie, tzw. ‘szybką nogą’, otwartym umysłem i kreatywnością. Z drugiej jednak, w tej samej akcji potrafił odwalić takie jaja, że żałość ogarniała. Najśmieszniejsze w jego grze jest to, jak bardzo nie potrafi on uderzyć na bramkę, zawsze posyłając znane z polskich boisk pseudostrzały określane często jako: leciała i płakała… Ostatecznie jednak trzeba sobie otwarcie powiedzieć – ma przebłyski, ale Iwobi to nie jest poziom Premier League, a tym bardziej Arsenalu.

Alexis Sanchez [5,0/10] – tego dnia Chilijczyk chociaż częściowo zaniechał zbędnego efekciarstwa i skupił się raczej na rozgrywaniu. Kilkukrotnie naprawdę błyskotliwie uruchomił podaniem swoich kolegów. Powinien zakończyć mecz z kilkoma asystami i przynajmniej jedną bramką. Wciąż jednak w jego grze widać było zdecydowanie za dużo nonszalancji, arogancji i ‘zlewki’, czym narażał zespół na kontry. Wielokrotnie niepotrzebnie szedł w nic nie dający drybling zamiast zagrać do wbiegającego Maitlanda-Nilesa czy Lacazette’a.

Alex Lacazette [6,0/10] – ciężki mecz dla Francuza. Dużo się nabiegał, nieustannie dawał opcję w ataku, lecz często był dobrze kryty lub pomijany przez kolegów. Miał kilka sytuacji w Anglii zwanych “half-chances”, ale ofiarne interwencje defensorów i brak szczęścia nie pozwoliły mu zamienić ich na gola.

Rezerwowi:

Olivier Giroud [3,5/5] – gdyby Wilshere wykazał się większą skutecznością, Francuz znów okazałby się super-subem dającym po wejściu konkretne liczby. Wydaje się, że zrobił to, czego oczekiwał od niego Wenger przez te kilkanaście minut, które dostał.

Danny Welbeck [3,0/5] – nie zaliczył zbyt wielu kontaktów z piłką, raczej niewidoczny. Za wszelką cenę szukał w swoich akcjach przede wszystkim dryblingu i strzału, często nie zwracając uwagi na lepiej ustawionych kolegów.

Francis Coquelin [-/5] – przebywał na boisku zdecydowanie za krótko, by mieć okazję się czymś wykazać.

 

Facebook Comments